• 1 .Lech Poznań (12 pkt.)
  • 2 .Jagiellonia Białystok (12 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (11 pkt.)
  • 4 .Legia Warszawa (10 pkt.)
  • 5 .Piast Gliwice (9 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (9 pkt.)
  • 7 .Wisła Kraków (8 pkt.)
  • 8 .Korona Kielce (8 pkt.)

Legia Warszawa - Śląsk Wrocław 4-1 w meczu 23. kolejki Ekstraklasy

Co kopali, to wpadało. Legia Warszawa potrzebowała zaledwie czterech celnych strzałów, żeby zdobyć cztery bramki w meczu ze Śląskiem Wrocław. Mistrzowie Polski coraz pewniej czują się w roli lidera LOTTO Ekstraklasa. W piątkowy wieczór ekipa Romeo Jozaka pewnie wygrała 4-1.

Zobacz zapis relacji z meczu Legia Warszawa - Śląsk Wrocław!

Reklama

Zapis relacji na urządzeniach mobilnych

Wygraną gospodarzom zapewnił ten, który przed tygodniem był bodaj najsłabszym zawodnikiem Legii. Kasper Hamalainen potrzebował zaledwie dziesięciu minut, aby w piątkowy wieczór zdobyć trzy bramki. To najszybszy hat-trick piłkarza Legii od 2005 roku. Wówczas, jak podało EkstraStats, w osiem minut trzy trafienia zanotował Marcin Klatt przeciwko GKS-owi Bełchatów.

Fiński piłkarz pokazał to, z czego pamiętają go jeszcze kibice Lecha Poznań, czyli niezwykłe wyczucie w polu karnym i świetnie ułożoną stopę. Hamalainen strzelał gole z niezwykłą łatwością, jakby nie sprawiało mu to najmniejszych problemu. A choć to piłkarz ofensywny, to w rozgrywkach ligowych nigdy nie strzelił więcej niż 13 goli (w sezonie 2014/5 w barwach Lecha).

Nie byłoby bramek Hamalainena, gdyby nie cudowne zagrania kolegów z zespołu. Przy pierwszej bramce szybkie rozegranie piłki przed polem karnym zaowocowało świetnym zagraniem Eduardo do "Hamy", który nie miał problemów z pokonaniem Słowika. 

Brazylijczykowi z chorwackim paszportem wielkie brawa należą się także za akcję przy trzecim golu. Po szybkim wyprowadzeniu piłki z własnej połowy, Eduardo dostrzegł pędzącego skrzydłem Łukasza Brozia. Defensor Legii posłał świetną piłkę do zamykającego akcję Hamalainena i było już 3-0 dla Legii. 

Międzyczasie Fin zdołał jeszcze wpisać się na listę strzelców sprytnym strzałem z dystansu. Dzieła zniszczenia dopełnił w samej końcówce pierwszej połowy Jarosław Niezgoda. To już trzecie wiosenne trafienie 22-letniego napastnika.

Kanonadę Legii rozdzielił Robert Pich. I ten gol padł po bardzo ładnej akcji. Cudowną asystą błysnął Sebastian Bergier, który piętą zagrał piłkę do Słowaka, a ten pokonał Arkadiusza Malarza. Dla 18-letniego napastnika był to pierwszy występ w barwach Śląska od pierwszej minuty. A to wszystko przez niedyspozycję dwóch podstawowych napastników - Arkadiusza Piecha i Marcina Robaka. Bergier dał radę, będąc jedynym piłkarzem z Wrocławia, któremu należą się pochwały.

Dzięki wygranej Legia umocniła się na pierwszym miejsce w tabeli. Z kolei coraz mocniej komplikuje się sytuacja ekipy Jana Urbana. Na siedem kolejek przed końcem sezonu zasadniczego Śląsk będzie tracił przynajmniej pięć punktów do miejsca w pierwszej ósemce. To sporo, biorąc pod uwagę fakt, że po dwóch wiosennych spotkaniach wrocławianie mają zerowy dorobek punktowy.

Szybko to się skończyło. Po pół godzinie przegrywaliśmy już 0-3, niewiele dał nam strzelony gol. Legia kontrolowała przebieg spotkania, a nam brakowało argumentów - przyznał po zakończeniu spotkania Jan Urban, trener Śląska Wrocław. 

- Cieszę się, że dziś mogło zagrać czterech młodych zawodników. To doświadczenie będzie procentować. Legia była lepsza, a my musimy się szykować do kolejnych gier. Wiem, że błędy popełniają doświadczeni piłkarze. To nie przypadek, że tylu młodych zawodników dziś wystąpiło. Sebastian Bergier miał niezłe momenty. Później widać było, że brakuje mu trochę siły. Na pewno nie zjadła go trema, a przeskok z juniorów do pierwszej drużyny to spory wysiłek. Mam nadzieję, że dzisiejszy mecz będzie dla niego pozytywnym bodźcem - dodał szkoleniowiec.

Pierwsza połowa była jedną z najlepszych w naszym wykonaniu odkąd jestem w Legii - cieszył się po meczu trener mistrzów Polski Romeo Jozak. Drużyna z Łazienkowskiej wygrała 4-1 ze Śląskiem Wrocław i umocniła się na prowadzeniu w tabeli.

- To była ważna dla nas gra. Chcieliśmy wyciągnąć wnioski z błędów z przeszłości. W poniedziałek rozpocząłem trening analizą spotkania z Wisłą Płock (na koniec rundy jesiennej Legia przegrała u siebie z płocczanami - przyp. red.). Poskutkowało - powiedział trener Legii Warszawa Romeo Jozak.

- W pierwszej połowie spotkania realizowaliśmy nasze wszystkie założenia, mecz przebiegał po naszej myśli. W drugiej połowie chciałem dać szansę innym piłkarzom, mieliśmy przewagę trzech bramek, więc mogliśmy zwolnić tempo. Jestem zadowolony z wygranej, ale jeszcze bardziej cieszy mnie skupienie i koncentracja piłkarzy. Oni są przygotowani na czternaście kolejnych meczów - dodał Jozak.

- Hama (Kasper Hamalainen - przyp. red.) jest dziś niezwykle zadowolony z siebie. Kiedy strzelasz trzy gole, nie musisz robić nic więcej, bo i tak jesteś największą gwiazdą zespołu. Należą mu się pochwały nie tylko za dzisiejszy występ. Przez całą rundę odkąd jestem w Legii to jeden z najstabilniej grających zawodników - chwalił piłkarza trener Legii.

Krzysztof Oliwa

Legia Warszawa - Śląsk Wrocław 4-1 (4-1)

Bramki: 1-0 Kasper Hamalainen (23), 

2-0 Kasper Hamalainen (30), 

3-0 Kasper Hamalainen (33), 

3-1 Robert Pich (35), 

4-1 Jarosław Niezgoda (45).

Legia Warszawa: Arkadiusz Malarz - Łukasz Broź, William Remy, Michał Pazdan, Artur Jędrzejczyk - Eduardo da Silva, Krzysztof Mączyński, Chris Philipps (54. Miroslav Radović), Domagoj Antolić, Kasper Hamalainen (64. Michał Kucharczyk) - Jarosław Niezgoda (82. Marko Vesović).

Śląsk Wrocław: Jakub Słowik - Mariusz Pawelec, Piotr Celeban, Tim Rieder, Mateusz Lewandowski - Jakub Kosecki (46. Maciej Pałaszewski), Michał Chrapek (81. Adrian Łyszczarz), Sito Riera, Kamil Vacek, Robert Pich - Sebastian Bergier (63. Daniel Łuczak).

Żółta kartka: Mateusz Lewandowski.

Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork). 

Widzów: 23 720.

Wyniki, terminarz i tabela Ekstraklasy

Dowiedz się więcej na temat: Legia Warszawa | Śląsk Wrocław

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje