• 1 .Lech Poznań (58 pkt.)
  • 2 .Jagiellonia Białystok (54 pkt.)
  • 3 .Legia Warszawa (54 pkt.)
  • 4 .Wisła Płock (50 pkt.)
  • 5 .Górnik Zabrze (50 pkt.)
  • 6 .Korona Kielce (48 pkt.)
  • 7 .Zagłębie Lubin (46 pkt.)
  • 8 .Wisła Kraków (45 pkt.)

Lechia - Arka. Ojrzyński: Nie jesteśmy faworytem

- To jest mecz wyjazdowy, w dodatku derbowy, a w takich spotkaniach tabela nie jest ważna, bo każdy wynik jest możliwy - mówi trener Arki Gdynia Leszek Ojrzyński przed sobotnią potyczką z Lechią Gdańsk w 30. kolejce Ekstraklasy. Wygrana może dać Arce awans do grupy mistrzowskiej.

Ekstraklasa: wyniki, tabela, strzelcy, terminarz

Reklama

W sobotnim spotkaniu teoretycznie więcej szans na zwycięstwo można dać Arce, która plasuje się na dziewiątej pozycji i ma jeszcze szanse na awans do grupy mistrzowskiej. Z kolei gdańszczanie, którzy w poprzednim sezonie zajęli czwartą lokatę, zajmują spadkowe 15. miejsce.

- Nie zgadzam się z opinią, że jesteśmy faworytem tego spotkania. Naszej szansy na zwycięstwo upatruję głównie w tym, że można wygrać z każdym, a procentowo daję 50 na 50. To jest mecz wyjazdowy, w dodatku derbowy, a w takich spotkaniach tabela nie jest ważna, bo każdy wynik jest możliwy - podkreślił Ojrzyński.

Gdyński szkoleniowiec nie sugeruje się także fatalną passą gospodarzy derbowej potyczki. Gdańszczanie nie odnieśli zwycięstwa w 11 kolejnych spotkaniach, a trzy ostatnie mecze przegrali.

- Tak samo jak tabela znaczenia nie mają różne serie i passe. Trzeba przypomnieć sobie mecz Lechii w Gdańsku z Koroną, w którym gospodarze wyglądali katastrofalnie i przegrali 0-5, a w kolejnym spotkaniu przyjechali do Gdyni, biegali u nas jak natchnieni i wygrali 1-0. Na takiej metamorfozie też polega magia derbów - powiedział.

Bilans derbowych potyczek w Ekstraklasie jest wyjątkowo niekorzystny dla Arki. W dziewięciu meczach żółto-niebiescy ponieśli siedem porażek, a dwa spotkania zakończyły się remisem. 3 listopada w ostatniej konfrontacji Lechia po bramce w doliczonym czasie Flavio Paixao wygrała w Gdyni 1-0.

Gdynianie grają jednak nie tylko o prestiż i przełamanie kiepskiej serii z Lechią. "Żółto-niebiescy" wciąż mają szansę na awans do grupy mistrzowskiej - arkowcy muszą jednak nie tylko pokonać Lechię, ale także liczyć na potknięcie Wisły Kraków (gra w Niecieczy z Sandecją Nowy Sącz) lub Zagłębia Lubin (rywalizuje na wyjeździe z Cracovią).

- To spotkanie może dać nam awans i na pewno pięknie byłoby osiągnąć to na boisku lokalnego rywala. Dla nas najważniejsze będzie jednak zwycięstwo. Z takim nastawieniem podchodzimy do każdego meczu, ale nie zawsze udaje nam się wygrać. Super byłoby także przejść do historii i po raz pierwszy pokonać Lechię w ekstraklasie. Po takim sukcesie nasi kibice czekaliby zapewne na nas na stadionie, podobnie jak fani rywali zrobili na Traugutta fetę po ostatniej wygranej w Gdyni. Jak widać mamy w tym meczu o co grać - zauważył.

Do derbowej potyczki piłkarze Lechii mogli się spokojnie przygotowywać, natomiast gdynianie przegrali w środę na wyjeździe z Koroną 1-2 w pierwszym półfinałowym meczu Pucharu Polski. Niektórzy zawodnicy, którzy pojawili się na boisku w Kielcach, zagrają także w sobotę przeciwko Lechii.

- Sam mecz to jedno, ale trzeba także wziąć pod uwagę podróż, a my z Kielc wróciliśmy do Gdyni dopiero w czwartek o czwartej nad ranem. To podwójne zmęczenie może dać o sobie znać, co nie zmienia faktu, że w sobotę zagramy o pełną pulę - podsumował Ojrzyński.

W meczu z Lechią w Arce zabraknie pauzującego za żółte kartki napastnika Rafała Siemaszki oraz kontuzjowanego defensywnego pomocnika Antoniego Łukasiewicza.

Tak jak wszystkie spotkania 30. kolejki ekstraklasy derby Trójmiasta rozpoczną się w sobotę o 18. Ten mecz ma obejrzeć ponad 20 tysięcy kibiców.

Dowiedz się więcej na temat: Leszek Ojrzyński | Arka Gdynia | Ekstraklasa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje