• 1 .Lech Poznań (55 pkt.)
  • 2 .Jagiellonia Białystok (54 pkt.)
  • 3 .Legia Warszawa (54 pkt.)
  • 4 .Wisła Płock (50 pkt.)
  • 5 .Górnik Zabrze (50 pkt.)
  • 6 .Korona Kielce (48 pkt.)
  • 7 .Zagłębie Lubin (46 pkt.)
  • 8 .Wisła Kraków (45 pkt.)

Legia Warszawa. Złotousty Romeo, czyli jak upadała wizja Mioduskiego

Legia zarobi na mnie miliony - mówił po przyjściu do Legii bramkarz Marijan Antolović, po czym przepadł bez pamięci. Z równie wielką pewnością siebie na Łazienkowskiej pojawił się Romeo Jozak. - Jeszcze podziękujecie Dariuszowi Mioduskiemu za to, że mnie zatrudnił - mówił na swojej pierwszej konferencji prasowej Jozak, który po sobotniej porażce z Zagłębiem Lubin przestał być trenerem Legii.

Prezes i właściciel Legii zafundował klubowi drugi wstrząs w tym sezonie, choć Jozak miał wprowadzić stabilizację. - Dziś Legia potrzebuje charyzmatycznego lidera, który skutecznie dotrze do piłkarzy, grających w ostatnich miesiącach znacznie poniżej swoich możliwości. Legia potrzebuje wstrząsu, bo stoimy przed zadaniem obrony mistrzostwa Polski i powrotu na ścieżkę trwałego rozwoju - mówił Mioduski.

Reklama

„Ładnie i płynnie peroruje po angielsku, ale czy potrafi trenować?” - zastanawiali się kibice Legii Warszawa. Romeo Jozak objął warszawski zespół po porażce we Wrocławiu ze Śląskiem 1-2 we wrześniu ubiegłego roku. Chorwat w debiucie wygrał z Cracovią 1-0. Po meczu z ekipą „Pasów” mówił: - Gdy w środę wszedłem do szatni Legii, to morale zespołu określiłbym jako "minus sto". Dziś poczułem pozytywną energię, to dobry prognostyk.

Mistrzowie Polski szli jak burza, kilka dni później rozgromili w Pucharze Polski Ruch Zdzieszowice 4-0. - Kiedy zostawałem trenerem Legii, powiedziałem sobie, że chcę rozpocząć pracę od czterech zwycięstw. Połowę planu zrealizowaliśmy - mówił po wygranej w Zdzieszowicach chorwacki trener Legii.

Ale plan wysypał się szybko, bo już w trzecim spotkaniu legioniści przegrali w Białymstoku z Jagiellonią 0-1. Następnie Legia pojechała do Poznania i poniosła klęskę aż 0-3. Po przyjeździe do Warszawy piłkarzy Legii pod stadionem poszturchiwali chuligani. - Wstyd mi nazwać się trenerem po takim meczu, jak dziś. Trener to osoba, która ma na cokolwiek wpływ. Piłka nożna to gra dla mężczyzn, przepraszam kobiety, ale my dziś zagraliśmy jak one – mówił zrezygnowany Jozak.

Później nastąpiła seria sześciu zwycięstw we wszystkich rozgrywkach. - Przejmując Legię, zostałem wrzucony w sam środek huraganu.Wiele nas kosztowało poskładanie tego. Piłkarze pokazali dojrzałość, odbili się. Było ciężko, ale nie powiem, że już się wydostaliśmy, ale myślę, że jesteśmy na dobrej drodze, by przynieść stabilizację w dłuższej perspektywie – tłumaczył Jozak w programie „Wilkowicz sam na sam” w Sport.pl.

Legioniści zaczęli gromadzić punkty, ale święta Bożego Narodzenia spędzili raczej w kiepskich nastrojach. W ostatnim spotkaniu w 2017 r. Legia przegrała u siebie z Wisłą Płock 0-2. - To spotkanie otworzyło mi oczy na wiele spraw. Ciągle mamy problemy, dobrze, że ten mecz nam się przytrafił. Zimą musimy dokonać poważnych ruchów transferowych, żeby wiosną być lepszym. Ten czas (od objęcia posady) był niczym rollercoaster. Dziękuję za każdą sekundę mojego pobytu tutaj. Można powiedzieć, że jest OK, ale problem ze mną jest taki, że ja chcę więcej i więcej - Romeo Jozak podsumował na koniec roku bilans z Legią.

Legia rzeczywiście, jak trener chciał, nie próżnowała w okienku transferowym. Do Warszawy przyszli piłkarze z ciekawym CV. Szkoleniowiec sporą grupę nowych zawodników miał jeszcze przed zgrupowaniem przygotowującym do rundy. Na Łazienkowską trafił m.in. Eduardo da Silva, niegdyś snajper Arsenalu. Po zimowej przerwie Legia wygrała w Lubinie z Zagłębiem 3-2 po rzucie karnym w ostatniej minucie, a tydzień później zachwyciła w meczu ze Śląskiem (4-1). Jak się później okazało, nie był to rywal miarodajny. - Jestem zadowolony z wygranej, ale jeszcze bardziej cieszy mnie skupienie i koncentracja piłkarzy. Oni są przygotowani na czternaście kolejnych meczów - cieszył się Romeo Jozak.

Na początku marca Legia wygrała z Lechem Poznań 2-1, dzięki trafieniu Michała Kucharczyka z kontrowersyjnego rzutu karnego. Był to wielki rewanż Jozaka za porażkę z Lechem. Wydawało się, że będzie to zastrzyk energii, wnosząc po materiale wideo z Twittera Legii, gdy Chorwat krzyczał tak: - Przed meczem mówiliśmy: Wygrywamy razem i umieramy razem. Chcę powiedzieć dwie rzeczy. Pierwsza: jestem z was bardzo dumny. A druga to:... THIS IS THE WINNING TEAM!

Ale Legia zwycięską drużyną długo nie była, bo na Łazienkowskiej zlały ją Jagiellonia Białystok i Wisła Kraków. Zaczęły się problemy. Do rezerw trafił Michał Kucharczyk, jeszcze nie tak dawno bohater meczu z Lechem. Jozak mówił wtedy: - Nikt nie jest większy od drużyny. On doskonale wie, co ma zrobić, by wrócić.

W sobotę przyszła porażka z Zagłębiem Lubin 0-1. Jedenasta w sezonie, czwarta przed własną publicznością i trzecia w tym roku. Jozak mówił: - Odkąd tu jestem, nie widziałem tak wiele pozytywnej energii przed spotkaniem. W zespole panowała ogromna wola zwycięstwa. Gdy zaczął się mecz, koncentracja gdzieś zniknęła. Nie wykorzystaliśmy swoich szans. Biorę na siebie odpowiedzialność za tę porażkę.

Od słów „Jeszcze podziękujecie Dariuszowi Mioduskiemu za to, że mnie zatrudnił” do zwolnienia minęło ponad 213 dni. Zarząd Legii pożegnał chorwackiego szkoleniowca, a drużynę poprowadzi Dean Klafurić, dotychczas drugi trener zespołu.

Michał Skiba

Zobacz wyniki polskiej Ekstraklasy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje