• 1 .Lech Poznań (12 pkt.)
  • 2 .Jagiellonia Białystok (12 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (11 pkt.)
  • 4 .Legia Warszawa (10 pkt.)
  • 5 .Piast Gliwice (9 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (9 pkt.)
  • 7 .Wisła Kraków (8 pkt.)
  • 8 .Korona Kielce (8 pkt.)

Buzała: W meczu z PGE GKS Bełchatów noga mi nie zadrży

​W sobotnim meczu Lechii z PGE GKS Bełchatów w gdańskim zespole może zagrać Paweł Buzała, który w spotkaniu z Widzewem w Łodzi pauzował z powodu żółtych kartek. - Zapewniam, że w meczu z moją byłą drużyną noga mi nie zadrży - powiedział napastnik Lechii.

Jesienią 2010 roku Buzała przeszedł z Lechii do Bełchatowa, aby przed rundą wiosenną obecnego sezonu wrócić do gdańskiego klubu.

Reklama

- Konfrontacja z PGE GKS nie wywołuje u mnie dreszczyku emocji. To dla mnie zwykłe spotkanie. Dla mnie szczególne są te mecze, które rozgrywam w barwach Lechii oraz te, kiedy miałem okazję występować przeciwko biało-zielonym. Zapewniam, że w sobotę na PGE Arenie Gdańsk w dogodnej sytuacji pod bramką rywali noga mi nie zadrży - dodał.

Przez dwa lata gry w Bełchatowie niespełna 28-letni napastnik wystąpił w 36. spotkaniach T-Mobile Ekstraklasy, w których zdobył osiem bramek.

- Nie wspominam pobytu w tym klubie z wielkim sentymentem. Nie grałem tam za wiele, a przy okazji zmagałem się też z kontuzjami. Rozstaliśmy się co prawda w zgodzie, ale nie ukrywam, że nie był to dla mnie najlepszy okres - ocenił. W przerwie zimowej Paweł Buzała nie ukrywał wielkiej radości z powrotu do Lechii.

Zapewniał również, że sam powrót, bez goli jego autorstwa, nie będzie miał większego sensu. Tymczasem jego dorobek jest dość mizerny, bowiem w 11 meczach rundy rewanżowej zdobył zaledwie jedną bramkę. Uzyskał ją na początku marca w wygranym 3-2 meczu z Koroną Kielce, kiedy pokonał bramkarza gości uderzeniem z... 28 centymetrów.

- Zgadzam się, że nie jest to imponujący wynik. Nie chciałbym się usprawiedliwiać, ale muszę wyjaśnić, że tylko w niespełna dwóch meczach wystąpiłem jako wysunięty napastnik. Gros spotkań rozegrałem na boku pomocy i z powierzonych mi zadań wywiązywałem się chyba przyzwoicie, bo zanotowałem w tej rundzie także cztery asysty. Generalnie mój dorobek nie powala jednak na kolana, bo miałem jeszcze 2-3 sytuacje, które mogłem zamienić na bramki. Z podsumowaniem naszych dokonań jeszcze bym się wstrzymał, bo zostały nam trzy mecze, a my nie powiedzieliśmy ostatniego słowa - zapewnił.

W sobotę Lechia zmierzy się na własnym stadionie z najlepszą ostatnio ekipą T-Mobile Ekstraklasy. Broniący się przed spadkiem PGE GKS Bełchatów jako jedyna drużyna wygrała cztery kolejne spotkania. - Zatem nie pozostaje nam nic innego, jak pokonać najlepszy obecnie polski zespół - śmieje się "Buzi", który z powodu pauzy za żółte kartki nie miał udziału w ostatnim zwycięstwie Lechii 2-1 w Łodzi nad Widzewem. Dzięki temu gdańszczanie przerwali serię ośmiu spotkań bez wygranej.

Na gwiazdę bełchatowskiego zespołu i Ekstraklasy wyrósł litewski golkiper Emilijus Zubas, który ma na koncie wiele znakomitych interwencji.

- Zubas broni dobrze, ale przy okazji niezwykle fartownie. Inna sprawa, że klasowy bramkarz powinien mieć szczęście, podobnie zresztą jak napastnik w polu karnym rywali. Nie ulega natomiast wątpliwości, że fakt zachowania przez Litwina czystego konta w ośmiu z 12 ligowych meczów musi budzić szacunek. Szacunek dla rywali jest jednak tylko przed spotkaniem, bo na boisku na takie uprzejmości nie ma już miejsca - podsumował Paweł Buzała.

Ekstraklasa - zobacz wyniki, strzelców, składy, terminarz i tabelę

Dowiedz się więcej na temat: Paweł Buzała | Lechia Gdańsk | PGE GKS Bełchatów | Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje