Lech - Korona 2-1. Djurdjević: Gytkjaer takich rzeczy nie wybacza

- Widać, że mój zespół lubi emocje, by one były do samego końca. Cieszy mnie jednak, że walczy i w trudnych momentach potrafi wygrać – mówił po spotkaniu z Koroną Kielce trener Lecha Poznań Ivan Djurdjević.

"Kolejorz" pokonał Koronę 2-1, ale znów nie zachwycił. Najgorsze poznaniacy mają już chyba jednak za sobą, bo ostatnio dość regularnie punktują. - Nasze założenie było takie, by przede wszystkim wygrać, bo musimy gonić rywali - mówił Djurdjević i chwalił swój zespół za grę w pierwszych 20 minutach meczu. 

Reklama

- Mieliśmy kilka ładnych i widowiskowych akcji, ale gdzieś straciliśmy rytm gry. Korona uzyskała przewagę, ale mogła nam zagrozić tylko z rzutów rożnych lub wolnych, bo z gry to się jej nie udało. W odpowiednim momencie strzeliliśmy na 1-0 - analizował trener Lecha.

Djurdjević był zachwycony postawą swojego napastnika Christiana Gytkjaera, który dwukrotnie pokonał Matthiasa Hamrola. Za pierwszym razem - po nieudanym strzale Joao Amarala, które to zagranie okazało się idealną asystą. - Gytkjaer takich rzeczy nie wybacza i instynkt go wówczas nie zawodzi. Widać było, że wrócił zmotywowany ze zgrupowania reprezentacji Danii - stwierdził Djurdjević. 

Napastnik Lecha zagrał w kadrze w towarzyskim spotkaniu z Austrią, wygranym 2-0. Jest bardzo prawdopodobne, że dostanie też powołanie na listopadowe spotkania z Walią i Irlandią, które mogę przesądzić o awansie Duńczyków do elity Ligi Narodów.

- W drugiej połowie graliśmy trochę gorzej, nie mogliśmy się utrzymać przy piłce, oddaliśmy ją rywalowi. Z tego posiadania niewiele jednak wynikało, bo Korona nam nie zagrażała, ale jak już jej odbieraliśmy piłkę, to nam tez brakowało jakość - opowiadał Djurdjević.

Sytuację Lecha miało zmienić pojawienie się na boisku Macieja Makuszewskiego i Dioniego, ale obaj niczym się nie wyróżnili. Kluczowy okazał się za to przechwyt Gytkjaera, który podwyższył w 73. minucie na 2-0. Goście zdobyli jednak kontaktową bramkę. 

- Widać, że mój zespół lubi emocje, by one były do samego końca. Cieszy mnie jednak, że walczy i w trudnych momentach potrafi wygrać. Zespół rośnie, powoli, ale rośnie - podsumował trener Lecha, który w końcówce apelował do swoich zawodników o... spokojną grę. - Krzyczałem, że nie może być paniki, musimy utrzymać piłkę i szukać odbiorów oraz kontr. Wytrzymaliśmy do samego końca, choć Korona zrobiła trzy ofensywne zmiany w drugiej połowie: dwóch napastników i środkowego pomocnika. Zrobili wszystko, by wywieźć choć remis, ale my zagraliśmy dobrze w obronie - zakończył trener Lecha.

Andrzej Grupa, Poznań

Dowiedz się więcej na temat: Ivan Djurdjević

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje