MŚ w snookerze. Selby: Sprzedam wszystkie telewizory i nie włączę mistrzostw

Miał walczyć o trzeci tytuł z rzędu, tymczasem odpadł pierwszego dnia. Mimo potężnego rozczarowania Mark Selby pożegnał się z Crucible Theatre z klasą. - Przez trzy czy cztery lata miałem tu dobre wyniki, więc nie mam prawa narzekać - powiedział ustępujący mistrz świata.

Dwa tygodnie temu Selby w wielkim stylu wygrał China Open. W finale trzykrotny mistrz świata (2014, 2016, 2017) rozbił Barry'ego Hawkinsa 11-3. Był to jego trzeci tytuł w Pekinie w ostatnich czterech latach. Za zwycięstwo 34-letni Anglik zgarnął rekordowe 225 tysięcy funtów, co było najwyższą jednorazową wypłatą w turnieju snookerowym, nie licząc mistrzostw świata. Wysoki czek najwyraźniej nieco rozleniwił Selby'ego, który w Sheffield był cieniem samego siebie i sensacyjnie przegrał z Joe Perrym 4-10.

Reklama

- Odpaść z turnieju, nim on tak naprawdę się rozpoczął, to spore rozczarowanie, ale przez trzy czy cztery lata miałem tu dobre wyniki, więc nie mam prawa narzekać - szukał pocieszenia Mark Selby.

- W tym sezonie grałem poniżej oczekiwań, ale z drugiej strony wygrałem dwa turnieje rankingowe, tak więc nie mogę powiedzieć, że to był zły sezon. Po prostu był nierówny w moim wykonaniu - podkreślił angielski zawodnik, który przed Pekinem na przełomie października i listopada zwyciężył również w rozgrywanym w Daqingu International Championship.

Ostatni turniej sezonu Markowi Selby'emu pozostaje oglądać w telewizji, choć zażartował, że tego nie zrobi. - Sprzedam moje wszystkie telewizory i kupię sobie nowe za trzy tygodnie - powiedział z uśmiechem. Finał mistrzostw świata 6 i 7 maja. Transmisje w Eurosporcie 1, Eurosporcie 2 i Eurosport Playerze.

Dowiedz się więcej na temat: Mark Selby

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje