Korona Kielce - Jagiellonia Białystok 0-3 w meczu 32. kolejki Ekstraklasy

Korona Kielce przegrała 0-3 z Jagiellonią Białystok w meczu 32. kolejki grupy mistrzowskiej Ekstraklasy. Bohaterem meczu Arvydas Novikovas, który wszedł z ławki rezerwowych, po czym zdobył dwie bramki, zaliczył asystę i jeszcze w fatalnym stylu zmarnował rzut karny.

Zobacz zapis relacji na żywo z meczu Korona Kielce - Jagiellonia Białystok!

Reklama

Relację można było również śledzić na urządzeniach mobilnych

Jagiellonia wiedziała, że aby liczyć się w walce o mistrzostwo Polski, nie powinna dziś przegrać. Lech bowiem wygrał swój mecz w piątek i odskoczył "Jadze" na cztery punkty.

Z kolei Korona wciąż jest w grze o europejskie puchary, choć w klubie nie będą chyba specjalnie zmartwieni, jeśli nie uda się do nich zakwalifikować. W grze podopiecznych Gino Lettieriego nie widać było szczególnego zmotywowania, by wyszarpać dziś komplet punktów za wszelką cenę.

Jeśli ktoś opuścił pierwszą połowę, oglądając jedynie drugą - nie ma specjalnie czego żałować. Kibicom serce zabiło szybciej jedynie raz, gdy Marian Kelemen w dziwny sposób wypuścił piłkę z rąk po strzale Ivana Jukicia. Szybko się jednak zreflektował i wybił piłkę nogą, zanim ta wpadła do bramki.

Kielczanie dłużej utrzymywali się przy piłce, ale niewiele z ich gry wynikało. Jagiellonii zaś gra nie kleiła się w ogóle. Z partnerami kompletnie nie rozumiał się Dejan Lazarević, odcięty od podań był Roman Bezjak, a środek pomocy nie brał na siebie ciężaru rozgrywania piłki. W ten sposób długie podania obrońców najczęściej padały łupem przeciwnika.

Przed przerwą podopieczni Ireneusza Mamrota nie oddali celnego strzału.

Tuż po przerwie mogli zrehabilitować się za strzelecką impotencję z pierwszej połowy, ale doskonałą okazję zmarnował Lazarević. Od połowy boiska biegł na sytuację sam na sam, ale tak wolno, że dogonił go Elhadji Diaw i zablokował jego uderzenie.

Widząc, że trzeba coś zmienić, Gino Lettieri w 57. minucie zdjął z boiska Ivana Jukicia, posyłając do boju Jacka Kiełba. Z kolei Ireneusz Mamrot po godzinie gry za Lazarevicia wprowadził Arvydasa Novikovasa.

Zmiana ta okazała się strzałem w "dziesiątkę". Już trzy minuty po wejściu Litwin przeprowadził dobrą akcję, po której wyłożył piłkę Bezjakowi. Napastnik Jagiellonii precyzyjnym strzałem dał jej prowadzenie 1-0.

W 71. minucie Novikovas osobiście podwyższył wynik spotkania. Przebojem przedarł się lewą stroną i huknął po krótkim słupku! Piękny gol Litwina.

Skrzydłowy Jagiellonii mógł zostać absolutnym bohaterem spotkania, ale w 88. minucie nie wykorzystał rzutu karnego podyktowanego za faul Akosa Kecskesa na Piotrze Wlazło. Novikovas podciął piłkę jak Panenka, ale Matthias Hamrol został na środku bramki i chwycił strzał.

Minutę później Novikovas zdobył jednak drugą bramkę, dobijając strzał Karola Świderskiego do pustej bramki. Trzeci gol "Jagi" padł po ładnym kontrataku Frankowskiego i właśnie Świderskiego.

Wynik ten najbardziej martwi kibiców i piłkarzy Legii, którzy znaleźli się pod presją. Jeżeli przegrają jutro z Wisłą Kraków, to na pięć kolejek przed końcem będą tracić odpowiednio cztery i trzy punkty do lidera i wicelidera.

Wojciech Górski

Po meczu powiedzieli:

Gino Lettieri (trener Korony Kielce): "Kiedy patrzymy na ten mecz, to dzisiaj nie wygrała lepsza drużyna, tylko lepsza jakość. Mieliśmy w pierwszej połowie 68 proc. posiadania piłki, w drugiej 65 proc., ale kiedy nie będziemy strzelać bramek, nie będziemy wygrywać meczów. Boli to, że Jagiellonia miała trzy okazje z naszych błędów i trzy razy piłka wpadła do siatki. Właśnie to jest jakość, to są piłkarze, którzy potrzebują mało okazji, żeby strzelić bramki i to dzisiaj pokazali.

- Do 62. minuty graliśmy dobry mecz, ale nie byliśmy w stanie po prawej, lewej stronie i w przodzie się przebić i to był właśnie dzisiaj powód. Chcemy podkreślić, że był to dobry mecz z naszej strony, tylko popełniliśmy dwa błędy i dlatego przegraliśmy. Widzimy, że można wygrywać mecz, kiedy stoi się we własnej połowie defensywnie i gra z kontry, kiedy się posiada piłkarzy z wysoką jakością, którzy potrafią też strzelić bramkę. Jesteśmy zadowoleni z tego meczu, z zespołu, tylko nie strzeliliśmy bramki".

Ireneusz Mamrot (trener Jagielloni Białystok): "Myślę, że ta pierwsza połowa, jeśli chodzi o płynne granie, utrzymywanie się przy piłce, czy przejście do ataku szybkiego, to nie było w naszym wykonaniu za dobre. Jednak gdzieś te trzy porażki trochę się na nas odbiły, natomiast jednego zarzucić, nawet w tej pierwszej połowie, drużynie nie mogę - braku zaangażowania. Gdzieś za daleko od siebie graliśmy, pozwoliliśmy Koronie kilka akcji groźnych przeprowadzić. Może takich sytuacji 100 proc. nie mieli, ale trzeba przyznać, że groźnie było po atakach gospodarzy.

- Na pewno do przerwy to Korona była drużyną lepszą. Natomiast w drugiej połowie cieszy mnie, że zespół zagrał bardzo blisko siebie. Pierwsza, druga akcja po przerwie, mieliśmy bardzo dobrą sytuację Dejana (Lazarevica), ale źle piłkę uderzył. Później miał sytuację sam na sam, troszkę za długo czekał. Także ta druga połowa była dobra w naszym wykonaniu. Ciężko pracowaliśmy na to zwycięstwo, chociaż wynik w pełni nie oddaje tego, co było na boisku. Nie ukrywam, że wracamy bardzo zadowoleni. Nie tylko te trzy punkty, ale też z punktu psychologicznego, to było bardzo ważne zwycięstwo."

Korona Kielce - Jagiellonia Białystok 0-3 (0-0)

Bramka: 0-1 Bezjak (63.), 0-2 Novikovas (72.), 0-3 Novikovas (90.)

Wyniki, terminarz i tabela grupy mistrzowskiej Ekstraklasy

Wyniki, terminarz i tabela grupy spadkowej Ekstraklasy

Dowiedz się więcej na temat: Korona Kielce | Jagiellonia Białystok

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje