• 1 .Śląsk Wrocław (3 pkt.)
  • 2 .Zagłębie Lubin (3 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (3 pkt.)
  • 4 .Miedź Legnica (3 pkt.)
  • 5 .Arka Gdynia (1 pkt.)
  • 6 .Wisła Kraków (1 pkt.)
  • 7 .Górnik Zabrze (0 pkt.)
  • 8 .Korona Kielce (0 pkt.)

El. LE. Lech - Gandzasar 2-0. Trener z Armenii zaskoczył: Kocham Polskę i polski naród

To było niezwykłe pożegnanie trenera Gandzasaru Kapan, Aszota Barsegjana, z Polską. - Bardzo dziękuję za przyjęcie nas i za to, że mogliśmy tu grać i trenować. Było nam miło i postaramy się odwzajemnić tę gościnność u nas, w Armenii. Kocham Polskę i polski naród, do zobaczenia - rzekł szkoleniowiec zdobywcy Pucharu Armenii już po zakończeniu konferencji prasowej.

Gandzasar Kapan przegrał w Poznaniu z Lechem 0-2 w eliminacjach Ligi Europejskiej, a spokojnie mógł pokusić się o nieco lepszy wynik, który dawałby mu większe szanse na awans w rewanżu.

Reklama

Trener Barsegjan miał więc prawo być niezadowolonym z wyniku, ale tego nie okazał. Przyznał jednak, że strata dwóch bramek w pierwszych 15 minutach miała wpływ na jego drużynę. - Pierwsza bramka wyszła Lechowi bardzo ładnie, czy przy drugiej i rzucie karnym był faul, tego nie wiem. Naszym zadaniem, najważniejszym zadaniem, było zdobycie choć jednej bramki. Mieliśmy okazje, ale piłka nas jakoś tak nie lubiła i nie chciała wpaść - mówił szkoleniowiec Gandzasaru.

Jego zdaniem klub z Armenii dorównywał Lechowi pod względem przygotowania fizycznego. Było to zresztą widać na boisku - niektórzy piłkarze "Kolejorza" momentami człapali, jakby jeszcze nie zdołali do siebie dojść po ciężkich trzech tygodniach przygotowań.

- Lech grał dobrze, mieliśmy duży respekt dla tej drużyny, ale chcieliśmy jej dorównać. Potwierdziło się, że nasz rywal ma kreatywnych piłkarzy. Chcieliśmy się bronić i skorzystać z jakiejś szansy w kontrze. I taką sytuację mieliśmy jeszcze zanim padł pierwszy gol w tym meczu. A Lech stwarzał sobie później kolejne okazje - mówił Barsegjan.

Gdy szkoleniowiec Gandzasaru Kapan zakończył już swoją przemowę i szykował się do wyjścia, ukłonił się dziennikarzom i podziękował za gościnność: Bardzo dziękuję za przyjęcie nas i za to, że mogliśmy tu grać i trenować. Było nam miło i postaramy się odwzajemnić tę gościnność u nas, w Armenii. Kocham Polskę i polski naród, do zobaczenia - stwierdził.

Klubu z Armenii nie było stać na lot czarterowy do Polski - gracze Gandzasaru lecieli więc samolotem rejsowym do Warszawy, tam czekali kilka godzin na Okęciu, a później mieli transfer do Poznania. Cała podróż zajęła ponad 20 godzin. Powrót był jeszcze dłuższy - z przesiadką w Kijowie. Lech pomógł swoim rywalom zorganizować pobyt w Poznaniu i umożliwił dodatkowy trening na stadionie przy ul. Bułgarskiej.

Rewanż zostanie rozegrany w Erywaniu - w czwartek 19 lipca.

Andrzej Grupa

El. Ligi Europejskiej: wyniki, terminarz, strzelcy


Dowiedz się więcej na temat: Lech Poznań

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje