• 1 .Lech Poznań (12 pkt.)
  • 2 .Lechia Gdańsk (11 pkt.)
  • 3 .Jagiellonia Białystok (9 pkt.)
  • 4 .Piast Gliwice (9 pkt.)
  • 5 .Zagłębie Lubin (9 pkt.)
  • 6 .Korona Kielce (8 pkt.)
  • 7 .Legia Warszawa (7 pkt.)
  • 8 .Górnik Zabrze (6 pkt.)

El. LE: Legia Warszawa - F91 Dudelange 1-2. Wieczór podrzędnych kuglarzy

Kryzys? Jaki kryzys. Po prostu drużyna Legii Warszawa nie istnieje. Prowadzony przez Aleksandara Vukovicia ”zespół” przegrał u siebie z luksemburskim F91 Dudelange 1-2 (1-1) w spotkaniu 3. rundy eliminacji do Ligi Europy. Przegrał zasłużenie i nic nie wskazuje na to, że nagle będzie lepiej.

Wydawało się, że odpadnięcie z eliminacji Ligi Mistrzów po dwumeczu ze Spartakiem Trnava wyzwoli w zawodnikach Legii Warszawa sportową złość, a tymczasowy trener Aleksandar Vuković, który na boisku nigdy nie odstawiał nogi tylko w tym pomoże. Nic z tych rzeczy. W czwartkowy wieczór zarabiający ogromne pieniądze piłkarze Legii zostali ośmieszeni przez ludzi, którzy w większości przypadków grę w piłkę łączą z normalną pracą.

Reklama

Przyjezdni od początku byli pewni siebie i nie obawiali się ”gwiazd” warszawskiego zespołu. Piłkarze Dudelange nie grali nic wielkiego, ale to w zupełności wystarczyło na beznadziejną tego dnia Legię. Beznadziejną. Po raz kolejny w obecnym sezonie. O postawie ”drużyny” ze stolicy nie można napisać nic dobrego. Nie zasłużyła nawet na jedno pozytywne słowo.

Akcja bramkowa gości na 1-0 doskonale uwypukliła wszystko, co najgorsze w obecnej Legii. Brakowało agresji, zrozumienia i piłkarskiej jakości. Strzał Clementa Couturiera był z zupełnie innej bajki. Wprawdzie gospodarze zdołali szybko wyrównać za sprawą Carlitosa, ale ten gol tylko na chwilę zatuszował prawdziwe oblicze mistrza Polski – drużyny podrzędnych klaunów, którzy śmieją się sami z siebie i w najgorszy możliwy sposób próbują rozśmieszyć kibiców. Szkoda tylko Arkadiusza Malarza, bo on na pewno nie chciał uczestniczyć w kolejnym cyrkowym ”spektaklu”. I niczego nie można tłumaczyć faktem, że od 44. minuty Legia grała w osłabieniu.

Trudno powiedzieć, czy zatrudnienie nowego trenera – z odpowiednim doświadczeniem – zmieni coś na lepsze. Bo teoretycznie piłkarze Legii potrafią grać w piłkę, większość z nich w ubiegłym sezonie wywalczyła mistrzostwo i Puchar Polski. Jednak nie było widać, by dziś chcieli umierać na murawie za klub. Mimo górnolotnych słów Vukovicia na konferencji prasowej przed meczem nie było widać zaangażowania. Gra na alibi, brak pressingu, zero pomysłu – to było widać. A jeśli profesjonalni piłkarze, którzy zarabiają krocie, nie potrafią uszanować swojego pracodawcy oraz fanów i wykazać się zaangażowaniem, to mogą sobie szukać nowego miejsca pracy.

Dlatego nowy szkoleniowiec wcale nie musi być lekiem na całe zło. Na murawie biegali piłkarze. A raczej truchtali. Nic nie grali. Po co są w klubie? To już pytanie, na które odpowiedź musi znaleźć właściciel Dariusz Mioduski. Problem w tym, że chyba on sam za bardzo nie wie, co zrobić w tej sytuacji. Kolejny rok bez pucharów, kolejne pustki w kasie. Mioduski ma o czym myśleć. Idealnego rozwiązania nie znajdzie. Pocieszenie? Może być tylko lepiej. Może, ale nie musi...

Piotr Onami

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje