PŚ florecistek. Paweł Kantorski: Spodziewałem się lepszej inauguracji

Trener kadry polskich florecistek Paweł Kantorski nie był zbyt zadowolony z ich postawy w inauguracyjnych zawodach Pucharu Świata Grand Prix FIE, którą była 10. edycja turnieju Dwór Artusa w Gdańsku. - Spodziewałem się trochę lepszego startu - powiedział.

Na starcie zakończonych w sobotę gdańskich zawodów stanęło 100 florecistek z 19 krajów (w zeszłym roku 79 z 17 państw). W tym gronie było również 17 Polek, z których 11 awansowało do turnieju głównego. Najlepsza okazała się Karolina Chlewińska (Sietom AZS AWFiS Gdańsk), która zajęła 16. miejsce.

Reklama

W zeszłym roku do czołowej ósemki zakwalifikowały się dwie polskie zawodniczki - Anna Rybicka (Sietom) była szósta, natomiast Martyna Jelińska (Budowlani Toruń) została sklasyfikowana na ósmej pozycji.

- Nie można mieć żadnych zastrzeżeń do Karoliny, która awansowała do czołowej "16". Nieźle walczyły także Małgorzata Wojtkowiak i Martyna Synoradzka. Ta druga nieznacznie przegrała przecież z aktualną wicemistrzynią świata Niemką Carolin Golubicki. Więcej spodziewałem się natomiast po siostrach Łyczbińskich i Jelińskiej, które powinny zajść szczebel wyżej - dodał Kantorski.

Szkoleniowiec polskiej reprezentacji zadowolony był natomiast z dyspozycji młodszych florecistek. - Nasze juniorki i kadetki zaprezentowały się z bardzo dobrej strony. Na uwagę zasługuje zwłaszcza 17-letnia Martyna Długosz, która wygrała ze sklasyfikowaną na dziesiątym miejscu światowego rankingu Ysaorą Thibus z Francji - ocenił.

W czwartek "Biało-czerwone" polecą do Budapesztu na drugie zawody Pucharu Świata. Ten turniej nie ma rangi Grand Prix, zatem odbędą się tam zarówno zmagania indywidualne jak i drużynowe. W stolicy Węgier walczyć będzie dziesięć polskich reprezentantek.

- W tej imprezie zabraknie naszych juniorek i kadetek. Przygotowywać się one będą do mistrzostw Europy w swojej kategorii wiekowej, które pod koniec lutego odbędą się w Jerozolimie. Po powrocie z Budapesztu mamy zaplanowane dziewięciodniowe zgrupowanie we Władysławowie oraz trzy kolejne starty w Pucharze Świata. Pod koniec lutego rywalizować będziemy w Petersburgu, natomiast w marcu jedziemy do Tauberbischofsheim i Turynu - wyliczył.

Turniej we Włoszech (21-23 marca) zakończy pierwszy etap przygotowań do dwóch najważniejszych imprez w sezonie. W czerwcu w Strasbourgu odbędą się mistrzostwa Europy, natomiast w lipcu w Kazaniu mistrzostwa świata.

- Nie chcemy wyciągać wniosków po gdańskich zawodach, bo zawodniczki mają jeszcze w nogach trudy okresu przygotowawczego. Dopiero po Turynie dokonamy oceny pierwszej części sezonu, który jest zdecydowanie krótszy niż poprzednie. Zwieńczą go mistrzostwa świata. Mam nadzieję, że w lipcu jak najwięcej Polek znajdzie się w czołowej +20+ rankingu FIE, bo to zdecydowanie ułatwi nam zadanie w kwalifikacjach do igrzysk olimpijskich. A w Rio de Janeiro we florecie kobiet odbędzie się tylko turniej indywidualny - podsumował Paweł Kantorski.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje