Baranowska: Po kradzieży koniec wyprawy na Shisha Pangmę

Kinga Baranowska i jej zagraniczni partnerzy, po kradzieży namiotów, podjęli decyzję o zakończeniu wyprawy na położony w Tybecie szczyt Shisha Pangma (8027 m n.p.m.).

"W niedzielę wyszliśmy we czwórkę wcześnie rano z bazy do obozu I. To nie jest krótka droga, normalnie zajmuje około sześciu godzin, myśmy szli dłużej. Największym problemem był wiatr. Na wysokości 6800 m zaczął nas przewracać na kolana, kawałki lodu i zmrożonego śniegu boleśnie uderzały nas w twarz" - przekazała mieszkająca w Warszawie 34-letnia alpinistka.

Reklama

Jak zaznaczyła, najgorsze z tego wszystkiego było zupełnie coś innego. Gdy doszli do "jedynki" okazało się, że nie ma ich namiotów.

"Mimo silnego wiatru, niemożliwością było, aby porwał wszystkie. Ze smutkiem stwierdziliśmy, że ktoś zabrał cały nasz ekwipunek. Prawdopodobnie zrobili to Szerpowie z komercyjnych wypraw i pewnie taki sam los spotkał rzeczy z obozów położonych wyżej. Podłamaliśmy się na dobre. To się nazywa po prostu kradzież. Myśmy Szerpów nie mieli, ponadto chcieliśmy robić jako nieliczni drogę Inakiego (Hiszpan Inaki Ochoa de Olza zginął rok temu na Annapurnie - PAP) na główny wierzchołek, no i to z pewnością niektórym się nie spodobało" - powiedziała Baranowska.

Zrobiła się dramatyczna sytuacja. Alpiniści nie mieli gdzie się schronić przed wzmagającym się wiatrem, nie mogli także nic gotować. Wyczerpani wrócili do bazy.

"Zdecydowaliśmy zakończyć wyprawę. Zrobiliśmy wszystko co mogliśmy. Jesteśmy cali i zdrowi, a to najważniejsze" - podkreśliła związana z Kaszubami członkini zarządu Klubu Wysokogórskie Warszawa.

Pierwszą i jedyną Polką, która stanęła na wierzchołku Shisha Pangmy była Wanda Rutkiewicz w 1987 roku. Jej to Kinga Baranowska zadedykowała kwietniowo-majową wyprawę na swój szósty ośmiotysięcznik Kanczendzongę (8596 m). Na stokach tej właśnie góry zaginęła 13 maja 1992 roku Rutkiewicz.

Przez wiele lat Shisha Pangma znana była pod sanskrycką nazwą Gosainthan, co oznacza Miejsce Świętych. Przyjmuje się, że nazwa góry wiąże się z jej położeniem w pobliżu świętego jeziora Hindusów, które znajduje się przy granicy po stronie nepalskiej. Ma też swoją tybetańską nazwę - Grań nad Trawiastą Równiną oraz chińską - Zła Pogoda (nawiązuje do gwałtownych zjawisk atmosferycznych występujących w okolicy tego odosobnionego szczytu).

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: bazy | Kinga Baranowska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje