Gutkowski i Guillemot żeglują po rekord północnego Atlantyku

Gdańszczanin Zbigniew Gutkowski, pierwszy Polak który wystartował w wokółziemskim wyścigu Vendee Globe oraz także jego uczestnik Francuz Marc Guillemot, walczyć będą o rekord pokonania północnego Atlantyku. Przed rywalizacją obaj zjedli kolację w Nowym Jorku.

Jak zaznaczyli, rywalizacja jest na wodzie, natomiast na lądzie - koleżeństwo. Obaj mieli pecha w Vendee Globe. W listopadzie, po pierwszej dobie od startu z francuskiego Les Sables-d'Olonne, wycofać się musiał 54-letni Guillemot. Jego "Safran" uderzył w niezidentyfikowany obiekt pływający i kil jachtu został uszkodzony poniżej linii wodnej.

Reklama

Nieco dłużej żeglował Gutkowski, ale i jemu przyszło podjąć smutną decyzję o rezygnacji z dalszego rejsu z powodu problemów z elektroniką na jachcie klasy IMOCA Open 60 "Energa".

"Mam nadzieję, że teraz nic złego się nie stanie i zrobię sobie prezent na czterdzieste urodziny. Jestem dobrze przygotowany od strony technicznej, a optymizm jest jeszcze większy. Jak zawsze, będę potrzebował szczęścia, któremu postaram się pomagać" - zaznaczył Gutkowski. 

Jego pojedynek z Francuzem, taki atlantycki match-racing, nie był planowany. "O zamiarze bicia rekordu przez Guillemota dowiedzieliśmy się mniej więcej trzy miesiące temu, chociaż przymierzał się do tej próby już wcześniej. Kiedy w połowie maja jego Safran obrał kurs na Nowy Jork, było wiadomo, po co tam płynie. Natomiast mąż dotarł tam, czyli do Wielkiego Jabłka, pod koniec maja" - powiedziała PAP Ewelina Gutkowska.

Od tego czasu obaj żeglarze czekali, jak alpiniści w górach, na okno pogodowe. Jak podkreślili, nie chodziło tylko o sprzyjające warunki na jeden dzień, ale na taki układ atmosferyczny, który dawałby szansę poprawienia rekordowego osiągnięcia Brytyjczyka Alexa Thomsona, który jednokadłubowym jachtem Open 60 pokonał dystans z Nowego Jorku do angielskiego przylądka Lizard w 8 dni 21 godzin i 8 minut.

W czwartek wieczorem czasu polskiego gdańszczanin wypłynął z Mariny Liberty Landing w Nowym Jorku na linię startu, która znajduje się przy latarni morskiej Ambrose Light.

"Pierwsza część drogi biegnie wzdłuż brzegów Ameryki Północnej i Kanady. Będę płynął dość blisko, w odległości 30-40 mil, ale ze względu na mgłę nie zobaczę lądu. Mam nadzieję, że nie spotkam wielorybów, ale w tym roku w pobliżu Nowej Funlandii jest wyjątkowo dużo humbaków. Widać też jakąś górę lodową, że o statkach i rybakach nie wspomnę" - zaznaczył Gutkowski opisując trasę, która uważana jest za jedną z trudniejszych w żeglarstwie wyczynowym.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama