Milosz Krasić. Grał w Juventusie Turyn, dziś czaruje na tle klubów z okręgówki

Milosz Krasić na własnej skórze przekonuje się jak przewrotny i bezlitosny bywa futbol. Serbski skrzydłowy, niegdyś nazywany nowym Pavlem Nedvedem, czasy gry w Juventusie Turyn ma dawno za sobą. Obecnie występuje w IV-ligowych rezerwach Lechii Gdańsk. I robi to co całkiem nieźle, w środę zdobył dwie bramki w wygranym 9:2 meczu Okręgowego Pucharu Polski z KS Mściszewice, klubem z klasy okręgowej.

Od mogącego pomieścić ponad 40 tysięcy stadionu w stolicy Piemontu do prowincjonalnego boiska w liczącej tysiąc mieszkańców pomorskiej wsi. Kariera 33-latka u jej schyłku potwornie pikuje, a gracz, który kiedyś dzielił szatnię z Alessandro Del Piero, dziś musi rywalizować z amatorami lub co najwyżej półamatorami.

Reklama

Trudno stwierdzić, czy Krasić dobrym występem w trzeciej rundzie wojewódzkiego PP wreszcie przekona do siebie trenera pierwszej drużyny Lechii Piotra Stokowca. - Co do przyszłości, to widzimy jak wygląda struktura pierwszej drużyny, w którą stronę idzie klub - szkoleniowiec odpowiadał niebezpośrednio, ale w dosyć jasny sposób na zapytania o Serba. Klub odcina się od gwiazdorskich transferów z poprzednich lat, z mającymi znane nazwiska, ale będącymi już krok od emerytury zawodnikami nie wiąże kompletnie żadnej przyszłości i traktuje jedynie jak zbędny balast.

I to balast, za który trzeba niestety odpowiadać. Także finansowo. Lechia Krasiciowi, który z rezerwami trenuje już drugi miesiąc, jest zobowiązana zapewnić warunki do treningu oraz wypłacać pełne wynagrodzenie. W niezręcznej sytuacji trwać będzie do 30 czerwca 2019 roku, gdy umowa byłego zawodnika Juventusu w Trójmieście dobiegnie końca. Chyba że uda się go sprzedać. Latem jednak z takiej operacji wyszły nici, Serb przygotowania do sezonu rozpoczął w Vojvodinie Nowy Sad, ekipie, której jest wychowankiem, lecz nie doszło wówczas do porozumienia między każdą ze stron, przez co już na start rozgrywek powrócił do Gdańska.

Warto dodać, że mający za sobą występy w Fenerbahce czy CSKA skrzydłowy nie jest jedynym tego typu problemem biało-zielonego zespołu. Grzegorz Wojtkowiak również trenuje i grywa jedynie w rezerwach, choć bardzo wysoki kontrakt do końca sezonu obowiązuje go z pierwszą drużyną.


PCE

Dowiedz się więcej na temat: Milosz Krasić | Lechia Gdańsk | Lotto Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje