Ekstraklasa piłkarska: Wyjątkowy mecz dla Łukasza Madeja

W Wielką Sobotę piłkarze PGE GKS zmierzą się w Bełchatowie ze Śląskiem Wrocław. Będzie to wyjątkowy mecz dla Łukasza Madeja, który w poprzednim sezonie zdobył ze Śląskiem mistrzostwo Polski, a teraz z bełchatowską drużyną walczy o utrzymanie w ekstraklasie.

- Jestem wychowankiem ŁKS i ten klub ma wyjątkowe miejsce w moim sercu. Śląsk jest tuż obok. Zdobyłem z nim mistrzostwo Polski i myślę, że miałem dość spory udział w tym sukcesie. Ten tytuł był m.in. efektem znakomitej atmosfery panującej w szatni Śląska. Bardzo dobrze się tam czułem. W sobotę wspomnienia więc na pewno wrócą, ale dopiero po meczu. Na boisku będę bowiem walczył o trzy punkty dla swojego obecnego zespołu - powiedział Madej.

Reklama

Bełchatowianie w rundzie jesiennej zdobyli zaledwie sześć punktów, co postawiło ich w bardzo trudnej sytuacji przed rundą rewanżową. Podopieczni Kamila Kieresia nie złożyli jednak broni i wiosną nie dali się pokonać m.in. liderującej rozgrywkom Legii Warszawa oraz drugiemu w tabeli Lechowi Poznań. Mecze z tymi rywalami zakończyły się bezbramkowymi remisami. Goli nie było również w pojedynkach PGE GKS z Wisłą Kraków i Widzewem.

- Biorąc pod uwagę zespoły, z którymi graliśmy można powiedzieć, że ten początek wiosny był udany. Mamy jednak niedosyt. Przede wszystkim powinniśmy wygrać z Widzewem. O zwycięstwo mogliśmy się pokusić również w pojedynkach z tymi znacznie bardziej renomowanymi rywalami, jakimi z pewnością są Legia, Lech i Wisła. Pocieszające jest jednak to, że w każdym ze spotkań graliśmy w piłkę, a nie skupialiśmy się na jej wybijaniu. Pokazaliśmy, że jesteśmy dobrze przygotowani do rozgrywek. Byliśmy też chwaleni za styl. Zabrakło tylko wygranej. Było dużo grania, strzelania ale nic nie wpadało - powiedział Madej.

Jego zdaniem trudno odpowiedzieć na pytanie, dlaczego w czterech meczach PGE GKS nie zdobył żadnego gola.

- Gdy drużyna gra słabo w obronie, to za taki stan rzeczy odpowiada cały zespół, nie tylko defensywa. To samo dotyczy braku skuteczności. Jeśli nie strzela się bramek, to nie można obciążać za to wyłącznie napastników. Problem tkwi głębiej, ale nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, co jest nie tak - przyznał.

Dodał, że być może skuteczność bełchatowian poprawi się po powrocie do zespołu Dawida Nowaka. - Jeśli jest zdrowy, to nikomu nie trzeba go rekomendować. Każdy wie, że to bardzo dobry zawodnik. Na pewno pomoże nam w walce o utrzymanie - zauważył Madej.

Były reprezentant Polski podkreślił, że dopóki będą matematyczne szanse na uratowanie ekstraklasy dla Bełchatowa, dopóty nikt w PGE GKS nie złoży broni. - Tak jak w poprzednich sezonach 30 punktów powinno zapewnić utrzymanie. Dopóki jest szansa na ich zdobycie, trzeba o nie walczyć. Po meczu ze Śląskiem czekają nas pojedynki z teoretycznie słabszymi zespołami będącymi w naszym zasięgu. Powinniśmy więc zdobyć jeszcze trochę punktów - zakończył Madej.

Ekstraklasa - zobacz wyniki, strzelców, składy, terminarz i tabelę

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje