Lech Poznań. Co z formą "Kolejorza"? Trener apeluje o... cierpliwość

Trener Lecha Poznań Nenad Bjelica zapowiadał, że forma jego piłkarzy będzie się budować z każdym spotkaniem. Czy tak się rzeczywiście dzieje, trudno powiedzieć, bo mecze słabe Lech przelata z bardzo słabymi i przyzwoitymi. Świetnego jak dotąd jeszcze nie było.



Bjelica stanął przed trudnym zadaniem przebudowy drużyny, która poza mistrzostwem kraju w 2015 roku zwykle rozczarowywała. Lech był niemal jak Adam Miauczyński z "Nic Śmiesznego" Marka Koterskiego - "całe życie ciągle drugi". Stąd po przegranym finale Pucharu Polski, a później mistrzostwie, radykalne zmiany w kadrze drużyny. 

Reklama

Z różnych powodów pożegnało się z nią już pięciu ważnych graczy (Robak, Kownacki, Wilusz, Bednarek, Kędziora), a przyszło ośmiu nowych i dwóch kolejnych wróciło z wypożyczeń. Większość piłkarzy Bjelica dostał na początku przygotowań, ale... Po pierwsze: przygotowania były bardzo krótkie, bo Lech musiał szybko zacząć starty w eliminacjach Ligi Europy. A po drugie: kilku prześladują kontuzje, choćby Baerkrotha, de Marco czy Dilavera. 

Stąd też opóźnienie w przygotowaniu formy Lecha, który na razie zawodzi w lidze, a nieźle radzi sobie w pucharach.

- Nie wiem, kiedy będzie forma, ale z każdym meczem jest lepiej. Jeden piłkarz potrzebuje więcej czasu, inny mniej. Nie możemy każdemu dawać szansy, bo też potrzebujemy wyników. Przy okazji trzeba jednak budować graczy, a to nie jest łatwe. Niektórzy nie zaczynali z nami przygotowań, Vujadinović jest dopiero dwa tygodnie w treningu, a Gytkjaer trzy. Nicki Bille czy Rakels nie grali cały rok, oni wszyscy potrzebują czasu. Jedni więcej, inni mniej, ale w tym drugim meczu z Haugesundem drużyna pokazała, że może grać na niezłym poziomie. Później mieliśmy spotkanie w Płocku, które nas wszystkich rozczarowało, a w czwartek znów zrobiliśmy krok w kierunku potwierdzenia dobrej formy. Będziemy lepsi z każdym meczem, ale apeluję o cierpliwość dla zawodników, którzy długo nie grali. Ja jestem cierpliwy i nie mam z tym problemów - analizuje trener Nenad Bjelica.

Obecnie z gry na dłużej wyłączony jest Darko Jevtić, w niedzielę przeciwko Piastowi nie zagra też Vernon de Marco. - Trenował już z drużyną, z każdym dniem jest lepszy, ale myślę, że w kolejnym tygodniu zagra jedno spotkanie w rezerwach - mówi Bjelica. 

Podobną drogę, przez trzecioligowy zespół prowadzony przez Ivana Djurdjevicia przebyli też Rafał Janicki i Nikola Vujadinović, a w ostatnią środę Szymon Pawłowski, który zagrał w meczu Lecha II z Omonią Nikozja (2-2). Lepiej wygląda sytuacja z Niklasem Baerkrothem, który być może znajdzie się już w kadrze na mecz z Piastem. Nie ma też urazów po meczu z Utrechtem, choć Bjelica i tak dokona zapewne wielu zmian w składzie. 

- Vujadinović był bardzo zmęczony, ale on pierwszy raz od dłuższego czasu zagrał całe spotkanie. Nie wiem jak będzie wyglądał w sobotę, a to ważne, bo Lasse Nielsen ma lekki problem mięśniowy - tłumaczy Chorwat.

Bjelica zapewnia, że w jego drużynie zostanie młody Kamil Jóźwiak, który ostatnio nie dostaje jednak okazji do gry. Dziwna była decyzja Chorwata, który w końcówce meczu w Utrechcie posłał na boisko w miejsce Macieja Makuszewskiego nie Jóźwiaka, a obrońcę Roberta Gumnego. 

- Pierwszym pomysłem było wpuszczenie Kamila i to nawet powiedziałem, ale nagle zmieniłem decyzję. Nie wiem, dlaczego... Gumny grał na skrzydle także w Podbeskidziu, może pomóc zespołowi, jest szybki, a lewy obrońca Utrechtu był już bardzo zmęczony. Myślałem, że w tym momencie meczu on będzie lepszy, choć pierwsza myśl była ukierunkowana na Kamila - opowiada Bjelica. 

- Kamil zostaje z nami na sto procent, nie ma tematu jego kolejnego wypożyczenia. Jest w dobrej formie, dostanie swoją szansę, ale musimy tutaj być cierpliwi i szanować pewną hierarchię. Jeśli mamy Rakelsa, który w Cracovii potrafił strzelić 15 bramek w sześć miesięcy, to musimy to szanować i dać mu szansę powrotu do tamtej formy. Kamil jest jednak cierpliwy - dodaje Chorwat. 

Wypożyczony może zostać za to Jakub Serafin, trener "Kolejorza" przyznał, że wpłynęła nawet oferta. - Jeśli się nie zdecyduje, to dla mnie nie będzie to żadnym problemem. Jakub musi jednak pamiętać, że na jego pozycji jest wielka konkurencja, występują na szóstce Trałka, Tetteh i Dilaver, a na ósemce Gajos, Radut, Trałka też może. Nie będzie mu łatwo - przyznaje Chorwat. 

Podobnie jak łatwo nie będzie Szymonowi Pawłowskiemu, który wyleczył kontuzję pleców. - Ma braki treningowe, ale już normalnie ćwiczy, zagrał w dwóch spotkaniach rezerw. Zobaczymy, jak z nim będzie, bo na bokach występują też Makuszewski, Jóźwiak, Szitum, Rakels, Radut i Jevtić, gdy już się wyleczy.

Bjelica ma do dyspozycji ponad 20 zawodników, a co ważne - kilku z nich jest uniwersalnych. Z bardzo dobrej strony pokazuje się Emir Dilaver, który występował już na prawej obronie, jako stoper, a być może w niedzielę wystąpi w roli defensywnego pomocnika. Za czerwoną kartkę pauzuje bowiem Abdul Tetteh, a Łukasz Trałka rozegrał w czwartek wieczorem 90 minut w Utrechcie. 

- Emir może też wystąpić na lewej stronie, jak będzie trzeba. A czy zagra w niedzielę w pomocy? Nie wiem, Łukasz Trałka nie jest najmłodszym piłkarzem, ale fizycznie znajduje się w dobrym stanie i potrafi szybko się zregenerować - twierdzi szkoleniowiec, a przy okazji chwali zawodnika, któremu niedawno odebrał kapitańską opaskę. 

- Łukasz zawsze na boisku pokazuje dobry futbol, tak wtedy, gdy był kapitanem, jak i teraz. Zresztą choć nie ma opaski, to może być tym kapitanem w szatni, bo pomaga chłopakom. Gdy grał, nigdy z nim nie miał najmniejszego problemu. Popełnił błąd poza boiskiem, uszanował moją decyzję i nie mamy w naszych kontaktach minimalnego problemu. Nadal pomaga drużynie i mam nadzieję, że tak będzie do końca - opowiada Bjelica.


Andrzej Grupa

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje