Komplet kibiców na mecz Górnika Zabrze z Legią Warszawa

To będzie wielkie wydarzenie dla całego Górnego Śląska. W sobotę na mecz do wracającego do elity Górnika Zabrze przyjeżdża Legia Warszawa. Wejściówek na to spotkanie nie ma już od dawna, ale w stolicy nikt nie ulega przedmeczowej gorączce. - Traktujemy ten mecz, jak każdy inny - mówi szkoleniowiec mistrzów Polski Jacek Magiera.

Ekstraklasa: wyniki, terminarz, strzelcy, gole

Reklama

Był 10 sierpnia 2016 roku, kiedy Legia po raz ostatni grała w Zabrzu. W 1/16 finału Pucharu Polski miało być lekko, łatwo i przyjemnie, bo "Górnicy" grali wtedy na zapleczu Ekstraklasy, a prowadzona przez Besnika Hasiego Legia szykowała się do awansu do Ligi Mistrzów. I tak też wyglądało to spotkanie do pierwszej połowy, kiedy legioniści prowadzili 2-0. Później sprawy przybrały zupełnie inny obrót i po dogrywce wygrała ekipa Marcina Brosza. - Taki scenariusz teraz nie wchodzi w grę. Pamiętamy, co wydarzyło się przed rokiem i na pewno nie zlekceważymy rywali  - podkreśla Jacek Magiera.

W porównaniu z poprzednimi sezonami legioniści nie zamierzają przespać początku sezonu. Teraz o odrobienie ewentualnych start byłoby dużo trudniej, bo po rundzie zasadniczej punkty nie będą już dzielone na pół. - Uczulam piłkarzy, że od pierwszego spotkania muszą być skoncentrowani. Górnik to beniaminek, ale nie ma to dla mnie żadnego znaczenia, przygotowania wyglądają tak samo, jak do każdej ligowej potyczki. Jedynym utrudnieniem jest to, że rozpracowując rywala, trudniej jest wyciągać wnioski po jego meczach sparingowych, gdzie czasem dokonywanych było aż dziesięć zmian. Ale ja zupełnie się tym nie przejmuję - dodaje.

Pewnym jest, że w Zabrzu na pewno nie wystąpi najsilniejszy skład, jakim dysponuje Magiera, a lista nieobecnych jest dość długa. Na pewno na boisku nie zobaczymy Michała Kucharczyk, Miroslava Radovicia czy Tomasza Jodłowca. - Cała trójka zmaga się jeszcze z kontuzjami. "Kuchy" trenuje już wprawdzie z nami, ale chcę, żeby w sobotę zagrał w meczu sparingowym rezerw z Pilicą Białobrzegi. "Rado" już wchodzi do zespołu, jednak jest jeszcze za wcześnie, aby mógł wystąpić w ligowym meczu. Podobnie sytuacja wygląda z Jodłowcem - wylicza trener Legii.

Na pierwszy mecz z "elką" na piersi będzie musiał poczekać Hildberto Pereira Berto. Nowy nabytek "Wojskowych" ma ogromne zaległości treningowe. - Myślę, że potrwa to około miesiąca, zanim będzie na tym samym poziomie przygotowania fizycznego co pozostali jego koledzy - ocenia Magiera. W kadrze zespołu na wyjazd do Zabrze powinien się za to znaleźć Armando Sadiku.

Na jaki skład zdecyduje się Magiera? Zapewne zbliżony do tego, jaki wystawił na środowy mecz II rundy eliminacji Ligi Mistrzów z IFK Mariehamn. Szkoleniowiec tradycyjnie nie chciał puścić pary z ust, czy w sobotę planuje dać odpocząć niektórym piłkarzom, ale można zaryzykować stwierdzenie, że polem do eksperymentów będzie środowy rewanż z mistrzem Finlandii. Legia ma tak wielką zaliczkę z pierwszego spotkania, że Magiera bez mrugnięcia okiem, będzie mógł przyjrzeć się rezerwowym.

Krzysztof Oliwa

Dowiedz się więcej na temat: Legia Warszawa | Górnik Zabrze

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje