​Wielki sukces polskiego hokeja - GKS Tychy w finale Pucharu Kontynentalnego!

Jest, jest, jest! GKS Tychy pokonał HK Kremenczuk 3-1, Dragons de Rouen wygrali z Szachtiorem Soligorsk i dzięki temu Polacy awansowali do turnieju finałowego Pucharu Kontynentalnego. To największy sukces polskiego klubu od 23 lat! - Gratuluję chłopakom, ten awans to wielka sprawa - przyznaje Sebastian Gonera, ośmiokrotny mistrz Polski, m.in. z GKS-em.

Na ekrany kin wchodził film "Psy" Władysław Pasikowskiego, polscy piłkarze zdobywali srebrny medal na igrzyskach w Barcelonie, a niektórych z obecnych hokeistów GKS-u Tychy nie było jeszcze na świecie! Ostatni raz tak daleko polski klub hokejowy zaszedł w 1992 r. i była to Unia.

Reklama

Wówczas oświęcimianie byli krezusem, ściągali najlepszych hokeistów w kraju i dzięki temu zajęli szóste miejsce w Pucharze Europy. Teraz sukces GKS-u jest porównywalną niespodzianką. W dobie, gdy polskim hokejem targają problemy finansowe, a część środowiska prowadzi otwartą wojnę ze związkiem, tyszanie potrafili postawić się wszystkim przeciwnościom i sprawić sensację. 

- GKS to dziś poukładany klub. Wiedzą na czym stoją, poza tym prezydent Tychów jest wielkim fanem hokeja - przyznaje Gonera.

Na inaugurację turnieju półfinałowego podopieczni Jirziego Szejby przegrali z gospodarzami Dragons de Rouen 3-5, choć przez dwie tercji walczyli jak równy z równym. Dzień później sprawili już niespodziankę, bo pokonali mocny Szachtior Soligorsk (2-1) i przed ostatnim meczem ciągle byli w grze o awans.

- To było ciężkie spotkanie, ale pokazaliśmy, że jesteśmy drużyną - cieszył się Filip Komorski, napastnik tyszan w rozmowie z portalem Hokej.net.

Przed kluczową potyczką GKS był w dobrej sytuacji, ale zespół HK Kremenczuk nie zamierzał tanio sprzedać skóry. Po I tercji wydawało się, że szampany można już wkładać do zamrażarki, a hucznie będzie je otwierał Jarosław Rzeszutko. Napastnik GKS-u zdobył dwie bramki, a podawali mu Mateusz Bryk i Dawid Majoch.

W II tercji Ukraińcy zdobyli kontaktową bramkę, a GKS zaczynał odczuwać trudy turnieju i hokeiści seryjnie łapali kary. W ostatniej odsłonie tyszanie w osłabieniu grali przez sześć minut, ale za chwilę bramkę zdobył Radosław Galant i GKS był pewny wygranej.

To była jednak dopiero połowa planu. Druga część nie była już zależna od tyszan, a ich los spoczywał w rękach Dragons de Rouen. Francuzi musieli wygrać z Szachtiorem, ale długo trzymali Polaków w niepewności. W 20. minucie gospodarze strzelili bramkę, ale nie mogli odskoczyć Białorusinom na bezpieczny dystans. Na szczęście dla tyszan nie dali sobie też strzelić gola i ok. godz. 21:38 GKS mógł rozpocząć fetowanie.

Turniej finałowy zaplanowano na 8-10 stycznia 2016 r. Oprócz GKS-u i Dragons de Rouen zagrają w nim duński Herning Blue Fox i włoski AS Asiago Hockey. 

- Chłopaki już w meczu z Francuzami pokazali, że walczą jak równy z równym. W finale wszystko może się wydarzyć, mecze będą na styku. Trzeba trzymać kciuki za naszych - podkreśla Gonera.

Sukces GKS-u będzie też wielkim argumentem w rozmowach z Międzynarodową Federacją Hokeja na Lodzie, która zastanawia się nad przyznaniem Polsce prawa do gry w hokejowej Lidze Mistrzów.

Autor: Piotr Jawor

GKS Tychy - HK Kremenczuk 3-1 (2-0, 0-1, 1-0)

Bramki: 1-0 Rzeszutko (10. Bryk), 2-0 Rzeszutko (20. Majoch), 2-1 Kiriło (36. Romanenko), 3-1 Galant (56. Kotlorz).

GKS Tychy: Stefan Zigardy (Kamil Kosowski) - Bartosz Ciura, Michael Kolarz; Adam Bagiński, Radosław Galant, Jakub Witecki - Bartłomiej Pociecha, Jaroslav Hertl; Kamil Kalinowski, Mikołaj Łopuski, Marcin Kolusz - Mateusz Bryk, Michał Kotlorz; Filip Komorski, Josef Vitek, Mateusz Bepierszcz - Jarosław Rzeszutko, Dawid Majoch, Patryk Kogut, Bartłomiej Jeziorski.


Tabela


1. Rouen Dragons 3    9  13-6

2. GKS Tychy     3    6   8-7

3. Szachtior     3    3   7-3

4. HK Kremenczuk 3    0   4-16


Dowiedz się więcej na temat: GKS Tychy | hokej | Puchar Kontynentalny

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje