• 1 .Śląsk Wrocław (3 pkt.)
  • 2 .Lechia Gdańsk (3 pkt.)
  • 3 .Miedź Legnica (3 pkt.)
  • 4 .Arka Gdynia (0 pkt.)
  • 5 .Górnik Zabrze (0 pkt.)
  • 6 .Korona Kielce (0 pkt.)
  • 7 .Lech Poznań (0 pkt.)
  • 8 .Legia Warszawa (0 pkt.)

Z Levadią wyrzucił Wisłę z pucharów. Czas na Lecha?

Igor Prins pogrążył pięć lat temu Wisłę Kraków, teraz ma szansę zrobić to samo z Lechem Poznań. Szkoleniowiec Nomme Kalju uważa jednak, że faworytem do awansu do trzeciej rundy wciąż są wicemistrzowie Polski. Mecz Lech - Nomme Kalju dziś o godzinie 19.

47-letni Igor Prins ma w rywalizacji z polskimi zespołami bilans 1-1. W 1998 roku w rundzie przedwstępnej Pucharu UEFA występował w Sadamie Tallinn, który dwukrotnie przegrał z Polonią Warszawa (0-2 i 1-3). Pięć lat temu - już jako szkoleniowiec - poprowadził Levadię Tallinn do sensacyjnego wyeliminowania w drugiej rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów Wisły Kraków (1-1 w Sosnowcu i 1-0 w Estonii).

Reklama

Teraz ma szansę na drugi sukces w starciu z polskim klubem - prowadzone przez niego Nomme Kalju pokonało bowiem Lecha Poznań 1-0. Mimo to Prins uważa, że to Polacy są faworytami do awansu.

- Zespół, który wygrał 1-0 w 60 proc. przypadków awansował dalej? Dla mnie procenty nie są ważne. Wiem z kim gramy, a gramy z Lechem. To mówi samo za siebie. Jeżeli porównamy ligę polską do estońskiej, to od razu daje odpowiedź, kto jest faworytem - uważa szkoleniowiec Nomme Kalju.

- W piłce bardzo dużo zależy od pieniędzy. Na ligę estońską nasza drużyna jest bardzo dobra, ale jeśli chodzi o zmagania europejskiej, to już nie do końca. Cieszę się, że wygraliśmy pierwsze spotkanie i z niecierpliwością czekam na czwartkowy rewanż.

Prins przyznał, że zwycięstwo Nomme Kalju w pierwszym spotkaniu zostało potraktowane w Estonii jako spore osiągnięcie. - Wszyscy byli zaskoczeni, to duża niespodzianka. Wiemy, że polska liga jest mocna, jak grał tu Henrik Ojamaa, to Estończycy ją śledzili. I stąd wiedzą, że poziom waszej ligi jest wyższy - twierdzi trener rywali "Kolejorza". P

rins nie chciał jednak porównywać Wisły sprzed pięciu lat do obecnego Lecha. - W Polsce sezon zaczyna się później, tak dla Lecha teraz, jak i dla Wisły wtedy. Zespoły są po obozach i pierwsze mecze im się nie zawsze udają. Stąd takie porównania nie mają sensu - uważa.

Nomme Kalju ma dobrą serię - wygrało trzy mecze z rzędu. - Stać nas na więcej niż pokazaliśmy w pierwszym spotkaniu z Lechem, ale i tak zagraliśmy wówczas dobrze. Wiadomo, że mamy swoje minusy, ale z meczu na mecz staramy się ja poprawiać. Widziałem ostatnie 40 minut meczu Lecha z Piastem Gliwice. No cóż, zaprezentował się o wiele lepiej niż w Tallinnie - zakończył Igor Prins.

Autor: Andrzej Grupa

Liga Europejska: wyniki, strzelcy, terminarz

Dowiedz się więcej na temat: Lech Poznań | Nomme Kalju | Igor Prins | Liga Europejska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje