Piłkarze Lecha Poznań wyleczyli się przed hitem z Legią Warszawa

Lech Poznań maksymalnie utajnił swoje przygotowania do prestiżowego spotkania z Legią Warszawa. Zamknięty dla kibiców i mediów był sparing z Odrą Opole, nie wiadomo było też do końca, którzy piłkarze wyleczą się na pierwszy mecz po reprezentacyjnej przerwie. Powinno być ich aż sześciu, w tym Maciej Gajos.

Gdy w maju w Lechu doszło do rewolucji, wiceprezes Piotr Rutkowski i nowy trener Ivan Djurdjević zapewniali, że to już koniec z odgradzaniem piłkarzy od dziennikarzy i kibiców, nie będzie "medialnej ciszy". Wystarczyło jednak kilka słabszych wyników, do tego plaga urazów, a już klub utajnił mecz sparingowy z Odrą Opole, by utrudnić warszawskiej Legii rozgryzienie taktyki i składu Lecha.

Reklama

Ten zresztą może być zaskoczeniem, bo tak naprawdę wciąż do końca nie wiadomo, kto będzie gotowy do gry w niedzielę. Z jednej strony drużynę wzmocnił grecki obrońca Dimitris Goutas, który zagrał przeciwko Odrze, z drugiej - w tamtym meczu spośród kontuzjowanych wcześniej piłkarzy wystąpili tylko: Thomas Rogne i Darko Jevtić. Brakowało za to Macieja Gajosa, Jasmina Buricia, Nikoli Vujadinovicia, Wołodymyra Kostewycza i Piotra Tomasika. Roberta Gumnego nie ma co wspominać, bo on nie gra od maja.

Ostatnie dni wyjaśniły, że gotowy do gry powinien być Gajos, którego Djurdjević wystawia nie w roli defensywnego pomocnika, ale rozgrywającego. - W poniedziałek miałem badanie USG i wykazało, że wszystko jest już w porządku. We wtorek trenowałem z zespołem. Rzadko mnie urazy dotykają, ale akurat teraz jeden się przytrafił. Pomogła mi przerwa na kadrę, mogłem się wyleczyć - mówi Gajos, który w środę też trenował z drużyną, podobnie jak Vujadinović, Tomasik i Kostewycz. Jedynie Jasmin Burić miał indywidualne zajęcia.

Powrót Gajosa do gry jeszcze bardziej wzmocni rywalizację w środkowej strefie - akurat tu Djurdjević ma spore pole manewru. - Każdy z nas gra o swoje. Była zmiana taktyki i ustawienia, ale akurat na mojej pozycji wiele się nie zmieniło, nadal jest nas czterech w środku. Mam podobne zadania, nie ma większej różnicy - twierdzi Gajos, który zdaje sobie sprawę z tego, że niedzielny klasyk będzie starciem dwóch "rannych drużyn".

- Wyniki pokazują, że nie wyszły nam ostatnie mecze, ale po przerwie wielu wróciło po kontuzjach i trener powinien mieć w Warszawie pozytywny ból głowy. W poprzednim meczu było tyle urazów, że z jednej pozycji wypadało nawet po dwóch, trzech graczy i musieliśmy przejść na czwórkę obrońców. Po słabszym okresie jedziemy na Legię po trzy punkty - zapewnia Gajos.

Niedzielny mecz Legii z Lechem rozpocznie się o godz. 18.

Andrzej Grupa

Ekstraklasa: wyniki, tabela, strzelcy, terminarz

Dowiedz się więcej na temat: Lech Poznań | Legia Warszawa

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje