Jakub Rzeźniczak: Sadajew jest podobny do mnie...

Piłkarz Legii Warszawa Jakub Rzeźniczak przyznał, że szanuje rosyjskiego napastnika Lecha Poznań Zaura Sadajewa, ponieważ podobnie jak on, dostaje dużo żółtych kartek wynikających z głupiego zachowania. Obaj spotkają się w niedzielę w 25. kolejce Ekstraklasy.

Choć Lech obecnie zajmuje trzecie miejsce i do prowadzącej Legii traci sześć punktów, to w powszechnej opinii mistrzostwo Polski rozstrzygnie się między tymi drużynami.

Reklama

"Może to nie jest najważniejszy mecz w tej części sezonu, ale na pewno bardzo prestiżowy. Uważam, że po podziale punktów rywalizacja między nami będzie kluczowa dla losów tytułu. Teraz to spotkanie będzie ważne dla układu tabeli, kibiców i przede wszystkim prestiżu. Wszyscy wiemy ile walka między naszymi zespołami znaczy dla fanów obydwu drużyn. Zrobimy wszystko, aby z Poznania przywieźć trzy punkty" - podkreślił Rzeźniczak.

Bilety na to spotkanie już dawno zostały wyprzedane.

"Każdy z nas lubi grać przy pełnym stadionie. Niestety, w Polsce nie jest to zbyt częste. Takie pojedynki zdarzają się raz lub dwa w sezonie" - ocenił obrońca "Wojskowych".

Rzeźniczak jest obecnie najstarszym zawodnikiem w Legii, pod względem pobytu przy Łazienkowskiej. Wielokrotnie grał już przeciwko Lechowi.

"Oczywiście najlepiej pamiętam mecze wygrane przez nas. Najmilej wspominam nasze zwycięstwo przy Bułgarskiej 3-1 (w listopadzie 2012 roku - przyp. red). Wówczas rozegraliśmy jedno z lepszych spotkań przeciwko tej drużynie - być może najlepsze odkąd jestem w Legii" - przyznał zawodnik, który od blisko 11 lat jest piłkarzem Legii.

W ataku poznańskiej drużyny występuje Rosjanin czeczeńskiego pochodzenia Zaur Sadajew, który słynie z bezkompromisowej gry.

"Lubię występować przeciwko takim zawodnikom. Zaur jest silny i dobry technicznie, więc to gwarantuje ciekawe pojedynki. Podobnie jak ja, również dostaje sporo niepotrzebnych żółtych kartek. Pod tym względem jesteśmy do siebie podobni" - tłumaczył 28-letni obrońca.

Rzeźniczak podkreślił jednak, że wspólnie z kolegami z zespołu, będzie musiał uważać również na innych zawodników "Kolejorza".

"Musimy uważać na ich grę ofensywną. W pomocy są tak kreatywni zawodnicy jak Kasper Hamalainen i Gergo Lovrencsics. Ten zespół jest też groźny przy stałych fragmentach gry i nieobliczalny w ataku, bowiem Sadajew i Dawid Kownacki mają przebłyski dużej skuteczności. Musimy na nich bardzo uważać" - dodał Rzeźniczak, który chętnie promuje zdrowy styl życia i w związku z tym wziął udział w akcji promocyjnej butów do biegania Puma Ignite.

Druga w tabeli jest Jagiellonia, która ma punkt więcej od Lecha.

"Uważam, że Lech będzie naszym najgroźniejszym rywalem w walce o mistrzostwo Polski i z tym zespołem będziemy do końca sezonu walczyli o tytuł. Wydaje mi się, że Jagiellonia gra dużo lepiej przeciwko silniejszym rywalom. Jeżeli natomiast ma prowadzić grę w rywalizacji ze słabszym zespołem, to już pojawia się problem. Według mnie białostocki zespół do końca sezonu straci jeszcze trochę punktów" - wspomniał Rzeźniczak.

Wyniki, terminarz i tabela T-Mobile EkstraklasyTypuj wyniki spotkań Ekstraklasy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje