• 1 .Legia Warszawa (44 pkt.)
  • 2 .Jagiellonia Białystok (42 pkt.)
  • 3 .Lech Poznań (40 pkt.)
  • 4 .Górnik Zabrze (39 pkt.)
  • 5 .Wisła Płock (36 pkt.)
  • 6 .Korona Kielce (35 pkt.)
  • 7 .Wisła Kraków (35 pkt.)
  • 8 .Arka Gdynia (32 pkt.)

Autobus Polonii zatrzymał poznańską Lokomotywę

W Poznaniu wszyscy chyba myśleli już tylko o walce o mistrzostwo z Legią, a w Warszawie jest jeszcze drugi klub. Ładnie się dzisiaj przypomnieliśmy – powiedział po zwycięstwie w Poznaniu trener Polonii Warszawa Piotr Stokowiec.

Polonia dość niespodziewanie pokonała Lecha Poznań na jego boisku 1-0. Szczególnie w drugiej połowie Lech miał przewagę, ale brakowało mu skuteczności. Goście z Warszawy skupili się na bronieniu korzystnego dla siebie wyniku. - Z boku to mogło wyglądać tak, jakbyśmy się tylko bronili i zaparkowali autobus w bramce. My jednak konsekwentnie realizowaliśmy taktykę - mówił trener Stokowiec.

Reklama

Zimą Polonia straciła aż siedmiu piłkarzy, na dodatek nie mógł grać wypożyczony z Lecha Jacek Kiełb. Mimo tego "Czarne Koszule" w dwóch spotkaniach zdobyły aż cztery punkty. - Walczymy w każdym meczu o zwycięstwo, ale celu na ten sezon nie ma. Nie potrzebujemy współczucia innych, trochę angielskiego humoru wprowadzamy w naszą rzeczywistość. Cieszę się z gry i z tego, że zawiązała się nam drużyna. Mam chłopaków, którzy razem chcą coś robić, nie męczą się nawzajem, tylko z uśmiechem przychodzą do pracy - opowiadał trener Polonii.

W drugiej połowie poznaniakom brakowało skuteczności, bo strzałów na bramkę Mariusza Pawełka oddali kilkanaście. - Szczęście jest wtedy, gdy okazja spotka się z przygotowaniem. My dziś byliśmy gotowi by z tej okazji skorzystać. Nie skupialiśmy się na pilnowaniu Hamalainena czy innego piłkarza Lecha. Mam swoich zawodników, w środku Tomka Hołotę czy Piątka, a oni nie potrzebują się dowartościowywać. W Lechu nie ma takich nazwisk, by trzeba było indywidualnie kogoś pilnować. Mieliśmy swoją taktykę i skupiliśmy się na sobie, a w przerwie zrobiliśmy kilka korekt w ustawieniu - powiedział trener Polonii.

Szkoleniowiec Lecha Mariusz Rumak był w znacznie gorszym humorze. - Wyszliśmy na trójkę napastników, a nie było tego widać. Druga połowa była już lepsza w naszym wykonaniu, ale bramki na Bułgarskiej wciąż są zaczarowane. Musimy je jak najszybciej odczarować - powiedział. Trener gospodarzy nie dziwi się, że po zakończeniu spotkania kibice pokazywali swoje niezadowolenie z kolejnej, czwartej już z rzędu, porażki poznaniaków na swoim stadionie. - Przecież nie będą klaskali. Przyjeżdżają znowu na stadion, a my przegrywamy. Trzeba coś zmienić, wziąć się do roboty - mówił Rumak. Lech po raz kolejny na tym obiekcie szybko stracił bramkę, a później przegrał spotkanie. - Ja nie widziałem dekoncentracji w swoim zespole. Mam za to wrażenie, że zespoły, które tu przyjeżdżają, strzelają piękne bramki. Takie emocje wywołuje ten stadion. Naszym planem było wyjście pressingiem i taka gra przez 10 minut. Nie ułożyło się, błędy sprawiły, że szybcy Wszołek czy Przybecki robili problemy w naszej defensywie. Taki scenariusz pisze czasem życie.

W drugiej połowie Rumak zmienił m.in. Aleksandara Tonewa - obrażony Bułgar nie podszedł nawet do ławki rezerwowych, od razu udał się do szatni. - Ja nie widzę w tym żadnego problemu, każdy reaguje inaczej i nie ma obowiązku dziękować trenerowi czy rezerwowym. Dla mnie ważne jest to, że w szatni po meczu podziękowaliśmy sobie wszyscy - zakończył Mariusz Rumak.

Autor: Andrzej Grupa



Zobacz wyniki, strzelców bramek, tabelę i terminarz Ekstraklasy

Dowiedz się więcej na temat: Lech Poznań | Polonia Warszawa | T-Mobile Ekstraklasa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama