Piłkarze Legii po porażce: To jeszcze nie koniec

- To jeszcze nie koniec. Możemy wygrać w rewanżu, choć będzie to wymagało od nas wielkiej koncentracji - mówił po meczu z FK Astana napastnik "Wojskowych" Armando Sadiku. Jego zdanie podzielają inni piłkarze, którzy wierzą, że w rewanżu są w stanie odrobić straty.

Przypomnijmy, że we wczorajszym meczu trzeciej rundy eliminacyjnej Ligi Mistrzów Legia uległa 1-3 kazachskiej Astanie. Ostatniego gola rywale zdobyli już w doliczonym czasie gry i to na jego stratę najbardziej zżymali się zawodnicy Jacka Magiery.

Reklama

- Jesteśmy źli, nie chcieliśmy stracić tej trzeciej bramki. Gdybyśmy dowieźli wynik 1-2, moglibyśmy być spokojniejsi. W drugiej połowie mieliśmy szanse na strzelenie kolejnych goli, a tak sami skomplikowaliśmy sobie swoją sytuację. To jeszcze jednak nie koniec. Możemy wygrać w rewanżu 2-0, ale to będzie wymagało od nas wielkiej koncentracji. Nie będziemy mogli popełnić takich błędów jak dzisiaj - powiedział strzelec jedynej bramki dla Legii Armando Sadiku.

Jego zdanie podzielał kapitan w środowym meczu, Artur Jędrzejczyk.

- Wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo, ale mieliśmy swoje sytuacje. W pierwszej połowie bramki jednak tylko traciliśmy. To jest najgorsze. W drugiej połowie robiliśmy wszystko, żeby zdobyć bramkę kontaktową i nam się to udało. Graliśmy lepiej i szybciej niż przed przerwą. Szkoda gola na 1-3, to bardzo boli. Ale musimy się podnieść. Wszystko w naszych rękach - mówił Jędrzejczyk.

- Nie tak sobie wyobrażaliśmy ten mecz. Chcieliśmy wygrać. 1-2 przed rewanżem u siebie nie byłoby najgorszym wynikiem i bardzo żałujemy tej trzeciej straconej bramki. Nie powiedzieliśmy jednak jeszcze ostatniego słowa. Będziemy walczyć w Warszawie. Chciałem pomóc drużynie. Niestety nie udało się, ale każdy występ w Lidze Mistrzów UEFA jest dla mnie motywujący - oceniał z kolei młody skrzydłowy, Konrad Michalak.

WG

Liga Mistrzów: eliminacje, terminarz, strzelcy, drabinka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje