• 1 .Legia Warszawa (70 pkt.)
  • 2 .Jagiellonia Białystok (67 pkt.)
  • 3 .Lech Poznań (60 pkt.)
  • 4 .Górnik Zabrze (60 pkt.)
  • 5 .Wisła Płock (57 pkt.)
  • 6 .Wisła Kraków (55 pkt.)
  • 7 .Zagłębie Lubin (52 pkt.)
  • 8 .Korona Kielce (49 pkt.)

Europo, witaj znów? W Legii Warszawa braku pucharów nawet nie biorą pod uwagę

Po niezwykle trudnym, choć zwieńczonym podwójną koroną sezonie, Legia Warszawa już myśli o kolejnym. I celuje w nim w co najmniej fazę grupową Ligi Europy. Co więcej, stołeczny klub braku pieniędzy z europejskich pucharów nawet nie uwzględnia w planach finansowych na kolejny rok, o czym otwarcie mówi.

Na temat finansów mistrzów i zdobywców Pucharu Polski można było dowiedzieć się sporo podczas środowej konferencji zorganizowanej przez firmę analityczną Deloitte, podczas której przedstawiono raport dotyczący finansów klubów Ekstraklasy w niedawno zakończonych rozgrywkach.

Reklama

Gdzie się podziało 70 milionów?

Zorganizowanej, a jakże, na Stadionie Wojska Polskiego, gdyż Legia z zarobkiem wynoszącym 138 milionów złotych resztę ligowej stawki dosłownie deklasuje. Od drugiego w finansowej piramidzie Lecha jest lepsza dwukrotnie, od kolejnej Lechii ponad trzykrotnie.

Niemniej w Warszawie nikt nie myśli lokalnie, a – oczywiście wszystko w ramach rozsądku – globalnie. Legia nie chce patrzeć się za siebie, a przed siebie, w kierunku drużyn z Europy, lepszych i bogatszych. I do nich równać. Na przestrzeni 2017 i 2018 roku o równaniu nie było mowy, klub przepadł najpierw w III rundzie eliminacji Ligi Mistrzów, a potem jeszcze przed fazą grupową pożegnał się z Ligą Europy. I braki te były dostrzegalne nie tylko w tym, że piłkarze mieli zazwyczaj wolne wrotki, środy bądź czwartki, ale przede wszystkim w klubowym skarbcu. A ten przez ostatnie miesiące wzbogacił się w znacznie mniejszym stopniu niż w roku, w którym miał okazję występować w Lidze Mistrzów. Aż o 70 milionów złotych mniej.

Zachodnia jakość za zachodnie pieniądze

I wszyscy w Warszawie mają świadomość, że na podobne straty klub już pozwolić sobie nie może. Zwłaszcza zważywszy na to, że Legia planuje budowę w Grodzisku Mazowieckim profesjonalnej akademii piłkarskiej. Takiej jak w Niemczech, Hiszpanii czy Francji. Ale żeby była zachodnia jakość, muszą być też zachodnie pieniądze. I tych przy Łazienkowskiej oczekują. Nawet wpisują je sobie w plany budżetowe na kolejny sezon.

- Nie wyobrażamy sobie, aby tej jesieni było tak jak poprzedniej, gdy nie graliśmy w europejskich pucharach. Powiem otwarcie: faza grupowa Ligi Europy to dla nas cel minimum, jej braku nie bierzemy nawet pod rozwagę. Także finansową. Pieniądze uzyskane w tych rozgrywkach są wpisane w naszych wstępnych planach finansowych na kolejny sezon. Takiego klubu jak Legia nie może być po prostu drugi sezon z rzędu w Europie. Traci na tym i Europa, i przede wszystkim Legia – w rozmowie z Eurosportem zdradził obecny na konferencji Deloitte Łukasz Sekuła, członek zarządu mistrzów Polski.

Piłkarski obowiązek

- Legia Warszawa planuje ciągłą rozbudowę marki, także za granicą. My jako działacze dokładamy wszelkich starań, aby rozpowszechniać „eLkę” i związaną z nią tradycję i klubowe wartości, aby ją popularyzować. Ale chcemy dokonywać tego w symbiozie z piłkarzami, od których zależy jednak najwięcej. To oni są odpowiedzialni za wynik na boisku, bez którego bardzo trudno o to, aby globalna ranga klubu wzrosła. Dobra gra w europejskich rozgrywkach to dla nas, dla klubu z wielkimi i wciąż rosnącymi ambicjami, obowiązek. Także finansowy – zapewniał legijny działacz.

W związku ze zmianami naniesionymi niedawno przez UEFA mistrzowie Polski ze wspomnianych obowiązków zaczną wywiązywać się bardzo szybko. Do tegorocznej przygody w Lidze Mistrzów przystąpią już od pierwszej rundy eliminacji, która przypada na lipiec. Aby spełnić marzenia o ponownej grze w fazie grupowej najbardziej elitarnych rozgrywek świata, przyjdzie im pokonać aż cztery szczeble kwalifikacyjne.

Dowiedz się więcej na temat: Legia Warszawa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje