Komunistyczne poglądy Armando Sadiku. Co na to kibice Legii?

Takiego gagatka nie było w polskiej piłce od dawna. Albański napastnik Legii Armando Sadiku, oprócz tego, że potrafi zdobywać gole, jest także zadeklarowanym komunistą. I to do tego komunizmu spod znaku Lenina i Stalina.

Ekstraklasa: wyniki, terminarz, strzelcy, gole

Reklama

Choć ma dopiero 26 lat jest bardzo zaangażowany politycznie i to po takiej stronie, która może się nie spodobać kibicom Legii. W dwóch ostatnich wyborach parlamentarnych poparł albańską "Partia Socialiste e Shqipërisë" nazywaną w skrócie PSSh. Niby nie ma w tym nic nadzwyczajnego, bo sportowcom zdarza się jasno mówić o swoich poglądach. Ale nie w tym przypadku PSSh to nic innego jak albański odpowiednik PZPR. Po zmianie systemu ugrupowanie przeszło delikatny "lifting", ale nawiązania do poprzedniego systemu są widoczne na każdym kroku.

Komuniści rządzili w Albanii od końca drugiej wojny światowej do upadku muru berlińskiego. Przez większość czasu na jej czele stał dyktator Enver Hodża. Różnica między PZPR a PSSh polegała na tym, że Hodża starał się lawirować pomiędzy komunizmem radzieckim a chińskim. Jednak ponad wszystko kultywowano "dokonania" Józefa Stalina i Włodzimierza Lenina. Do 1991 roku na sztandarze PSSh oprócz podobizn obu komunistycznych zbrodniarzy znalazło się także miejsce dla Karola Marksa i Friedricha Engelsa.

Polityczne zaangażowanie nie przysparza mu wielkiej popularności w rodzimym kraju. A to przecież jeden z bohaterów Euro 2016, na którym Albania grała po raz pierwszy w historii. Kontrowersyjne wypowiedzi na temat religii, wiary i księży storpedowały też jego odejście do Panathinaikosu Ateny. - Faktycznie byliśmy już dogadani z Grekami, ale Panathinaikos nagle wycofał się z transferu, widząc jego kontrowersyjne wypowiedzi na temat religii. Grecy poczuli się urażeni i zerwali negocjację. Wtedy na stole pojawiła się oferta Legii, ale mieliśmy tylko 24 godziny na jej zaakceptowanie. Sprawy szybko nabrały tempa i Saidiku jest już w Polsce - powiedział dla szwajcarskiego dziennika Blick Ancillo Canepa, prezydent FC Zurich.

- Nie rozmawiałem z nim o polityce, bo nie mam takiego zwyczaju i zostawiam to innym. Pierwszą rozmowę z nim odbyłem wczoraj i wie, czego będziemy od niego wymagać i jakie panują tu zasady. Musi pracować, pracować i jeszcze raz pracować. Nie interesują mnie poglądy polityczne. Rozmowy o polityce zostawiam innym - skomentował sprawę Jacek Magiera.

Sadiku być może zadebiutuje już w sobotnim meczu z Górnikiem. Ciekawe, jak jako zadeklarowany komunista, zareaguje na patriotyczne oprawy kibiców Legii, chociażby te związane z agresją radziecką na Polskę 17 września 1939 roku.

Krzysztof Oliwa


Dowiedz się więcej na temat: Armando Sadiku | Legia Warszawa

Reklama

Reklama

Reklama