• 1 .Lech Poznań (12 pkt.)
  • 2 .Jagiellonia Białystok (12 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (11 pkt.)
  • 4 .Legia Warszawa (10 pkt.)
  • 5 .Piast Gliwice (9 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (9 pkt.)
  • 7 .Wisła Kraków (8 pkt.)
  • 8 .Korona Kielce (8 pkt.)

Lechia Gdańsk. Kopiący Sławomir Peszko, czyli hulaj dusza, piekła nie ma

W lidze golami czarował jeszcze Grzegorz Piechna, czyli słynny "Kiełbasa", w ataku hasał rączy Ireneusz Jeleń, a Pawłowi Golańskiemu nie śniło się jeszcze, że zostanie bohaterem meczu z Portugalią - w takich okolicznościach Ekstraklasy pierwszą czerwoną kartkę w zawodowej karierze zobaczył Sławomir Peszko, który w piątek zaszokował chuligańskim zachowaniem na boisku.

10 września 2005 r., czyli w czasach, gdy nikomu się nie śniło, że reprezentację Polski poprowadzi kiedyś Leo Beenhakker, nie mówiąc o Adamie Nawałce, Wisła Płock wygrała w Kielcach 3-2 z Koroną. Dla Korony gole strzelali Piechna i Grzegorz Bonin. 20 letni Sławek Peszko wszedł na murawę w 79. min, za Seada Żilicia. W 83. min dostał pierwszą żółtą kartkę, a po sześciu minutach następną, która oznaczała wykluczenie z gry.

Reklama

Po piątkowym ataku na nogi rywala "Peszkin" jest murowanym kandydatem do Cieniasa 1. Kolejki Lotto Ekstraklasy. Nie tłumaczy go nawet frustracja, jaka może w nim drzemać po nieudanych dla Polaków MŚ w Rosji, czy żal przerwanych dla ligi wakacji. Nie wyjaśniają go nawet kłopoty finansowe i zaległości  z wypłatami Lechii.

Sławomir Peszko zachował się jak chuligan podczas awantury ulicznej. Nie miał szans dojścia do piłki, a potężnym kopnięciem z tyłu, w kolano, mógł spowodować kontuzję Arvydasa Novykovasa.

Sławomir Peszko jako zawodowy sportowiec i przedstawiciel elity, jaką jest reprezentacja Polski powinien stanowić wzór dla dzieci i młodzieży. Na razie stanowi, ale dla bandytów. Rozdaje razy, nie mylić z radami, na lewo i prawo. Tu kopnięta dmuchana lalka w barwach Arki Gdynia, tu powalony na glebę Novikovas.

Jak tak dalej pójdzie, to "Peszkin" będzie się bardziej nadawał na ustawkę, a w reprezentacji kraju na odstawkę.

- Nie ma o czym mówić. To na pewno nieodpowiedzialne zachowanie - w skąpych słowach ocenia wybryk swego zawodnika trener Lechii Piotr Stokowiec.

Swoją drogą, przypadek Peszki pokazuje, dokąd prowadzi liberalne traktowanie piłkarzy. Za skandaliczne kopnięcie lalki w barwach Arki, po derbach Trójmiasta, Komisja Ligi nie zawiesiła Peszki ani na pół meczu. Nałożyła na niego tylko tysiąc złotych kary. To kwota duża dla Polaka pracującego na poczcie, bądź w charakterze parkingowego. Dla jednego z najlepiej opłacanych piłkarzy w lidze to zaledwie 1-2 proc. miesięcznych poborów.

Kopiący leżącą na ziemi lalkę w barwach derbowego rywala Peszko nie tylko grał dalej do końca sezonu 2017/2018, ale pojechał w nagrodę na MŚ do Rosji.

Hasła "Hulaj dusza, piekła nie ma!" "Róbta, co chceta!" panują w polskiej piłce w najlepsze.



Sławomir Peszko i jego czerwone kartki:

Bezpośrednie

Sezon 2018/2019 - jedna

Sezon 2016/2017 (w brawach Lechii) - dwie

Sezon 2014/2015 (w barwach FC Koeln) - jedna w Pucharze Niemiec

Będące efektem drugiej żółtej kartki:

Sezon 2009/2010 (w brawach Lecha) - trzy (dwie w lidze i jedna w PP)

Sezon 2007/2088 (w barwach Wisły Płock) - dwie w 1. lidze

Sezon 2005/2006 (w barwach Wisły Płock) - 1 w Ekstraklasie

Dowiedz się więcej na temat: Sławomir Peszko

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy