Jagiellonia Białystok - Piast Gliwice 2-1 w meczu 5. kolejki Ekstraklasy

Jagiellonia Białystok wygrała 2-1 z Piastem Gliwice w meczu 5. kolejki Ekstraklasy. Zwycięską bramkę dla "Jagi" zdobył w trzeciej minucie doliczonego czasu gry Arvydas Novikovas. Białostoczanie zrównali się punktami z liderem z Poznania.

Kliknij, by przejść do zapisu relacji na żywo z meczu Jagiellonia Białystok - Piast Gliwice

Reklama

Zapis relacji na żywo na urządzenia mobilne z meczu Jagiellonia - Piast

Mecz Jagiellonii z Piastem zapowiadał się bardzo ciekawie, bowiem oba kluby zaliczyły bardzo dobre wejście w nowy ligowy sezon. Jedni i drudzy wygrali trzy z czterech dotychczasowych spotkań i ostrzyli sobie zęby na kolejny triumf.

Piast wiedział, że Jagiellonia dysponuje dobrą formacją ofensywną, dlatego od początku meczu cofnął się i swoich szans szukał w kontratakach. Pech chciał, że białostoczanie - przynajmniej w pierwszej połowie - mieli swój dzień i momentami potrafili zupełnie zdominować rywala. Jednobramkowe prowadzenie do przerwy było najniższym wymiarem kary.

Strzelcem bramki był debiutant, pozyskany na początku sierpnia ze Spartaka Suboticia Mile Savković. Prawą stroną świetnie przedarł się Jakub Wójcicki i podał w pole karne do Patryka Klimali. Ten nie trafił czysto w piłkę, ale tuż za nim był serbski skrzydłowy i bez wahania skierował piłkę do bramki.

Gra "Jagi" wyglądała dobrze, ale białostoczanie także mieli swoje problemy. Jeszcze przed przerwą musieli dokonać dwóch wymuszonych zmian - urazu stawu skokowego nabawił się Mateusz Machaj (zmienił go Karol Świderski), a po starciu z rywalem boisko opuścił także Ivan Runje, za którego na boisko wszedł Lukas Klemenz.

Pod koniec pierwszej połowy bliski podwyższenia prowadzenia był jeszcze Arvydas Novikovas, ale jego strzał z rzutu wolnego był odrobinę niecelny.

Piast na drugą połowę wyszedł odmieniony i od razu nacisnął rywala. Ataki gliwiczan szybko przyniosły skutek i po rzucie rożnym wyrównującego gola głową strzelił Patryk Dziczek. 1-1 i mecz rozpoczął się od nowa!

Piast nie zwolnił i chwilę później Dziczek był bardzo bliski zdobycia drugiej bramki. Jego strzał z powietrza z linii bramkowej wybił jednak Klemenz.

W drugiej połowie oglądaliśmy zupełnie inny mecz niż w pierwszej - Jagiellonia miała duże problemy z utrzymywaniem się przy piłce i nie umiała zepchnąć rywala do defensywy, jak miało to miejsce przed przerwą.

Wydawało się, że obie drużyny podzielą się punktami, ale w ostatniej akcji meczu na ostatni zryw zdecydowała się "Jaga". Po zamieszaniu przed polem karnym piłka trafiła do Novikovasa, który spektakularnym wolejem umieścił ją tuż przy słupku! Gol w trzeciej minucie doliczonego czasu gry rozstrzygnął wynik meczu!

Dzięki wygranej, Jagiellonia ma tyle samo punktów i taką samą różnicę bramek, co prowadzący Lech Poznań. "Kolejorz" prowadzi w tabeli większą liczbą strzelonych goli.

Wojciech Górski

Jagiellonia Białystok - Piast Gliwice 2-1 (1-0)

Bramki: 1-0 Savković (22.), 1-1 Dziczek (58.), 2-1 Novikovas (90+3.).

Żółta kartka - Jagiellonia Białystok: Mateusz Machaj, Lukas Klemenz. Piast Gliwice: Martin Konczkowski.

Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz). Widzów 10 664.

Po meczu Jagiellonia - Piast (2:1) powiedzieli:

Waldemar Fornalik (trener Piasta Gliwice): "Na pewno nie jest łatwo pogodzić się z porażką w ostatnich sekundach spotkania. Jesteśmy bardzo źli, rozczarowani, że właśnie straciliśmy tę bramkę w samej końcówce. W pierwszej fazie meczu, do utraty przez nas bramki, Jagiellonia była zespołem zdecydowanie lepszym - efektem był ten gol. Ale szybko otrząsnęliśmy się - zaraz w pierwszej akcji kapitalna piłka do Michała Papadopulosa, miał stuprocentową sytuację, bramka jednak nie padła, ale gra już się wyrównała. W drugiej połowie wyszliśmy z silnym postanowieniem, że musimy ten mecz wyrównać. Tak się stało, po bramce na 1:1 świetną okazję miał Patryk Dziczek, ale obrońca wybił piłkę z linii bramkowej, potem mieliśmy jeszcze jedną sytuację. W takim meczu jeżeli nie strzelasz gola, to niestety tak to się kończy - bardzo dobry strzał Novikovasa i nieszczęście gotowe.

- Jest ciężko pogodzić się z tą porażką, ale musimy to przeżyć wspólnie. Powiedziałem drużynie, że razem wygrywamy, razem przegrywamy, razem się cieszymy i razem się smucimy. Na ten smutek nie będzie dużo czasu, bo w piątek gramy kolejny mecz i musimy już powoli się do niego przygotowywać".

Ireneusz Mamrot (trener Jagiellonii Białystok): "Jestem i bardzo zadowolony, i oczywiście też trochę smutny, bo mamy dużo kontuzji. Dziś też zapłaciliśmy za to zwycięstwo wysoką cenę, przed meczem nie było do dyspozycji ani Łukasza Burligi, ani Przemka Frankowskiego, ani Bartka Kwietnia, a dziś dwie kolejne kontuzje. Nie wiem ile potrwają przerwy w grze tych zawodników. Na pewno to martwi, widać było, że to granie, podróże, to wszystko odcisnęło swoje piętno na zawodnikach i to było czuć. Ale jestem bardzo zadowolony z tego, że mimo ogromnego zmęczenia drużyny, trudnych chwil przy wyniku 1:1, w końcówce chciała wygrać ten mecz. Nie ma co ukrywać - wyszarpaliśmy to zwycięstwo, troszkę szczęścia przy tym było. Cieszymy się, że po tak ciężkim okresie zdobyliśmy trzy punkty".

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Ranking Ekstraklasy - sprawdź!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje