• 1 .Lech Poznań (12 pkt.)
  • 2 .Jagiellonia Białystok (12 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (11 pkt.)
  • 4 .Legia Warszawa (10 pkt.)
  • 5 .Piast Gliwice (9 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (9 pkt.)
  • 7 .Wisła Kraków (8 pkt.)
  • 8 .Korona Kielce (8 pkt.)

Legia Warszawa. William Remy - za słaby na Francję, idealny na Polskę

Czwarty z zaprezentowanych przez Legię zimowych nabytków wyróżnia się znacząco na tle nowych klubowych kolegów. Dzięki koneksjom Romeo Jozaka warszawska ekipa obrała kierunek chorwacki, z którym William Remy nie ma nic wspólnego. Rosłego francuskiego obrońcę coś jednak łączy z choćby Eduardo da Silvą. Jego kariera miała pójść innym torem, a pisane mu było coś więcej niż ligowa młócka na polskich boiskach.

Miał oferty z Anglii, mógł grać na Wyspach, gdzie środkowych obrońców w jego typie – silnych fizycznie, dysponujących dobrymi warunkami – bardzo się ceni, niemniej wybrał kontynuowanie kariery przy Łazienkowskiej. Tam podpisał trzyipółletni kontrakt. – Zdecydowałem się na warszawian, gdyż w tym klubie tworzony jest bardzo interesujący projekt. Rozmawiałem też z przedstawicielami z Anglii, lecz po rozmowie z działaczami Legii uznałem, że będą tu na mnie czekać sukcesy, dzięki którym uda mi się spełnić moje ambicje. Chcę grać możliwie najwięcej i możliwie najbardziej pomóc drużynie – zawodnik opowiadał na łamach serwisu Legia.com.

Były umiejętności, zabrakło głowy

Reklama

Bardzo podobne, ograne linijki przy okazji prezentacji w Warszawie padły z ust Eduardo, niegdyś jednego z najbardziej rozstrzelanych snajperów Europy, dziś już przykurzonego i doświadczonego przez życie weterana. On jednak karierę pomimo okropnej kontuzji z lutego 2008 roku zrobił, a do Legii przyszedł tuż przed 35. urodzinami, już zbliżając się do emerytury. Remy z kolei najlepsze lata kariery ma przed sobą, a niewykluczone, że spędzi je na zapleczu europejskiego futbolu, którą – nie oszukujmy się – polska liga jest i przez najbliższe lata pozostanie. Co zatem nie udało się chłopakowi z Courbevoie, mającemu za sobą po kilkanaście występów w młodzieżowych reprezentacjach "Trójkolorowych"?

Przede wszystkim jego rozwój nie przebiegał tak jak od niego oczekiwano. Praktycznie przez całą zawodową karierę błąkał się po boiskach Ligue 2 i nie potrafił zrobić zdecydowanego kroku do najwyższej ligi we Francji. Największe walory, którymi dysponował i dysponuje do teraz, wystarczały do wyróżniania się w piłce młodzieżowej. Później już po prostu brakowało mu umiejętności i siły mentalnej.

- William wychował się w akademii RC Lens, jednej z najlepszych w kraju. Wówczas jako kilkunastolatek uczył się futbolu w otoczeniu jednych z najbardziej utalentowanych zawodników swojego pokolenia, choćby Alexandre’a Lacazette’a, Serge’a Auriera czy Clementa Greniera. Ich kariery potoczyły się trochę inaczej, grają w Lyonie, Arsenalu czy Tottenhamie, a William trafił do Legii. Być może dlatego, że nie miał głowy do wielkiej piłki. Takie głosy przeważają w naszym kraju – ocenia specjalnie dla naszego serwisu Cyril Morin z francuskiego Eurosportu.

Marsylski pocałunek śmierci

- Mogę występować na środku, ale też na prawej stronie obrony oraz w pomocy - Remy chwalił się boiskową wszechstronnością podczas prezentacji w koszulce z "eLką" na piersi. I faktycznie uniwersalność jest jego największym z atutów. Na polskich boiskach będąca być może na wagę złota. - Jest to twardo grający, silny obrońca. Jego walorami są także dobra gra głową oraz niezła szybkość, zwłaszcza jak na zawodnika o przyzwoitych warunkach fizycznych (184 cm wzrostu – red.). W najwyższej klasie rozgrywkowej we Francji regularnie grał tylko przez jeden sezon, między 2015 i 2016 rokiem. Z drugiej strony na zapleczu Ligue 2 korzystano z niego bardzo często. Czyli świadczy to o tym, że poniżej pewnego poziomu nie zwykł schodzić – analizuje Morin.

Warto mimo to pamiętać, że wychowanek Lens w tym sezonie w ogóle do poważnego grania się nie zbliżył. W kadrze Montpellier znajdował się tylko w teorii, ani razu nie znaleziono dla niego miejsca nawet na ławce rezerwowych. Grywał więc w piątoligowych rezerwach, a ostatni raz w Ligue 1 miał okazję wystąpić pod koniec stycznia ubiegłego roku. Podczas porażki 1-5 z Marsylią dostał dwie żółte kartki, drugą za głupie zagranie ręką. Tamten mecz okazał się jego pocałunkiem śmierci z najwyższą klasą rozgrywkową we Francji. Zmiana otoczenia okazała się nieunikniona.

Zamknięte bramy Ligue 1, otwarte Ekstraklasy

- Był zmiennikiem w drugiej najlepszej defensywie Ligue 1 (Montpellier straciło w lidze tylko 17 bramek – red.). Przez cały sezon nie został ani razu wykorzystany i jedynym wyborem dla niego zostało poszukanie szczęścia oraz kontynuowanie kariery w innym miejscu. I w mojej opinii gra na czele Ekstraklasy jest lepszą decyzją niż przesiadywanie na trybunach w zespole z czołówki Ligue 1 – uważa francuski dziennikarz.

Przykłady Dicksona Choto, Marcelo Guedesa czy Manuela Arboledy pokazują, że wysocy, dobrze zbudowani czarnoskórzy stoperzy mają predyspozycje do tego, aby w Ekstraklasie stać się niemal gwiazdami. Polska piłka, zwłaszcza jeżeli są w idealnym wieku do zawodowego uprawiania sportu, przed takimi piłkarzami naprawdę stoi otworem. Trochę w przeciwieństwie do szanowanych rozgrywek europejskich.

- Wszystkie bramy w ojczyźnie nie są jeszcze dla Remy’ego zamknięte, aczkolwiek jeżeli miałby się w naszym kraju gdzieś sprawdzić, to co najwyżej w zespole z niższych rejonów tabeli albo w którymś z klubów z Ligue 2. Jego czas na wielką karierę we Francji raczej minął. No chyba, że naprawdę eksploduje z formą na polskich boiskach – mówi pół żartem, pół serio nasz ekspert.

Dowiedz się więcej na temat: William Remy | Legia Warszawa

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje