• 1 .Lech Poznań (12 pkt.)
  • 2 .Jagiellonia Białystok (12 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (11 pkt.)
  • 4 .Legia Warszawa (10 pkt.)
  • 5 .Piast Gliwice (9 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (9 pkt.)
  • 7 .Wisła Kraków (8 pkt.)
  • 8 .Korona Kielce (8 pkt.)

Ekstraklasa: Lech Poznań - Korona Kielce 2-0

Scenariusz pożegnalnego meczu Piotra Reissa i Ivana Djurdjevicia w Lechu Poznań był jak z bajki. W 23. minucie Reiss dośrodkował z rzutu rożnego, Djurdjević uderzył piłkę głową, a futbolówka wpadła do bramki. Tak padł kluczowy gol w spotkaniu "Kolejorza" z Koroną Kielce. Lech wygrał ostatecznie 2-0.


Reklama

Reiss i Djurdjević oficjalnie kończyli kariery. 41-letni idol kibiców Lecha w tym sezonie nie wyszedł ani razu w podstawowym składzie. Dziś dla Reissa przygotowano specjalny prezent - miejsce za wysuniętym napastnikiem Łukaszem Teodorczykiem oraz kapitańską opaskę. Na boisku nie było bowiem podstawowego kapitana Rafała Murawskiego - jego pozycję zajął Djurdjević.

Spotkanie Lecha z Koroną nie miało już większego znaczenia dla obu drużyn - poznaniacy i tak byli wicemistrzami Polski, kielczanie mogli co najwyżej stracić lub zyskać dwie lokaty w środkowej części tabeli. Piknikowa atmosfera była odczuwalna przez większą część meczu. Wyjątków było niewiele. Jednym z nich był rzut rożny dla "Kolejorza" w 23. minucie, który wykonał Reiss. Grający dopiero czwarty mecz w Ekstraklasie Wojciech Małecki nie sięgnął piłki, a pozostawiony bez opieki Djurdjević głową wpakował ją do siatki. Radości Serba nie było końca - wskoczył na bandę reklamową, zdjął koszulkę, miał łzy w oczach.

Djurdjević bramki zdobywał rzadko - to dopiero jego czwarty gol w szóstym sezonie ligowym w Polsce. Kibice Lecha najbardziej zapamiętali bramkę Serba z grudnia 2008 roku - wówczas także po kornerze "Djuka" pokonał bramkarza Feyenoordu Rotterdam, dzięki czemu Lech awansował do wiosennych bojów w Pucharze UEFA. Słowa uznania należą się arbitrowi Tomaszowi Radkiewiczowi - w tej wyjątkowej sytuacji nie pokazał żółtej kartki Djurdjevicowi za ściągnięcie koszulki. Serb miał pod spodem t-shirt z napisem "SPRAWA HONORU. Walczyłem o dobrą sprawę, w biegu wytrwałem do końca. Dochowałem wiary".

W tym właśnie okresie, między 20. a 30. minutą, Lech miał najwięcej szans na zdobycie bramki - Reiss co chwilę wykonywał rzuty rożne. Nieskutecznością po raz kolejny raził jednak Teodorczyk, w jednym przypadku kielczan uratował Pavol Stano.

W drugiej połowie boisko opuścili obaj bohaterowie - najpierw Djurdjević, później Reiss. Wszyscy gracze Lecha tworzyli szpaler i czekali, aż weterani po raz ostatni zejdą z murawy stadionu przy Bułgarskiej. Ich miejsce na boisku zajęli Murawski i Hamalainen - ofensywna gra poznaniaków zyskała trochę na jakości. Korona też miała swoją szansę, gdy Stano z bliska uderzył głową obok słupka. Pod drugą bramką świetnie z 16 metrów kopnął Hamalainen, trafił jednak w słupek. Wielką ochotę na bramkę miał też Aleksandar Tonew, który rozgrywał ostatni mecz w Lechu. Wkrótce zostanie sprzedany do Anglii lub Szkocji. On też został pożegnany przez wszystkich piłkarzy w 80. minucie, ale bez szpaleru.

Wynik spotkania na 2-0 ustalił chwilę wcześniej Gergo Lovrencics, który z 20 metrów trafił idealnie w okienko. Tym samym Węgier udokumentował golem swoją znakomitą rundę. Potem pobiegł do trenera Rumaka i go wyściskał.

Korona też miała szansę na honorową bramkę. W 83. minucie Michał Janota próbował lobować wysuniętego Kotorowskiego prawie z połowy boiska. Zrobił to doskonale, ale cofający się bramkarz Lecha zdołał musnąć piłkę ręką, a następnie futbolówka odbiła się od poprzeczki i opuściła boisko z boku bramki. Co ciekawe, Janota widział nie tylko ostatniego gola Djurdjevicia dla Lecha, ale i tego najważniejszego. 4,5 roku temu grał bowiem w Feyenoordzie w pamiętnym spotkaniu z Lechem.

Po meczu piłkarze Lecha odebrali pamiątkowe medale za wicemistrzostwo Polski, a pod dachem stadionu zawisły koszulki z numerami 3 i 9. Niewykluczone, że tego ostatniego, noszonego przez lata przez Reissa, nikt już w Lechu nie dostanie.

Powiedzieli po meczu:

Mariusz Rumak (trener Lecha Poznań): "Co do meczu, to każdy widział jak wyglądał. Sezon był długi i kręty. Dziękuję moim piłkarzom za wynik, a ich rodzinom za wsparcie. Dziękuję także dziennikarzom za kilka rad. Gratuluję Legii mistrzostwa Polski, ale my nie odpuszczamy i w przyszłym sezonie na pewno powalczymy o tytuł".

Leszek Ojrzyński (trener Korony Kielce): "Lech miał swoje okazje, my swoje. Można było się pokusić nawet o trzy punkty, choć tak naprawdę ciężko było nawet o ten jeden. Wystarczyło spojrzeć na składy i ławkę rezerwowych, żeby wskazać faworyta. Mamy trudną sytuację kadrową i zmusiło to nas do dokonania zmian w zespole. Pojawiła się na boisku młodzież, która powoli zbiera szlify, ale potrzebuje czasu, żeby okrzepnąć".

Autor: Andrzej Grupa

Lech Poznań - Korona Kielce 2-0 (1-0)

Bramki: 1-0 Ivan Djurdjevic (23-głową), 2-0 Gergo Lovrencsics (77).

Sędzia: Tomasz Radkiewicz (Łódź). Widzów 21˙387.

Lech Poznań: Krzysztof Kotorowski - Mateusz Możdżeń, Łukasz Trałka, Marcin Kamiński, Luis Henriquez - Gergo Lovrencsics, Szymon Drewniak, Piotr Reiss (63. Kasper Hamalainen), Ivan Djurdjevic (57. Rafał Murawski), Aleksandar Tonew (79. Vojo Ubiparip) - Łukasz Teodorczyk.

Korona Kielce: Wojciech Małecki - Paweł Golański, Pavol Stano, Piotr Malarczyk, Tomasz Lisowski - Mateusz Stąporski (58. Kamil Adamek), Vlastimir Jovanovic, Michał Janota, Bartosz Kwiecień (78. Marcin Cebula), Paweł Sobolewski - Karol Angielski (46. Artur Lenartowski).

Ekstraklasa: Wyniki, strzelcy, tabela

Dowiedz się więcej na temat: Lech Poznań | Korona Kielce | Ekstraklasa | Gergo Lovrencsics | Piotr Reiss

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje