Anna Czerwińska szykuje się na wyprawę na K2

Anna Czerwińska, jedna z najlepszych na świecie himalaistek, szykuje się do wyprawy na K2 (8611 m). Drugi pod względem wysokości szczyt Ziemi atakowała już cztery razy. Bezskutecznie. Chce wziąć przykład z Piotra Pustelnika i spróbować po raz piąty.

"Może w przypadku niektórych gór nie należy mówić do trzech razy sztuka, a do pięciu. Piotr Pustelnik dopiero za piątym podejściem stanął niedawno na wierzchołku Annapurny" - powiedziała PAP zdobywczyni sześciu ośmiotysięczników i Korony Ziemi.

Reklama

Czerwińska w styczniu przeszła operację i jej udział w ekspedycji, której kierownikiem jest Bogusław Ogrodnik, stał pod znakiem zapytania.

"Dlatego nie mówiłam o niej głośno. Na szczęście teraz przygotowania rozwijają się prawidłowo, a wejście Piotra dodatkowo postawiło mnie do pionu" - dodała.

Jaki jest plan wyprawy? "Chcemy najpierw podjechać w rejon Nangi Parbat, gdzie już będzie działać grupa Artura Hajzera i się tam trochę zaaklimatyzować na wysokości 6-6,5 tys. Potem rozpoczniemy działalność w kierunku K2 i pod koniec czerwca powinniśmy osiągnąć bazę.

W odróżnieniu od moich poprzednich wypraw na K2, nie będziemy już wchodzić Żebrem Abruzzi, spróbujemy stosunkowo mało popularną drogę tzw. Żebro Basków. Abruzzi jest najbardziej klasyczną drogą, na którą się wchodzi od strony Pakistanu. Natomiast Droga Basków jest o wiele bezpieczniejsza jeśli chodzi o lawiny kamienne. Niestety, efekt cieplarniany daje się odczuć w Karakorum jeszcze bardziej niż w Himalajach. Widziałam ofiary lawin kamiennych na K2 i myślę, że to dobry wybór" - uważa Czerwińska.

Ten rok jest szczególny dla polskiego himalaizmu. Nie dość, że przypadają w nim rocznice wielkich dokonań polskich wspinaczy - 30 lat od pierwszego zimowego wejścia na Mount Everest i 5. rocznica zimowego wejścia na Sishę Pangnę, to jeszcze doszły nowe sukcesy - Piotr Pustelnik zdobył Annapurnę i skompletował Koronę Himalajów, zaś uczestniczka tej samej wyprawy, Kinga Baranowska, jest na półmetku drogi do tego celu.

"Pamiętam Piotra z okresu dwóch wypraw - na Makalu i Manasluu, podczas których wykazywał niesamowitą determinację. Żeby się paliło, waliło, to on w odpowiednim momencie wychodził z obozu szczytowego i atakował. Współpraca z nim dużo mnie nauczyła. Pokazała, co trzeba zrobić, żeby być szczytowcem. Na swojej trzeciej próbie na Annapurnie Piotr zdecydował, że udzieli Szerpie pomocy, wiedząc, że traci szansę na szczyt. To jego druga cecha - jest człowiekiem, który widzi partnerów.

- Pustelnik nie jest klientem komercyjnej wyprawy, który zapłacił za szczyt i on na ten szczyt wejdzie za wszelką cenę, nawet po leżącym człowieku. To prawdziwy alpinista o prawidłowych zachowaniach. Nie ma nic wspólnego z komercją, która teraz zalewa góry. Piotrowi góry nie przychodziły łatwo, tak jak i mnie. Oboje bardzo musieliśmy się napracować" - zaznaczyła.

Podkreśliła też, że niesamowicie skuteczna jest Kinga Baranowska. "Jest bardzo dzielna i mam nadzieję, że po tej połówce będzie jej tych szczytów ubywało".

Ważnym, ale wzbudzającym kontrowersje wydarzeniem było także zdobycie Annapurny przez Oh Eun-sun, koreańską wspinaczkę, która jako pierwsza kobieta sięgnęła po Koronę Himalajów. Jednak do tej pory oficjalnie nie jest potwierdzone jej wejście na Kadzendzongę w 2009 roku. Środowisko ma do himalaistki pewne zastrzeżenia za styl, w jakim zdobywała ośmiotysięczniki m.in. za wsparcie licznych profesjonalnych ekip. Czerwińska zwraca uwagę na coraz większą komercjalizację wypraw i naciski sponsorów na ich wyniki.

"Wyczynów Oh Eun-sun nie śledziłam. Jakoś mi umknęła. Nie słyszałam o niej wcześniej, ale z tego co przeczytałam widzę, że robiła Koronę Himalajów przy ogromnym wykorzystaniu techniki. Towarzyszyli jej Szerpowie, helikoptery, stacje telewizyjne. Dla mnie góry nie polegają na zaliczaniu szczytów, tylko na współpracy z górą. Na negocjacjach, po których ona pozwala się zdobyć lub nie. Koreanka korzystała w bardzo dużym stopniu z pomocy. Gdyby to zależało ode mnie, wolałabym przyznać ten tytuł jej rywalce, Austriaczce Gerlinde Kaltenbrunner, ponieważ robiła to samodzielnie, starała się unikać tłumów i nie wykorzystywać poręczówek. Mam przekonanie, że to jej się należało" - uważa Czerwińska.

Austriacze do Korony Himalajów brakuje jeszcze dwóch szczytów - K2 i Mount Everestu.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: ziemie | pustelnik | szczyt | Czerwińska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje