• 1 .Lech Poznań (58 pkt.)
  • 2 .Jagiellonia Białystok (57 pkt.)
  • 3 .Legia Warszawa (54 pkt.)
  • 4 .Wisła Płock (53 pkt.)
  • 5 .Górnik Zabrze (50 pkt.)
  • 6 .Korona Kielce (48 pkt.)
  • 7 .Zagłębie Lubin (46 pkt.)
  • 8 .Wisła Kraków (45 pkt.)

Lech Poznań - Podbeskidzie Bielsko-Biała 1-1 w 15. kolejce Ekstraklasy

Wyjątkowo nieefektowną grę pokazali na Inea Stadionie w Poznaniu zawodnicy Lecha Poznań i Podbeskidzia Bielsko-Biała. Mecz zakończył się remisem 1-1, a poznaniacy stracili punkty w samej końcówce.

W pucharowym meczu z Jagiellonią Białystok Lech potrzebował na zdobycie gola ośmiu sekund, pięć dni temu we Wrocławiu - niecałych dwóch minut. Teraz czas oczekiwania przez kibiców na trafienie nie był wiele dłuższy. W 5. minucie Lech rozegrał niezłą akcję, w której Szymon Pawłowski podał do Darko Jevticia, a po uderzeniu Szwajcara i rykoszecie piłka spadła na bramkę. Po rzucie rożnym pozycję do strzału znalazl sobie Tomasz Kędziora i choć jego uderzenie nie było mocne, to być może Michala Peskovicia zmylił jeszcze Dawid Kownacki, który czubkiem buta starał się trącić piłkę. Nie zmienia to faktu, że Pesković znów przepuścił strzał, którego przepuścić nie powinien.

Reklama

Lech nie poszedł za ciosem. Tuż przed meczem trener poznaniaków Maciej Skorża stracił jeszcze kontuzjowanego stopera Marcina Kamińskiego, więc obok Paulusa Arajuuriego wystawił młodego Jana Bednarka. Duet środkowych obrońców grał bardzo niepewnie, bielszczanie mieli kilka dobrych okazji bramkowych. Choćby Damian Chmiel, który ograł Arajuuriego, a później stanął oko w oko z Maciejem Gostomskim. Strzelił jednak niemal prosto w niego. Później uderzenie Adama Pazio bramkarz Lecha zdołał obronić, a np. Maciej Korzym nie opanował piłki.

Lech grał bardzo niechlujnie. Do poziomu stoperów dostosowali się defensywni pomocnicy: Karol Linetty oraz cofnięty Darko Jevtić, który zastępował pauzującego za kartki Łukasza Trałkę. Błyszczał jedynie Szymon Pawłowski, czasem udane zagrania mieli Gergo Lovrencsics oraz Kasper Hamalainen. Ten ostatni w 44. minucie strzelił w niezłej sytuacji nad bramką, z kolei Jevtić przegrał pojedynek z Peskoviciem.


W przerwie bardzo intensywnie rozgrzewał się Robert Demjan - wprowadzenie byłego króla strzelców Ekstraklasy miało być receptą na nieskuteczność ofensywy gości. Trudno było bowiem spodziewać się, że linia obronna Lecha nagle przestanie popełniać błędy. Trener Maciej Skorża zareagował zresztą zmianą napastnika Kownackiego na defensywnego pomocnika Szymona Drewniaka, a w wyniku tego do przodu zostali przesunięci Hamalainen oraz Jevtić.

Roszady te nie przyniosły jednak jakiejkolwiek zmiany w grze obu zespołów. Poznaniacy coraz bardziej irytowali swoich kibiców, częściej się bronili, a w ich atakach panował głównie chaos. "Górale" na swoją szansę czekali kwadrans, a we właściwym miejscu znalazł się oczywiście Demjan. Co z tego, skoro powielił wcześniejszą "niedyspozycję" Chmiela czy Korzyma, ale w inny sposób - z 11 metrów uderzył wysoko nad poprzeczką. Nawet lider gości Maciej Iwański był w kiepskiej formie strzeleckiej, co udowodnił przy rzutach wolnych.

Pesković przez ponad 20 minut nie miał za wiele pracy. Gdy w końcu poznaniacy zaczęli stwarzać zagrożenie pod jego bramką, to bramkarz Podbeskidzia i tak oglądał tylko niecelne główki Lovrencsicsa czy Hamalainena, albo strzał w poprzeczkę Jevticia.

Mecz powinien był rozstrzygnąć na korzyść Lecha Zaur Sadajew. Brodaty Czeczen regularnie irytuje swoją grą kibiców, a teraz ta irytacja była wyjątkowo duża. W 82. minucie Sadajew dostał piłkę na szóstym metrze przed bramką, a i tak nie pokonał Peskovicia. Słowak pięknąm paradą obronił też dobitkę z dystansu Drewniaka.

Lech nie byłby sobą, gdyby nie wywinął czegoś w końcówce. Po kilkunastu minutach słabszych ataków, wreszcie w 88. minucie przed szansą stanął rezerwowy Bartosz Śpiączka. Jego strzał po ziemi obronił Gostomski, ale co się odwlecze...

Minutę później fatalny błąd w swoim polu karnym popełnił Hubert Wołąkiewicz, który pochodzący spod Poznania Śpiączka musiał już wykorzystać. Lechici ukryli twarze w dłoniach, bo po raz kolejny we frajerski sposób stracili punkty. Coraz bardziej wątpliwe jest też to, by władze Lecha zdecydowały się na przedłużenie kontraktu z Wołąkiewiczem, który w tej rundzie zawodzi na całej linii. A niedawno był jeszcze kapitanem tego zespołu.

Andrzej Grupa

Lech Poznań - Podbeskidzie Bielsko-Biała 1-1 (1-0)

Bramki: 1-0 Tomasz Kędziora (6.), 1-1 Bartosz Śpiączka (89.)

Żółta kartka - Lech Poznań: Hubert Wołąkiewicz, Barry Douglas. Podbeskidzie Bielsko-Biała: Bartłomiej Konieczny, Frank Adu Kwame.

Sędzia: Mariusz Złotek. Widzów: 12 991.

Lech Poznań: Maciej Gostomski - Tomasz  Kędziora, Jan Bednarek, Paulus Arajuuri (60. Hubert Wołąkiewicz), Barry Douglas - Gergo Lovrencsics, Darko Jevtić (73. Zaur Sadajew), Kasper Hamalainen, Karol Linetty, Szymon Pawłowski - Dawid Kownacki (46. Szymon Drewniak).

Podbeskidzie Bielsko-Biała: Michal Pesković - Marek Sokołowski, Gracjan Horoszkiewicz, Pavol Stano, Bartłomiej Konieczny, Frank Adu Kwame (59. Sylwester Patejuk) - Damian Chmiel, Anton Sloboda (76. Bartosz Śpiączka), Maciej Iwański, Adam Pazio - Maciej Korzym (46. Robert Demjan).

Ekstraklasa: wyniki, tabela, strzelcy, terminarz

Dowiedz się więcej na temat: Lech Poznań | Podbeskidzie Bielsko-Biała | Ekstraklasa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje