Legia Warszawa - Zagłębie Sosnowiec 2-1 w meczu 5. kolejki Ekstraklasy

Legia Warszawa wygrała 2-1 z Zagłębiem Sosnowiec w meczu 5. kolejki Ekstraklasy. Spotkania Legii z Zagłębiem Sosnowiec określane są, jako mecze przyjaźni. Dzisiejszy wpisywał się w tę regułę głównie na boisku. Przez długie momenty, oba zespoły grały tak, jakby nie chciały sobie zrobić krzywdy.

Kliknij, by przejść do zapisu relacji na żywo z meczu Legia Warszawa - Zagłębie Sosnowiec

Reklama

Zapis relacji na żywo na urządzenia mobilne z meczu Legia - Zagłębie

Na trybunach trwał za to festiwal pretensji pod adresem piłkarzy i zarządu klubu z Dariuszem Mioduskim na czele. "Legia dwa - lepiej gra", "Było strzelać w Luksemburgu", "Czy za dużo zarabiacie, że z pucharów odpadacie?", "Co ja widzę, o mój Boże, tu Guardiola nie pomoże." - niosło się z trybun przy Łazienkowskiej.

Z murawy wiało nudą. Największe zagrożenie stwarzał pod bramką gości Carlitos. Najbliższy zdobycia bramki Hiszpan był w 19.minucie kiedy piłka po jego strzale wylądowała na poprzeczce. Sosnowiczanie rzadko mieli okazję, a kiedy podchodzili pod szesnastkę Legii kiksowali. Dobrych okazji nie wykorzystali Adam Kokoszka i Junior Torunarigha.

W 39. minucie do bramki Dawida Kudły trafił Artur Jędrzejczyk, po raz kolejny potwierdzając, że odstawienie go od składu było błędem.

Po zmianie stron, obraz gry nieznacznie uległ zmianie. Piłkarze Dariusza Dudka śmielej zaatakowali i w 54.minucie gry, były tego efekty. Z kilku merów na bramę Malarza uderzył Konrad Wrzesiński. W Warszawie znów był remis.

W 70.minucie w pole karne przyjezdnych wpadł Dominik Nagy, przewrócił się, ale Tomasz Frankowski nawet nie sięgnął po gwizdek. W odpowiedzi wprowadzony po przerwie Szymon Pawłowski nie zrozumiał się z Torunaringhą.

Na kwadrans przed końcem w słupek bramki Kudły trafił Carlitos. Przy kompletnie biernej postawie obrońców beniaminka, ten sam piłkarz, już celnie poprawił swoją pierwszą próbę. Mniej więcej w tym samym czasie, warszawska publiczność domagała się, aby prezesem Legii, została klubowa maskotka - Miś Kazek.

Do końca meczu nie było już jednak żadnej zmiany. Ani wyniku, ani prezesa.

Z Warszawy Adam Drygalski

Legia Warszawa - Zagłębie Sosnowiec 2-1 (1-0)

Bramki: 1-0 Jędrzejczyk (39.), 1-1 Wrzesiński (54.), 2-1 Carlitos (77.).

Żółte kartki: Legia Warszawa - Mateusz Wieteska, Domagoj Antolic. Zagłębie Sosnowiec - Junior Torunarigha, Sebastian Milewski.

Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń). Widzów: 16 116.

Po meczu Legia Warszawa - Zagłębie Sosnowiec 2:1 powiedzieli:

Ricardo Sa Pinto (trener Legii): "Mecz był dla nas trudny, bo rozegraliśmy go zaledwie trzy dni po rywalizacji w Luksemburgu. Widać było zmęczenie. Potrzebujemy świeżości i czasu, aby poprawić wymianę piłki. Musimy robić to zdecydowanie szybciej. Potrzebna jest większa ruchliwość. Jestem zadowolony z wyniku, ale mam wiele uwag co do samej gry. Wiem, że piłkarzom zależało na dzisiejszym zwycięstwie. Byliśmy lepsi pod względem technicznym, posiadaliśmy piłkę w większym wymiarze czasowym, więc wygraliśmy zasłużenie. Rywale tylko raz nam zagrozili i wówczas straciliśmy gola. Jestem dumny z moich piłkarzy. Nie rozumiałem co skandują kibice, bo byłem skupiony na meczu, a nie znam polskiego języka. Myślałem, że nas wspierają. Musimy być razem z naszymi kibicami. Bo tylko razem możemy coś zbudować".

Dariusz Dudek (trener Zagłębia): "W czasie tego meczu wszyscy widzieli, że Legia ma swoje problemy. W czwartek odpadła z europejskich pucharów i nie zdołała się odbudować. Widać było, że zespół ma problemy psychologiczne. Nie mogę mieć pretensji do swoich zawodników o wolę walki i brak zaangażowania. Zabrakło po prostu jakości. Przy stanie 1:1 zeszło napięcie z moich piłkarzy. Gra wyglądało lepiej, ale nie potrafiliśmy wykorzystać stwarzanych przez siebie sytuacji".
Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Ranking Ekstraklasy - sprawdź!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje