Lech - Korona 0-1. Nenad Bjelica: Gytkjaer był pierwszy do karnego, nie wiem dlaczego zrezygnował

- Przegraliśmy, ale stworzyliśmy tyle okazji, że mogliśmy wygrać dwa mecze. Mieliśmy w tym tygodniu spotkania Barcelony czy Realu Madryt, dzisiaj też zobaczyliśmy, że w futbolu wszystko jest możliwe – mówił po sensacyjnej przegranej 0-1 z Koroną Kielce trener Lecha Poznań Nenad Bjelica.

Bjelica gratulował Koronie wygranej, a swojej drużynie - walki przez 95 minut. - W pierwszej połowie mieliśmy przeciwnika pod kontrolą w defensywie, ale w ataku brakowało nam kogoś, kto by potrafił sobie poradzić w sytuacji jeden na jednego. Mieliśmy jednak rzut karny, który jest dobrą okazją do objęcia prowadzenia. Oni zaś z pierwszego strzału zdobyli bramkę - analizował po spotkaniu trener Lecha. 

Reklama

- W drugiej połowie zmieniliśmy system, mieliśmy dużo okazji, ale to nie był nasz dzień. Korona wygrała szczęśliwie i chciałbym jako trener Lecha odnieść kiedyś takie zwycięstwo, jak oni dzisiaj. Musimy mieć z dziesięć okazji, a przeciwnikowi wystarczy czasem jeden strzał. Dlatego właśnie nie mam pretensji do drużyny, choć nie jestem zadowolony z wyniku. O tytuł walka będzie się toczyła do samego końca, ale my też mamy moc i już to pokazaliśmy. Stąd moje pełne zaufanie do piłkarzy - mówił Chorwat.

W przerwie Bjelica zdjął z boiska Kamila Jóźwiaka, chyba najbardziej aktywnego gracza Lecha w pierwszej połowie, a zostawił słabego w piątek Darka Jevticia, którego jedynym atutem były dośrodkowania z rzutów wolnych. 

- To była zmiana taktyczna, bo chcieliśmy grać inaczej, na dwóch napastników, z Darkiem w środku. Na skrzydle nie prezentował dziś dobrego poziomu. A Kamil spisywał się nieźle, ale z uwagi na taktykę musiałem go zdjąć - mówił Bjelica, który później ustawił jeszcze zespół z trójką obrońców, a na ostatnie minuty posłał do przodu stopera Vujadinovicia. -  To było lekkie harakiri, zaryzykowaliśmy wszystko, bo Nikola gra dobrze głową. Dla mnie przegrać 0-1 czy 0-3 to to samo. Mieliśmy okazje, by strzelić gola, ale to nie był nasz dzień. Byłą dominacja, rzut karny, dośrodkowania, strzały, zabrakło tylko gola - narzekał Bjelica.

Trener Korony Gino Lettieri mówił, że jego zespół zagrał perfekcyjnie taktycznie. Bjelica z tą wypowiedzią polemizował. 

- Jeśli to była dobra taktyka, to mogę tylko pogratulować. Czy taktyka jest perfekcyjna, gdy rywal ma sześć, siedem sytuacji? Tyle ich mieliśmy, a w przypadku Korony pamiętam o jeszcze jednej, pod koniec meczu, gdy wszystko ryzykowaliśmy. Gdybyśmy wykorzystali 20 procent szans, to jaka by była ta ich taktyka? Kiedy wygrasz, wszystko jest super, a jak przegrasz, to jest słabo. Nie będę dramatyzował, bo tak bym robił, gdyśmy przegrali 0-4 i nie mieli okazji strzeleckiej. Można mówić, że Korona była perfekcyjna, ale to nie tak. Perfekcyjna była nasza taktyka w Krakowie, ale nie dlatego, że wygraliśmy z Wisłą, tylko dlatego, że oni nie mieli żadnej szansy bramkowej. Chyba jako trener muszę się jeszcze dużo uczyć - ironizował Bjelica, który sam też nie wiedział, dlaczego Darko Jevtić, a nie Christian Gytkjaer, wykonywał rzut karny. 

- Oni zawsze decydują na boisku. Gytkjaer był pierwszy na liście, a Darko drugi. Tak zdecydowali, ale nie wiem dlaczego, czy może Christian nie miał zaufania do siebie. Zapytam w poniedziałek, będziemy o tym rozmawiać - mówił szkoleniowiec Lecha.



Andrzej Grupa


Dowiedz się więcej na temat: piłka nożna | Ekstraklasa | Nenad Bjelica

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje