Polski hokej nad przepaścią po rządach duetu Hałasik - Chwałka

Kłamstwo w wypadku byłego już prezesa PZHL-u Dawida Chwałki miało długie nogi. Kierował hokejową centralą bez mała cztery lata. Wespół ze swym poprzednikiem Piotrem Hałasikiem zostawili olbrzymi dług i to nie wdzięczności, tylko finansowy. Ich harce doprowadziły do tego, że ministerstwo cofnęło hokejowi dotację i odebrało PZHL-owi reprezentację Polski, czego ta piękna dyscyplina nie pamięta.

- Z uwagi na szereg nieprawidłowości w rozliczeniach umów dotacyjnych za rok 2017, finansowanie PZHL zostało wstrzymane. Do czasu przygotowania przez nowe władze związku planu naprawczego oraz harmonogramu zwrotu niewłaściwie wykorzystanych dotacji współpraca na linii MSiT - PZHL zostaje wstrzymana - powiedziała nam Anna Ulman, rzecznik Ministerstwa Sportu i Turystyki.

Reklama

- Mając na uwadze dobro zawodników dofinansowanie ich przygotowań do startów w imprezach rangi mistrzowskiej odbywać się będzie za pośrednictwem Polskiego Komitetu Olimpijskiego, natomiast finansowanie szkolenia młodzieży poprzez jeden z okręgowych (wojewódzkich) związków hokeja na lodzie - dodała.

Z naszych informacji wynika, że szkolenie spadnie na Śląski Związek Hokeja na Lodzie.

Pod względem finansowym hokej wpadł w podobne tarapaty jak kilka miesięcy temu kolarstwo. W PZKOl-u minister Witold Bańka zażądał całkowitego oczyszczenia. Dariusz Banaszek próbował machać szabelką, ale szybko się wycofał. Doszło do zmiany władz. W PZHL-u mamy taką samą sytuację jak cztery lata temu: ustąpił prezes Chwałka, ale pozostali jego współpracownicy pozostali i z własnego grona wybrali następcę. Został nim Piotr Demiańczuk, który w centrali zasiada już od dwóch kadencji. Co mi to przypomina? W marcu 2014 r. dymisję Hałasika wymusił bojkot klubów ekstraklasy, a tym razem rezygnacja nastąpiła po kontroli Ministerstwa Sportu i Turystyki. Resort udokumentował niewłaściwe wykorzystanie dotacji na szkolenie i oczekuje zwrotu całości - czterech milionów.

Tak oto Chwałka i jego ludzie nadużyli zaufania ministra, który na hokej nie szczędzi. Już w pierwszych miesiącach swego urzędowania zwiększył dotację na szkolenie młodzieży z 1,9 mln do czterech mln.

Sęk w tym, że środowisko hokejowe samo sobie musi pomóc i wybrać nowych, wiarygodnych ludzi. Na razie mechanizm jest zadziwiający: Hałasik, a później Chwałka narobili bałaganu, zabrali zabawki i odeszli w cień. Długi po nich zostały. Za złe zarządzanie nie ponieśli żadnych konsekwencji.

Odkąd nastały rządy pary Hałasik - Chwałka w polskim hokeju zniknęła przejrzystość i transparentność. Wszystko - pożyczki, emisja obligacji  - po cichu, czasem w tajemnicy przed członkami zarządu, komisją rewizyjną. Gdy nagłośniliśmy kilka afer, podejmowano próby zastraszania nas kancelariami adwokackimi.

Piotr Hałasik, po którym schedę przejął Chwałka, zastał w kasie związku 20 tys. zł na plusie. Teraz ten chocholi taniec kosztował polski hokej około ośmiu-10 milionów długu. Trupy ze związkowej szafy będą wypadać jeszcze długo.

Gdy zapytałem prezesa Chwałkę przed wyborami z 2016 r. o dług, czy mieści się w pięciu milionach złotych, odparł: "Jest trochę więcej, ale my szkolimy, a szkolenie kosztuje". Kosztowało. Słono.

Za kadencji duetu Hałasik - Chwałka powstało wiele pomyłek. Największe z nich:

- projekt grającej w KHL-u HC Olivia Gdańsk,

- zatrudnienie za gigantyczne honorarium pary Bykow - Zacharkin. Świetnej, uznanej, ale w związkowej kasie nie było pieniędzy na takich fachowców.

- skupienie połowy reprezentacji Polski w Krynicy pod szyldem KTH, bez zapewnienia finansowania, przez co projekt KTH zbankrutował po kilku miesiącach.

- przeniesienie MŚ z Krakowa do Katowic, bo organizacja turnieju w mniejszym od Tauron Areny "Spodku" miała dać więcej pieniędzy, a współpraca z Katowicami miała polskiemu hokejowi zapewnić Idyllę po wsze czasy.

W tym wszystkim jest jeden problem - ci ludzie się sami nie wybrali. Hałasika wybrało środowisko klubów zawodowych, a Chwałkę to samo, rozszerzone o kluby amatorskie. 

Długo lansowaliśmy na szefa polskiego hokeja Mariusza Czerkawskiego, który miał wszelkie zadatki, by pójść w ślady Zbigniewa Bońka - najlepszy przed laty zawodnik rewanżuje się dyscyplinie, sprawnym nią zarządzaniem.

Czerkawski nie miał wiary w siebie i ochoty, by stanąć na czele PZHL-u. - Ja nie załatwię takich sponsorów, jakich widzisz na tej tablicy, nie mam takich kontaktów - powiedział nam podczas MŚ w Katowicach. Głównym sponsorem katowickich MŚ została wówczas Grupa Azoty, która wyłożyła milion złotych.

Sponsor był, już go nie ma. Jest wielki dług i utrata zaufania do polskiego hokeja, który przed MŚ w Budapeszcie, jakie zaczną się w niedzielę, musiał się ratować pożyczką z IIHF-u, Międzynarodowej Federacji Hokeja na Lodzie. Kto uratuje polski hokej znad przepaści? Czy środowisko jest się w stanie wznieść się ponad podziały klubowe i wykreować lidera z prawdziwego zdarzenia?

Na razie odnosimy wrażenie, że jest tak głęboko podzielone, że nie uratowałoby go nawet złowienie złotej rybki, spełniającej trzy życzenia.

W tle skandali PZHL-u zadłużone w nim hokejowe Orły, pod wodzą Teda Nolana, od niedzieli podejmą walkę o powrót do światowej elity.

Michał Białoński, współpraca Mirosz

Dowiedz się więcej na temat: piotr hałasik | Dawid Chwałka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje