Cracovia. Prezes Filipiak ujawnia szokujące praktyki chuliganów "Pasów"

Czy prezes Cracovii Janusz Filipiak może czuć się zagrożony? W rozmowie z "Dziennikiem Polskim" i "Gazetą Krakowską" właściciel "Pasów" wypowiedział się wprost o zachowaniu chuliganów, mieniących się sympatykami klubu z ulicy Kałuży.

W trakcie pierwszej połowy sobotniego meczu Cracovii z Wisłą Płock, tzw. ultrasi "Pasów", zajmujący miejsca za jedną z bramek, postanowili wyrazić swoją dezaprobatę dla rządów Janusza Filipiaka, wiceprezesa Jakuba Tabisza i Tomasza Bałdysa, a także trenera Michała Probierza i drwili z całego zespołu.

Reklama

"Filipiak won" oraz "Hej, Tabisz won" niosło się po całym stadionie w kierunku kierownictwa klubu. Jakby tego było mało, zaprezentowano także sektorówkę z koszulką Cracovii, z przekreślonym logiem firmy Comarch, głównego sponsora klubu, która należy do Filipiaka.

Skandowano także: "Probierz, gdzie mistrzostwo", odwołując się do złożonej przez szkoleniowca deklaracji sprzed sezonu, z której trener koniec końców się wycofał oraz szydzono z dyspozycji zespołu ("Mistrza już mamy, na Ligę Mistrzów czekamy"). Katastrofalnie grające w bieżących rozgrywkach "Pasy" w sobotę odniosły dopiero pierwsze zwycięstwo (3-1) w 9. kolejkach Lotto Ekstraklasy i zajmują ostatnie miejsce w tabeli.

Tego było za wiele dla inwestującego od 2004 roku w Cracovię Filipiaka, który na łamach małopolskiej prasy postanowił ujawnić szokujące praktyki chuliganów.

"Jeśli pan spojrzy na to, co dzieje się w polskiej piłce, to mamy grupy kibolskie, które chcą zawładnąć klubami. To nie jest tylko kwestia Wisły. U nas jest to samo. Podstawowe przesłanie kiboli jest takie, że 'Filipiak daj kasę, a my mianujemy sobie prezesa pasiaka'" - powiedział właściciel "Pasów" w rozmowie z red. Przemysławem Franczakiem.

"Jeśli spojrzeć wstecz, zawsze gdy Cracovia była w dołku, to kibice zamiast dopingować zespół, przypuszczali ostry atak na zarząd i dochodziło do kolejnej próby przejęcia wpływów. To jest duży problem futbolu. Z jakichś powodów to przyjęło formy ekstremalne. Na Facebooku są kierowane w moją stronę groźby karalne, że np. spalą mi dom. Autor takiego wpisu nawet specjalnie się nie "szczypie", nie ukrywa, łatwo go zidentyfikować. Co zresztą zrobiliśmy" - zdemaskował Filipiak na łamach "DP" i "GK".

W dalszej części rozmowy szef Comarchu przypomniał, jak wyglądało porządkowanie klubu po przejęciu go w 2004 roku, łącznie ze spłacaniem zaległości i ukróceniem praktyk wyprowadzania pieniędzy do prywatnych kieszeni. Z kolei w kontekście bieżącej sytuacji wyraził dezaprobatę dla prowadzenia przez poprzednie rządy i obecny "flirtu z grupami kibolskimi".

Art

Dowiedz się więcej na temat: Janusz Filipiak | Cracovia | Jakub Tabisz

Reklama

Reklama

Reklama