Lechia - Wojtkowiak: Ciągle gramy pod presją

Grzegorz Wojtkowiak zapewnia, że po zakwalifikowaniu się w ostatniej kolejce sezonu zasadniczego do górnej ósemki Ekstraklasy, piłkarze Lechii nie spoczną na laurach. - Ciągle gramy pod presją, bo chcemy wygrać każde spotkanie - stwierdził gdański defensor.

- Cel minimum został zrealizowany, ale na tym nie zamierzamy poprzestać. Wiemy, że w ostatnich siedmiu meczach możemy jeszcze sporo namieszać w lidze. Każdy z nas ma określone ambicje, znamy również swoją wartość i chcemy zająć jak najwyższą lokatę. Jesteśmy na ósmym miejscu i teraz możemy patrzeć tylko w górę tabeli - dodał Wojtkowiak.

Reklama

Do czwartej, gwarantującej grę w europejskich pucharach pozycji, czyli do Śląska Wrocław, piłkarze Lechii tracą zaledwie dwa punkty. 31-letni obrońca przestrzega jednak przed nadmiernym optymizmem.

- Jeszcze raz podkreślę, że każdy z nas ma swoje ambicje. Ja chciałbym być mistrzem świata, ale trzeba mierzyć siły na zamiary. Dobrze pamiętam też ogromne wahania nastrojów. Pięć tygodni temu czytałem, że Lechia super gra, a po kolejnej kolejce pojawiły się głosy, że nie załapiemy się do ósemki. Za chwilę okazało się, że walczymy o mistrzostwo Polski. W futbolu wskazana jest cierpliwość i spokój - zauważył.

Wojtkowiak zgadza się, że w Lechii ma szansę powstać wielka drużyna, ale jednocześnie podkreśla, że ten proces dopiero się rozpoczął.

- W Gdańsku rodzi się coś wielkiego. Oczywiście odpowiednią atmosferę w zespole i na stadionie trzeba tworzyć od samego początku, bo chcemy, żeby Lechia dobrze się kojarzyła. Budowa tej drużyny rozpoczęła się jednak w tym sezonie, a skład wykrystalizował dopiero na wiosnę. To nie jest tak, że przyjdzie dwóch zawodników i wypromuje każdą ekipę na pierwsze miejsce w tabeli. Na wszystko potrzeba czasu - ocenił.

Biało-zieloni dopiero w ostatniej kolejce zapewnili sobie miejsce w górnej połowie tabeli. Reprezentant Polski zapewnia jednak, że Lechia nie zamierza teraz spocząć na laurach.

- Ciągle gramy pod presją, bo chcemy wygrać każde spotkanie. A plan na najbliższy weekend jest taki, aby ponownie przywieźć ze Szczecina do domu trzy punkty - zdradził.

13 marca gdańszczanie wygrali z Pogonią na wyjeździe 1:0. Zwycięską bramkę zdobył Sebastian Mila, natomiast niezwykle efektowną asystę przy tym trafieniu zanotował właśnie Wojtkowiak, który po wybiciu przez bramkarza gospodarzy Radosława Janukiewicza idealnie zagrał piłkę głową z połowy boiska. W sobotę te zespoły ponownie zmierzą się w Szczecinie, ale prawy obrońca Lechii jest przekonany, że będzie to zupełnie inny mecz niż niespełna dwa miesiące temu.

- Pogoń przeszła bowiem metamorfozę. Po przyjściu trenera Michniewicza zdecydowanie zmieniła system gry i zaczęła nieźle punktować. Strzelecką formą imponuje też Łukasz Zwoliński, który trafił do siatki w czterech ostatnich spotkaniach. Wydaje mi się jednak, że nie będziemy się koncentrować na pojedynczych zawodnikach, tylko całej drużynie Pogoni. Znamy jej silne oraz słabe strony i te pierwsze postaramy się zniwelować, a drugie wykorzystać. Mamy też nad rywalami psychologiczną przewagę, bo to my wygraliśmy ostatni mecz - skomentował.

Wygrana w Szczecinie była jednocześnie ostatnim wyjazdowym triumfem drużyny trenera Jerzego Brzęczka. Później biało-zieloni ponieśli trzy kolejne porażki i w każdej z nich dali sobie wbić trzy bramki.

- Zasada jest taka, że atakujemy i bronimy się całym zespołem, jednak generalnie winą za stracone gole obciąża się defensorów. Nasza gra w obronie trochę się zachwiała, dlatego też ostatnio pracowaliśmy nad tym, aby wyglądała lepiej, tak jak we wcześniejszych meczach. Mam nadzieję, że efekty tego zobaczymy już w Szczecinie - podsumował Wojtkowiak.

Ekstraklasa: wyniki, tabele, strzelcy, terminarz

Dowiedz się więcej na temat: Grzegorz Wojtkowiak | Lechia Gdańsk | Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje