El. LE. Dudelange - Legia 2-2. Kante: Należały się nam dwa karne

- Nie brakowało nam motywacji, a sędzia również podejmował specyficzne decyzje. Każdy widział, jak prowadził spotkanie - mówił snajper Legii Warszawa Jose Kante po wyjazdowym remisie 2-2 z luksemburskim Dudelange. Legia pożegnała się z pucharami.

Legioniści przegrali dwumecz w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Europejskiej. Po przegranej 1-2 u siebie, nie zdołali odrobić strat w rewanżu.

Reklama

- Byliśmy w Luksemburgu lepszą drużyną, ale cóż można powiedzieć po tym meczu? Gospodarze grali inteligentnie, strzelili dwa gole i wiedzieli co robić, by korzystna sytuacja nadal się utrzymywała - mówił po meczu Kante, cytowany na Legia.net.

- Zdobyłem dwie bramki, ale nie ma to teraz znaczenia, bo odpadamy z eliminacji Ligi Europy. Musimy się podnieść i w innych rozgrywkach zaprezentować ze znacznie lepszej strony. Przed nami walka o mistrzostwo Polski i na tym będziemy musieli się skupić - podkreślił napastnik.

- Początek meczu nie był dla nas łatwy, a po przerwie chcieliśmy się podnieść i strzelić dwa gole. Nie brakowało nam motywacji, a sędzia również podejmował specyficzne decyzje. Każdy widział, jak prowadził spotkanie. Moim zdaniem, będąc na boisku, wyraźnie było widać, że zasługiwaliśmy na dwa rzuty karne - mówił Kante.

- Zostawiliśmy na boisku wiele, ale rozumiemy rozczarowanie kibiców. Piłkarze grają właśnie dla nich i mogę tylko wszystkich przeprosić za to, że europejskie puchary kończą się dla nas na takim etapie. Jedyne co możemy zrobić, to zrewanżować się w kolejnych spotkaniach - podsumował napastnik Legii.

Eliminacje LE: wyniki, strzelcy, terminarz

WS

Dowiedz się więcej na temat: Jose Kante | Legia Warszawa

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje