Justyna Kowalczyk w mocnych słowach: Miałam zrypane narty

- Nie pamiętam tak zrypanych nart pod moimi nogami w stylu klasycznym od lat - mocnymi słowami zakończyła mistrzostwa świata w Falun Justyna Kowalczyk. Polka zajęła w sobotę 17. miejsce w biegu na 30 km "klasykiem".

Złoto wywalczyła Norweżka Therese Johaug przed rodaczką Marit Bjoergen, a brąz przypadł Szwedce Charlotte Kalli.

Reklama

- Wybiegłyśmy razem na podbiegu na ósmym kilometrze, zaczęły się zjazdy z zaczęłam tracić - opowiadała na gorąco Kowalczyk w TVP.

Co było przyczyną tego, że nie utrzymała się w czołówce?

- Nie pamiętam tak zrypanych nart pod moimi nogami do stylu klasycznego od lat - mówiła bez ogródek nasza zawodniczka. - Wiedziałam, że nart nie będzie, nie potrafiliśmy znaleźć rozwiązania - dodała.

Zagadnięta przed dziennikarza, że nigdy wcześniej nie narzekała tak poważnie na źle posmarowane narty, powiedziała, że w końcu trzeba to powiedzieć.

- Przepraszam wszystkich za te słowa, tak jest w sporcie - mówiła już spokojniejszym tonem Kowalczyk.

- Tak bywa w nartach, widzieli państwo, co zdarzyło się z nartami u Norwegów wcześniej - stwierdziła.

- Gdy na rozgrzewce powiedziałam trenerowi, że jesteśmy w d... z nartami, powiedział mi: tylko nie próbuj schodzić z trasy - opowiadała.

- Choć oczywiście nie byłam dziś gotowa walczyć z Johaug - podkreśliła Kowalczyk. - Odnalazłam się technicznie i czułam, że biegnę swoje.

- Mistrzostwa utwierdziły mnie w przekonaniu, że warto, że chcę biegać dalej. Już dziś w czasie biegu poukładałam sobie plan na następny sezon. Człowiekowi różne myśli przychodzą do głowy - mówiła już ze śmiechem.

- Mistrzostwa dla mnie na plus, wyjeżdżamy z medalem,  to jest najważniejsze - powiedziała Justyna.

- Następne sezony będą inne, więcej maratonów, wybiórczo Puchar Świata i przygotowanie do najważniejszych imprez - ujawniła nasza zawodniczka.

Dowiedz się więcej na temat: Justyna Kowalczyk | biegi narciarskie | MŚ w Falun

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje