• 1 .Lech Poznań (58 pkt.)
  • 2 .Jagiellonia Białystok (57 pkt.)
  • 3 .Legia Warszawa (54 pkt.)
  • 4 .Wisła Płock (53 pkt.)
  • 5 .Górnik Zabrze (50 pkt.)
  • 6 .Korona Kielce (48 pkt.)
  • 7 .Zagłębie Lubin (46 pkt.)
  • 8 .Wisła Kraków (45 pkt.)

Lech Poznań - Górnik Zabrze 3-1 w meczu 30. kolejki

Lech Poznań wykorzystał olbrzymią szansę, jaką stworzyło mu potknięcie Jagiellonii Białystok i po pokonaniu Górnika Zabrze 3-1 wskoczył na pierwsze miejsce w tabeli Ekstraklasy. To zaś oznacza, że w decydującej części sezonu z Jagiellonią Białystok i Legią Warszawa zmierzy się na swoim stadionie.

Zobacz relację na żywo z meczu Lech Poznań - Górnik Zabrze!

Reklama

Relację można również śledzić na urządzeniach mobilnych

Wszystkie mecze ostatniej kolejki miały się zacząć punktualnie o godz. 18, ale okazało się to niewykonalne. Wszystko za sprawą zorganizowanej i umówionej akcji kibiców wielu drużyn, którzy protestują przeciwko nowym wytycznym dotyczącym postępowań dyscyplinarnych. Te zaś chce wprowadzić Komisja Ligi Ekstraklasy oraz Komisja Dyscyplinarna PZPN.

Na stadionie przy ul. Bułgarskiej kibice Lecha pięciokrotnie rzucali serpentyny na pole karne, w którym stał Matusz Putnocky. I choć nawet sędziemu Bartoszowi Frankowskiemu udało się rozpocząć ten mecz, to po kilku kopnięciach piłki serpentyny znów były na boisku. I tak w kółko - przez kwadrans. Gdy Arkadiusz Reca strzelił bramkę dla Wisły Płock w Białymstoku, w Poznaniu wciąż zbierano serpentyny. Na szczęście - już po raz ostatni.

Lech już wtedy wiedział, że nawet minimalne zwycięstwo może postawić go w bardzo dobrej sytuacji. Trener Bjelica znów zaskoczył składem - na skrzydła posłał dwóch nastolatków: Kamila Jóźwiaka i Tymoteusza Klupsia. Marcin Brosz w Górniku odpowiedział wystawieniem na środku pomocy 17-letniego Wojciecha Hajdy. Brakowało w obu zespołach gwiazd: Darka Jevticia w Lechu oraz Igora Angulo w Górniku. Szkoda, bo gdyby nie pauzowali za żółte kartki, mecz mógłby być jeszcze ciekawszy.

Choć w pierwszej połowie nie było zbyt wiele sytuacji pod bramkami, to mecz był niezły i prowadzony w żywym tempie. Na pierwszą świetną sytuację trzeba było czekać do 40. minuty, choć de facto była to 24. minuta gry. Po zagraniu z autu Christian Gytkjaer zdołał przegrać piłkę na "dalszy" słupek, a zamykający akcję Klupś uderzył z ostrego kąta. Piłka trafiła w słupek, zatańczyła na linii bramkowej, po czym wybił ją Dani Suarez. Hiszpan miał ogromnego pecha, bo wcześniej zderzył się z Radosławem Majewskim - z łuku brwiowego obrońcy Górnika poleciała krew. Bandaż zakładany na głową piłkarza kilka razy przesiąkał krwią - Suarez musiał go zmieniać. I właśnie gdy w pierwszej minucie doliczonego czasu brakowało go na boisku, Lech zdobył bramkę. Maciej Gajos świetnie zagrał do Jóźwiaka, ten pognał z piłką w kierunku bramki i idealnie trafił w dalszy róg bramki. Była 46. minuta, a do końca pierwszej połowy został... kwadrans! Sędzia Frankowski doliczył bowiem aż 16 minut. I właśnie tuż przed ostatnim gwizdkiem arbitra Górnik miał praktycznie jedną, za to świetną okazję. Damian Kądzior uderzył z 10 metrów, a Putnocky wybił piłkę poza boisko.

Druga połowa była jeszcze lepsza, Górnik coraz odważniej poczynał sobie na połowie Lecha, a i poznaniacy mieli okazję do kontr. Sytuacji nie brakowało - Klupś za lekko uderzył na bramkę Loski (50. minuta), zaś strzał Kądziora zablokował Emir Dilaver (53. minuta). Później z 15 metrów wysoko nad poprzeczką piłkę posłał Gajos. W tym meczu jeszcze wiele mogło się zdarzyć. I się zdarzyło!

W 73. minucie trener Lecha dokonał zmiany - na boisku pojawił się zawodzący Niklas Baerkroth. To trzecia szansa Szweda tej wiosny i znów klops. Zaraz po wejściu na murawę skrzydłowy Lecha przy przyjęciu piłki dotknął ją ręką i Górnik dostał rzut karny. Kądzior uderzył mocno - w środek, pod poprzeczkę. Putnocky nie miał szans na obronę.

Lech wiedział, że wymyka mu się nie tylko pierwsze miejsce, ale i drugie, bo wyprzedzała go w tym momencie także Legia. Bjelica posłał na boisko drugiego napastnika, a gola strzelił... defensywny pomocnik. To Łukasz Trałka, który swoim szóstym trafieniem wskoczył na samodzielne drugie miejsce w klubowym rankingu w tym sezonie. Uderzył piłkę z boku pola karnego - ogromny błąd popełnił Tomasz Loska, który źle przewidział to, jak futbolówka zachowa się po koźle.

Lech nie dał już zepchnąć się do obrony - sam miał kolejne okazje na trzeciego gola. I go zdobył - po rajdzie autorem był Radosław Majewski. Lech wygrał więc nie tylko to spotkanie, ale i sezon zasadniczy Ekstraklasy.

Lech Poznań - Górnik Zabrze 3-1 (1-0)

Bramki: 1-0 Jóźwiak (45.+1), 1-1 Kądzior (75., z karnego), 2-1 Trałka (81.), 3-1 Majewski (90.+2)

Lech: Burić - Gumny, Dilaver, Vujadinović, Kostewycz - Klupś (73. Baerkroth), Trałka, Gajos ŻK, Majewski, Jóźwiak (77. Chobłenko) - Gytkjaer (87. Tomasik).

Górnik: Loska - Wieteska, Suarez, Bochniewicz, Gryszkiewicz - Kązior, Matuszek (89. D. Pawłowski), Hajda (67. Ambrosiewicz), Żurkowski, Kurzawa - Urynowicz ŻK (89. Olszewski).

Widzów: 36 941.

Andrzej Grupa, Poznań

Wyniki, terminarz i tabela Ekstraklasy

Dowiedz się więcej na temat: Lech Poznań | Górnik Zabrze

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama