William Remy: Legia jest jak PSG we Francji

Piłkarz Legii Warszawa William Remy, który zimą przeszedł z HSC Montpellier, porównuje stołeczny klub do zespołu ligi francuskiej Paris Saint-Germain, bo też każdy chce z nim wygrać. Uważa, że w polskiej Ekstraklasie gra się atletycznie, podobnie jak w Premier League.

- Polska liga jest bardzo fizyczna, a francuska bardziej taktyczna. W Polsce zdecydowanie mniejszy nacisk kładzie się na taktykę. To największa różnica. Przez to, że Ekstraklasa jest fizyczna, trochę kojarzy mi się z ligą angielską, gdzie nawet najsłabsze zespoły walczą z czołowymi jak równy z równym. Jeżeli ktoś jest słabiej przygotowany fizycznie, to odstaje – ocenił Remy.

Reklama

W Legii na zmianę występuje jako środkowy obrońca i defensywny pomocnik. - Generalnie jestem obrońcą, ale każdy chce, abym grał w pomocy. Już się do tego przyzwyczaiłem i nie przeszkadza mi to. Jednak kiedy byłem młodszy, sprawiało mi to trochę problemów – przyznał 27-letni zawodnik.

Zimą podpisał z Legią 3,5-letnią umowę. Przeszedł z HSC Montpellier, w którym ostatnio występował jedynie w zespole rezerw.

- Z Legią walczę o mistrzostwo Polski. Transfer na Łazienkowską był dobrze przemyślany i nie uważam, aby był to krok do tyłu w mojej karierze. Na razie wszystko zmierza w dobrym kierunku – podkreślił.

W zespole najlepszy kontakt ma z Cafu i z Chrisem Philippsem, z którymi może rozmawiać po francusku.

- Dogaduję się w języku angielskim, więc porozumiewam się też z innymi zawodnikami. Nie miałem okazji zwiedzać miasta, bo zawsze byłem typem domownika. Wyjątkiem była wizyta mojej mamy i cioci. Wówczas pospacerowaliśmy po mieście. Lubię Warszawę pod warunkiem, że nie jest zimno – zażartował.

W połowie kwietnia trenera Romeo Jozaka zastąpił jego dotychczasowy asystent Dean Klafuric. - Dean jest bardzo szczegółowy. Często pokazuje nam filmy z naszymi występami, tłumaczy jak mamy grać i kontrować rywala. Skupia się na detalach. W meczu przeciwko Wiśle Kraków nie zagrałem w podstawowym składzie, ponieważ trener dał mi odpocząć – przyznał.

Legia przegrała w tym sezonie aż 11 meczów w Ekstraklasie. Podobnie jak Jagiellonia ma 57 punktów i traci "oczko" do prowadzącego Lecha. Po tym, jak zimą mistrzowie Polski pozyskali 10 zawodników oczekiwano, że zdominują ligowe rozgrywki.

- Potencjalnie słabsze drużyny potrafią trochę namieszać. Porównuję Legię do Paris Saint-Germain, który jest najbardziej rozpoznawalnym klubem z ligi francuskiej. Podobnie jak przeciwko PSG, tak samo przeciwko Legii rywale dodatkowo się mobilizują. Dlatego jest nam teraz ciężej – przyznał Remy.

Zapewnił, że nie myśli o zmianie otoczenia. - Nie mam żadnych planów. Nie podchodzę do gry w Legii jako tzw. trampoliny mającej mnie wybić do lepszej ligi. Przyszedłem tutaj, aby walczyć o miejsce w składzie i tytuły. Być może za 10 lat wciąż tutaj będę – dodał.

Zwrócił uwagę na gorącą atmosferę, jaka panuje przy Łazienkowskiej w trakcie meczów.

- Brak mi słów, żeby to opisać. Za każdym razem jestem pod dużym wrażeniem. Na jeden z meczów przyleciał mój znajomy. Trafił na spotkanie, w trakcie którego kibice odpalili race, a potem cały czas śpiewali. To niespotykane. Myślę, że fanów Legii można porównać do kibiców Olympique Marsylia. Jednak Stade Velodrome ma dużo większą pojemność – zakończył Remy.

Dowiedz się więcej na temat: William Remy | Legia Warszawa

Reklama

Reklama

Reklama