• 1 .Lech Poznań (12 pkt.)
  • 2 .Jagiellonia Białystok (12 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (11 pkt.)
  • 4 .Legia Warszawa (10 pkt.)
  • 5 .Piast Gliwice (9 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (9 pkt.)
  • 7 .Wisła Kraków (8 pkt.)
  • 8 .Korona Kielce (8 pkt.)

Lechia Gdańsk - PGE GKS Bełchatów 1-1

Piłkarze Lechii Gdańsk zremisowali przed własną publicznością z PGE GKS Bełchatów 1-1 (0-1) w meczu 28. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Jeden punkt podopiecznym Bogusława Kaczmarka uratował w 87. minucie Grzegorz Rasiak.

Ekstraklasa - zobacz wyniki, strzelców, składy, terminarz i tabelę

Reklama

Gospodarze szybko przeprowadzili groźną akcję, po której mógł paść gol, ale Ricardinho nie sięgnął dośrodkowanej piłki.

W 10. minucie dobrze strzelał Guzman Gonzalez i Michał Buchalik popisał się skuteczną interwencją. Jednak pierwszą naprawdę dobrą okazję Bełchatów wypracował w 24. minucie i zamienił ją na gola. Gonzalez nie dał się zablokować Rafałowi Janickiemu, a Bartłomiej Bartosiak uciekł Krzysztofowi Bąkowi i strzałem z 6 metrów nie dał szans Buchalikowi. Warto zaznaczyć, że bełchatowianie objęli prowadzenie nie po kontrze, a świetnie rozegranym ataku pozycyjnym.

Trener Bogusław Kaczmarek zrobił dwie zmiany w przerwie i Lechia zaczęła atakować dwoma napastnikami. 

W 53. minucie Grzegorz Rasiak główkował ponad poprzeczką po dośrodkowaniu Christophera Oualembo, ale po chwili jeszcze groźniej było pod bramką Lechii, gdy mocno strzelił Mateusz Mak (Buchalik sparował piłkę na rzut rożny).

W 71. minucie z 25 metrów potężnie przymierzył Przemysław Frankowski, ale świetnie obronił Emilijus Zubas.

W 86. minucie okazję na doprowadzenie do wyrównania miał Ricardinho, ale zbyt długo zwlekał ze strzałem i w efekcie został zablokowany. Chwilę później gospodarze dopięli swego. Łukasz Surma zagrał w pole karne do Grzegorza Rasiaka, którego pozostawili bez opieki obrońcy PGE GKS. Napastnik Lechii wykorzystał szansę i strzałem w krótki róg pokonał Zubasa.

Niewiele brakowało, aby w doliczonym czasie gry Rasiak zapewnił Lechii zwycięstwo. Piłka po jego strzale po ziemi przeszła jednak tuż obok słupka. Okazję mieli też bełchatowianie, ale Łukasz Madej jej nie wykorzystał.

Tym samym przerwana została świetna seria broniących się przed spadkiem gości, którzy jako jedyna drużyna Ekstraklasy wygrali cztery ostatnie ligowe spotkania.

Powiedzieli po meczu:

Kamil Kiereś (trener PGE GKS): "Sezon wkracza w decydujący moment. Jesteśmy w tabeli na miejscu spadkowym i dlatego ten mecz miał dla nas ogromne znaczenie. Nie ukrywam, że po czterech wygranych z rzędu mieliśmy apetyt na kolejne zwycięstwo. Przed tym spotkaniem opracowaliśmy plan i staraliśmy się realizować te założenia. Pierwsze minuty należały jednak do Lechii, ale z upływem czasu graliśmy coraz lepiej, czego rezultatem była zdobyta przez nas bramka.

- Ten mecz kosztował nas sporo sił i szkoda, że straciliśmy bramkę pod koniec spotkania. Inna sprawa, że jeśli można strzelić gola na początku, to równie dobrze można go również stracić w ostatnich minutach. Uważam także, że ten cenny punkt zdobyty na trudnym terenie trzeba docenić. Nadal liczymy się w grze o utrzymanie i zrobimy wszystko, aby wygrać dwie ostatnie potyczki".

Bogusław Kaczmarek (trener Lechii): "Tradycyjnie na naszym stadionie dzieje się wiele dziwnych i ciekawych rzeczy, a kibice byli świadkami kolejnego dreszczowca. Tego meczu nikt nie chciał zremisować i mogło w nim paść jeszcze kilka bramek. Rasiak był wcześniej przewidziany do zejścia z boiska, ale nagle przyszło olśnienie i zmieniłem zdanie. Zamiast Grzegorza murawę opuścił Piotr Wiśniewski i to był chyba kolejny element trenerskiego nosa. A Rasiak mógł zostać prawdziwym bohaterem tego meczu, bo niewiele brakowało, aby w końcówce wykorzystał drugą dogodną sytuację.

- Po tym spotkaniu muszę przyznać, że z żalem przyjąłbym spadek rywali, którzy mają w swoich szeregach wielu interesujących zawodników. Gratuluję dobrej roboty trenerowi Kieresiowi, bo GKS z jesieni i GKS z rundy rewanżowej to dwa zupełnie inne zespoły. Szkoda, gdyby taka drużyna jak Bełchatów opuściła szeregi T-Mobile Ekstraklasy.

Lechia Gdańsk - PGE GKS Bełchatów 1-1 (0-1)

Bramki: 0-1 Bartosiak (24.), 1-1 Rasiak (87.)

Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz). Widzów 9˙836.

Lechia Gdańsk: Michał Buchalik - Christopher Oualembo, Jarosław Bieniuk, Krzysztof Bąk, Rafał Janicki - Ricardinho, Łukasz Surma, Mateusz Machaj (46. Adam Duda), Piotr Wiśniewski (75. Damian Kugiel), Paweł Buzała (46. Przemysław Frankowski) - Grzegorz Rasiak.

PGE GKS Bełchatów: Emilijus Zubas - Raul Gonzalez, Maciej Wilusz, Seweryn Michalski, Rafał Kosznik  - Mateusz Mak (90. Bartosz Żurek), Szymon Sawala, Patryk Rachwał (68. Grzegorz Baran), Kamil Wacławczyk, Łukasz Madej - Bartłomiej Bartosiak (60. Mouhamadou Traore).

Zobacz raport meczowy

Reklama

Reklama

Reklama