Lech Poznań - Gandzasar. Najbardziej aktywni w Europie - trener rywali o kibicach Lecha

- Naszą mocną stroną jest szybka gra w ofensywie, ale wiemy z kim się mierzymy. Chcemy grać inteligentnie, raczej będziemy się rozsądnie bronić i ewentualnie szukać możliwości kontrataku - mówi Ashot Barsegjan, trener zdobywcy Pucharu Armenii Gandzasar Kapan. Jego zespół w czwartek zmierzy się w Poznaniu z Lechem (20.45).

Stawką dwumeczu Lecha z Gandzasarem będzie awans do drugiej rundy kwalifikacji Ligi Europy, a tam - prawdopodobnie - rywalizacja z białoruskim Szachtarem Soligorsk. Polskie zespoły w europejskich pucharach dość często w ostatnich latach mierzyły się z rywalami ze wschodu, ale jakoś nie mogły trafić na rywali z Armenii. Były więc pojedynki z Kazachami, Lech leciał nawet pod granicę z Chinami do Tałdykorganu, czy Azerami (tam sam "Kolejorz" leciał czterokrotnie), ale na dwumecz z klubem z Armenii trzeba było czekać 23 lata. Latem 1995 roku w eliminacjach Pucharu UEFA Zagłębie Lubin trafiło na Szirak Gjumri i wygrało dwumecz zaledwie 1-0, a w tym samym czasie GKS Katowice odpadł z Pucharu Zdobywców Pucharów po przegranych karnych z Araratem Erewań.

Reklama

Lech jest zdecydowanym faworytem do awansu, ale musi sobie radzić bez swoich kibiców - tak w Poznaniu, jak i na wyjeździe. Przy Bułgarskiej zabraknie ich dlatego, że wojewoda zamknął obiekt dla publiczności po zamieszkach w ostatnim ligowym spotkaniu z Legią. Z kolei na mecz w Armenii Lech też nie może rozprowadzić wejściówek wśród swoich fanów - to kara UEFA za ponad 40 rac odpalonych rok temu w Utrechcie. Jak poznaniacy poradzą sobie na pustym obiekcie? Trener rywali Ashot Barsegjan nie ukrywa zadowolenia z tego faktu. - Wszyscy wiemy, jak ważny dla drużyn jest doping kibiców, a ci z Lecha należą do najbardziej aktywnych w całej Europie. Dla nas to dobre, że mecz jest bez publiczności - mówi. - Oczywiście na boisku grają piłkarze, a nie publiczność. Zdajemy sobie sprawę, że będziemy grać z Lechem, drużyną solidną, którą darzymy respektem. Staraliśmy się poznać rywala, to mocna drużyna - dodaje szkoleniowiec Gandzasaru.

Teoretycznie najlepszym piłkarzem Gandzasaru jest boczny pomocnik Lubambo Musonda. To reprezentant Zambii, grał nawet w Pucharze Narodów Afryki trzy lata temu. Z polską reprezentacją styczność mieli dwaj bramkarze tej drużyny - podstawowy golkiper zdobywcy Pucharu Armenii Grigor Meliksetjan bronił dziewięć mięsięcy temu w meczu eliminacji do mundialu Armenia - Polska, który biało-czerwoni wygrali aż 6-1. Z kolei jego obecny zmiennik, 37-letni Geworg Kasparow wystąpił w 2007 roku w meczu w Erywaniu, który w eliminacjach do EURO 2008 Armenia sensacyjnie wygrała z Polską 1-0.

- Lech jest bardzo silną drużyną, ale mówiłem to ogólnie, o całości. Mają silne punkty na bokach, są mocni w ataku, ale nie chciałbym wyróżniać kogoś konkretnego. Mają duże możliwości wyboru składu i nie wiemy, jak w czwartek zagrają. Zwracamy uwagę na ich zgranie, to atut, który czyni Lecha mocnym - uważa Barsegjan.

Gandzasar do sezonu przygotowywał się w Bułgarii - zagrał tam cztery sparingi z zespołami pierwszej ligi. Dwa z nich zremisował, dwa nieznacznie przegrał, ale prezentował ofensywny futbol. - Naszą mocną stroną jest szybka gra w ofensywie, ale wiemy z kim się mierzymy. Lech fantastycznie czuje się w kontrataku, jeśli zostawi mu się wolne strefy, to od razu to wykorzysta. Chcemy grać inteligentnie, raczej będziemy się rozsądnie bronić i ewentualnie szukać możliwości kontrataku - rozwiewa wątpliwości trener klubu z Armenii. To zaś oznacza, że Lech prawdopodobnie będzie "skazany" na grę w ataku pozycyjnym, a rywale będą szukać przechwytów.

Początek czwartkowego meczu w Poznaniu - o godz. 20.45.

Andrzej Grupa

El. Ligi Europejskiej: wyniki, strzelcy, terminarz

Dowiedz się więcej na temat: Lech Poznań | Liga Europejska

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje