Piast - Lech. Bez napastnika i byłego reprezentanta - co zrobi Bjelica?

Bez Nickiego Bille, być może Christiana Gytkjaera, ale też i wspomagającego ich Radosława Majewskiego oraz Mihai Raduta - tak Lech Poznań będzie musiał sobie radzić w niedzielę w Gliwicach. Czy w tej sytuacji trener Nenad Bjelica w końcu postawi na Denissa Rakelsa?

Zapraszamy na relację na żywo z meczu

Reklama

Relacja na żywo dla urządzeń mobilnych

Do skuteczności Lecha w ofensywie można mieć w ostatnim okresie sporo uwag - "Kolejorz" stwarza wiele sytuacji, ale w nich zawodzi. Nicki Bille nie zdobył jeszcze w tym sezonie w meczach ligowych ani jednej bramki z gry. W Gliwicach zresztą nie wystąpi, bo w ostatnim spotkaniu z Wisłą Płock zaledwie po kilku minutach tak mocno rozciął wargę, że do jej zszycia niezbędny był specjalistyczny zabieg chirurgiczny. - To by było zbyt wielkie ryzyko - mówi o ewentualnym występie byłego gracza Villarrealu trener Nenad Bjelica.

Gorzej dla Lecha, że po poprzednim meczu problemy mięśniowe miał także Christian Gytkjaer, autor zwycięskiego trafienia w meczu z Wisłą. - Być może będzie do naszej dyspozycji, indywidualnie trenował w środę i czwartek. Zobaczymy, co się wydarzy przed meczem - dodaje szkoleniowiec. Duńczyk w lidze strzelił siedem goli, dwa z nich w pierwszym starciu z Piastem (5-1 dla Lecha). - Myślę, że będę gotowy do gry, bo z dnia na dzień jest lepiej. Do piątku nie mogłem jednak trenować na sto procent - mówił Gytkjaer.

27-letni piłkarz ma stosunkową dobrą skuteczność pod bramką, choć rzadko dostaje dobre podania od kolegów. Inaczej było na początku sezonu, ale wtedy cały Lech prezentował się lepiej. - Nie spędza mi to snu z powiek, że mam mało podań i szans. Chciałbym mieć oczywiście ze 30 okazji do strzelenia gola, ale wiem, że tak nie będzie. Od dawna jestem napastnikiem, w życiu ma się lepsze i gorsze okresy. Staram się jak najwięcej pomóc drużynie, ale też prawda jest taka, że im cały zespół gra lepiej, tym napastnik dostaje więcej podań. Na to właśnie liczę: forma zespołu będzie szła w górę, a ja będę miał więcej okazji by te bramki zdobywać - mówi duński napastnik "Kolejorza".

Jeśli w Gliwicach nie będzie mógł zagrać Gytkjaer, co może zrobić Bjelica? Ma dwie możliwości: może postawić na Denissa Rakelsa albo młodego Dawida Kurminowskiego. Ta druga opcja raczej odpada, choć 18-latek jest snajperem numer trzy w zespole. Jesienią grał jednak tylko w trzecioligowych rezerwach, dla których strzelił siedem goli. Bardziej prawdopodobny jest występ Rakelsa, który do Lecha jest wypożyczony na rok z Reading i wciąż walczy o swój angaż przy Bułgarskiej. Na razie Łotysz jednak rozczarowuje, przez blisko pięć godzin spędzonych na boisku ani razu nie pokonał bramkarza rywali. W zamyśle Bjelicy ma grać na skrzydle, ale z uwagi na urazy napastników może zająć ich pozycję. Ostatnio pojawiał się na boisku wtedy, gdy Lech musiał gonić wynik i przechodził na wariant z dwójką wysuniętych graczy.

Problemy Lecha związane są też z formacją pomocy. Nadal kontuzjowany jest Mario Szitum, za żółte kartki pauzuje Mihai Radut, a dodatkowo do Gliwic nie pojechał Radosław Majewski. Po słabym meczu z Sandecją były reprezentant Polski nie znalazł się w kadrze na mecz z Wisłą Płock. - Nie prezentował w ostatnich meczach poziomu z zeszłego roku. Powiedziałem mu, że nie jestem z jego gry zadowolony, on to zaakceptował i wie, że musi to zmienić. Pracował dobrze, ale w czwartek nie brał udziału w treningu, bo miał problem z jakimś nerwem. Gdyby nie to, znalazłby się w kadrze na mecz w Gliwicach - mówi Bjelica.

To oznacza, że plecami napastnika znów znajdzie się miejsce dla Darka Jevticia, a na lewej pomocy jest luka. Ostatnio wypełnił ją Mihai Radut, teraz może tu się znaleźć Kamil Jóźwiak albo przesunięty z prawej strony Maciej Makuszewski. Wtedy na prawym skrzydle zagra Niklas Baerkroth. Żadnych zmian nie powinno być za to w formacji defensywnej, choć po przerwie za żółte kartki wraca Lasse Nielsen.

- Ostatnie zwycięstwo było bardzo ważne dla wszystkich, szczególnie pod względem mentalnym. Dla nas, dla klubu, dla piłkarzy. Każdy chciał tych trzech punktów. Wiedzieliśmy, że w poprzednich czterech, pięciu spotkaniach powinniśmy wywalczyć ich dużo więcej. A gdy w Lechu się nie wygrywa kilka razy z rzędu, to robi się nerwowo. Nas ta wygrana więc podbudowała i na to samo liczymy w Gliwicach - kończy Gytkjaer.

Początek niedzielnego starcia Piasta z Lechem - o godz. 15.30.

Andrzej Grupa

Ekstraklasa: wyniki, tabela, strzelcy, terminarz

Dowiedz się więcej na temat: Lech Poznań | Nenad Bjelica | Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama