• 1 .Legia Warszawa (70 pkt.)
  • 2 .Jagiellonia Białystok (67 pkt.)
  • 3 .Lech Poznań (60 pkt.)
  • 4 .Górnik Zabrze (60 pkt.)
  • 5 .Wisła Płock (57 pkt.)
  • 6 .Wisła Kraków (55 pkt.)
  • 7 .Zagłębie Lubin (52 pkt.)
  • 8 .Korona Kielce (49 pkt.)

Legia Warszawa - Wisła Kraków 1-0 w meczu 25. kolejki Ekstraklasy

Legia Warszawa coraz bliżej czołówki! W przedostatnim meczu 25. kolejki LOTTO Ekstraklasy mistrzowie Polski wygrali u siebie z Wisłą Kraków 1-0. Zwycięską bramkę zdobył w 11. minucie Miroslav Radović. Zajmujący obecnie czwarte miejsce mistrzowie Polski tracą do prowadzącej Jagiellonii Białystok już tylko trzy punkty.

Zobacz zapis relacji na żywo z meczu Legia Warszawa - Wisła Kraków!

Relację można było również śledzić na urządzeniach mobilnych

Reklama

Spotkanie, które już śmiało można nazwać zakurzonym klasykiem, rozczarowało 26,5 tys. kibiców, którzy zjawili się przy Łazienkowskiej. Wynikało to z tego, że przez większą część meczu Wiśle brakowało atutów przede wszystkim piłkarskich. W ataku nie było Pawła Brożka, który w ostatniej chwili wypadł ze składu, czy kontuzjowanego od kilku dni Zdenka Ondraszka. 

Rodzynek w ataku, czyli Mariusz Zachara, po raz kolejny udowodnił, że gra na szpicy nie do końca mu odpowiada. A jeśli dodać do tego, że słabo było w pozostałych ofensywnych aspektach, to nie ma się co dziwić, że "Biała Gwiazda" wypadła przy Łazienkowskiej słabo.

Kiepsko funkcjonował środek pola. Z trybun wyglądało to tak, że Petar Brlek, Krzysztof Mączyński i Pol Llonch do końca sami nie wiedzieli, jak się zachować. Zdarzały się momenty, że wszyscy wychodzili do przodu, albo głęboko się cofali. A skrzydła krakowian też nie były najlepsze. Rafał Boguski po swoich udanych meczach sam w wywiadach mówi, że do końca sam nie wie, czemu gra tak dobrze. Dziś wypadł słabo. Zapewne znów z tego samego powodu. 

Więcej wiatru robił Patryk Małecki, ale właśnie na wietrze się kończyło. Mały miał wyjątkową zdolność do podejmowania nietrafionych decyzji. Gdy trzeba było podawać, kiwał, gdy zagrać na dobieg, podwał do nogi itd.

Chaos w drugiej linii wiślaków niewiele zmieniło pojawienie się Semira Stilicia. Nie pomogło nawet to, że wszedł na boisko w idealnym dla siebie momencie. Akurat Wisła miała rzut wolny z ok. 25 metrów. Ale strzelił źle, za nisko, prosto w mur. Zupełnie inaczej niż trzy lata temu, kiedy jego uderzenie przy Łazienkowskiej dało krakowianom remis. 

Ale wiślacy i tak powinni zdobyć gola. Bo kapitalną szansę miał Zachara. Były piłkarz Górnika Zabrze, mimo że miał praktycznie pustą bramkę, uderzył jednak obok słupka. A choć do końcowego gwizdka brakowało jeszcze około godziny, to ten moment meczu był bardzo istotny. Akurat po kwadransie dominacji Legii, która zaowocowała golem Miroslava Radovicia, Biała Gwiazda zaczęła przeważać. Okazja Zachary była najlepszą, jaką stworzyli sobie krakowianie w niedzielny wieczór przy Łazienkowskiej. 

A jak wypadła Legia? Na ten moment jest o kilka długości w tył za ogrywającym wszystkich Lechem Poznań. Bramka, którą zdobyli była sumą pomyłek w szeregach obronnych wiślaków. Lista winnych jest długa, ale najbardziej spektakularny był błąd Arkadiusza Głowackiego, który nie przeciął podania Guilherme. 

Radović skorzystał z prezentu, choć trzeba przyznać, że wypadł dziś bardzo blado. Raz po raz piłka odskakiwała mu od nogi. I naszej oceny nie zmieni nawet fakt, że Rado był bliski strzelenia jeszcze drugiego gola. Po jego uderzeniu piłka trafiła w słupek bramki Łukasza Załuski. A już kompletnym nieporozumieniem był wywiad udzielony przez kapitana Legii w przerwie. Jedno z pytań dotyczyło konkretnej sytuacji z pierwszej połowy. 

Chodziło o starcie z 22. minuty, gdy Radović wychodzący na dobrą okazję do strzelenia gola, zderzył się z Ivanem Gonzalezem. Już z trybun widać było, że Rado błysnął "nurkiem", którego nie powstydziłby się Luis Suarez. Ostatecznie skończyło się żółtą kartką dla wiślaka, mimo że Radović domagał się czerwieni. Ale telewizyjne powtórki pokazały, że faulu w ogóle nie było. Szkoda, że tak doświadczony piłkarz do końca szedł w zaparte, próbując wszystkim dookoła wmówić, że jednak był faul.

Jakby nie patrzeć na dzisiejsze spotkanie wygrała drużyna lepsza. I taka też na ten moment jest Legia od Wisły. Warszawianie najzwyczajniej w świecie przewyższają krakowian pod względem piłkarskim. 

Krzysztof Oliwa

Legia Warszawa - Wisła Kraków 1-0 (1-0)

Gol: 1-0 Miroslav Radović (11.)

Legia Warszawa: Arkadiusz Malarz - Artur Jędrzejczyk, Maciej Dąbrowski, Michał Pazdan, Adam Hlouszek - Guilherme (87. Tomasz Jodłowiec), Michał Kopczyński, Thibault Moulin (90+2. Sebastian Szymański), Vadis Odjidja-Ofoe, Kasper Hamalainen (81. Dominik Nagy) - Miroslav Radović.

Wisła Kraków: Łukasz Załuska - Tomasz Cywka, Arkadiusz Głowacki, Ivan Gonzalez, Maciej Sadlok - Patryk Małecki, Krzysztof Mączyński, Pol Llonch, Petar Brlek (82. Jakub Bartosz), Rafał Boguski (62. Hugo Videmont) - Mateusz Zachara (61. Semir Stilić).

Żółta kartka - Legia Warszawa: Artur Jędrzejczyk. Wisła Kraków: Ivan Gonzalez, Patryk Małecki.

Sędzia: Paweł Gil (Lublin). Widzów 26 870.

Wyniki, terminarz i tabela Ekstraklasy

Ranking Ekstraklasy - kliknij!

Dowiedz się więcej na temat: Legia Warszawa | Wisła Kraków | Jacek Magiera | Kiko Ramirez

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje