Hokejowe MŚ. Leszek Laszkiewicz ocenił mecz ze Słowenią

​- Chłopaki zostawili serducho na lodzie - tak podsumował wygraną polskich hokeistów ze Słowenią 4-2 na rozgrywanych w Budapeszcie mistrzostwach świta dywizji IA były kapitan reprezentacji Leszek Laszkiewicz.

Polacy turniej zaczęli od niedzielnej porażki 1-3 z Włochami, ale w drugim spotkaniu wywalczyli bardzo cenne trzy punkty w starciu ze spadkowiczem z elity. - Przede wszystkim chciałbym pogratulować drużynie zwycięstwa, które sprawiło, że wciąż pozostają w grze o awans. To był ważny krok do przodu. W środę czeka nas mecz z Wielką Brytanią. Od jego wyniku będzie zależało, czy na tych mistrzostwach będziemy mogli myśleć o awansie, czy też pozostanie nam walka o utrzymanie - uważa Laszkiewicz.

Reklama

Zdaniem napastnika JKH GKS Jastrzębie, w starciu ze Słoweńcami "Biało-Czerwonym" dopisało szczęście, ale potrafili mu dopomóc.

- Za dużo było bezsensownych fauli, które zmuszały nas do gry w osłabieniu, na tym turnieju przegrywamy za dużo wznowień, ale w tych trudnych momentach w grze utrzymał nas bramkarz Przemek Odrobny. Dopisało nam też szczęście, gdy krążek odbijał się od słupków. Najbardziej nerwowo zrobiło się przy stanie 1-1. Dobrze, że szybko udało się ponownie wyjść na prowadzenie. Bardzo ważny był też rzut karny wykorzystany przez Marcina Kolusza. Zrobił to w perfekcyjny sposób. Dzięki temu odskoczyliśmy na dwie bramki. To wprowadziło trochę spokoju, Słoweńcy musieli się bardziej otworzyć, a my mogliśmy grać z kontrataku. Szkoda tylko, że te dwie ostatnie minuty były bardzo nerwowe. Rywale strzelili drugiego gola, a mogli jeszcze trzeciego. Ważne jednak, że chłopaki wygrali swoją szansę i zostawili serducho na lodzie - ocenił Laszkiewicz.

Zdaniem Laszkiewicza Słowenia, która ma na swoim koncie dwie porażki z Polską i Wielką Brytanią, to na razie największe rozczarowanie tego turnieju.

- Byli typowani jako kandydaci do awansu, a na razie przegrali z dwoma najniżej sklasyfikowanymi zespołami. Postawili się w trudnej sytuacji, ale to ich problemy. My możemy się cieszyć z wygranej. We wtorek jest dzień wolny, trzeba odpocząć, zregenerować się i powalczyć o wygraną z Brytyjczykami - uważa Laszkiewicz.

Polaków, oprócz środowego spotkania z Wielką Brytanią, czekają jeszcze mecze z Węgrami w czwartek i Kazachstanem w sobotę. Awans do mistrzostw świata elity wywalczą dwa najlepsze zespoły, a ostatnia drużyna zostanie zdegradowana do dywizji IB.

Dowiedz się więcej na temat: Leszek Laszkiewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje