• 1 .Lech Poznań (12 pkt.)
  • 2 .Jagiellonia Białystok (9 pkt.)
  • 3 .Piast Gliwice (9 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (8 pkt.)
  • 5 .Korona Kielce (7 pkt.)
  • 6 .Legia Warszawa (7 pkt.)
  • 7 .Górnik Zabrze (6 pkt.)
  • 8 .Zagłębie Lubin (6 pkt.)

Piast Gliwice - Legia Warszawa 1-3 w meczu 4. kolejki Ekstraklasy

Piast Gliwice przegrał 1-3 z Legią Warszawa w meczu 4. kolejki Ekstraklasy. Mistrz Polski całą drugą połowę grał w przewadze jednego zawodnika, ale dopiero w ostatnich minutach spotkania zdołał przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść.

Kliknij, by przejść do relacji na żywo z meczu Piast Gliwice - Legia Warszawa

Reklama

Relacja na żywo na urządzenia mobilne z meczu Piast - Legia

W teorii był to mecz dwóch zupełnie różnych drużyn. Piast, po fatalnym zeszłym sezonie, rozpoczął sezon od trzech wygranych, prezentując spokojny i wyważony futbol. Z kolei Legia szarpana była tyloma problemami, że do omówienia ich potrzebna byłaby cała książka.

Aleksandar Vuković przemeblował wyjściową "jedenastkę", ustawiając m.in. Mateusza Hołownię na lewej obronie, a Mateusza Żyrę w środku pomocy. Najważniejszym był jednak powrót do wyjściowego składu Artura Jędrzejczyka, który wrócił do łask zarządu po tym, jak zgodził się na rozłożenie należnej mu wypłaty na raty.

Mecz poprzedziło odśpiewanie "Mazurka Dąbrowskiego" z okazji zbliżającego się Święta Wojska Polskiego. Mecz w symboliczny sposób rozpoczął 97-letni weteran Aleksander Tarnawski.

Początek należał do Piasta i gdyby nieco lepiej dysponowany był Michal Papadopulos, to gliwiczanie z pewnością objęliby prowadzenie. Czech ma łatwość dochodzenia do sytuacji strzeleckich, ale jest bardzo nieskuteczny.

Niewykorzystane okazje zemściły się na gospodarzach, a bohaterem Legii został niechciany niedawno Jędrzejczyk. To on najpierw został sfaulowany w bocznym sektorze boiska, a potem precyzyjnym strzałem głową zamienił na gola dośrodkowanie Domagoja Antolicia z rzutu wolnego.

Sytuacja Piasta mocno skomplikowała się tuż przed przerwą. Na dobrą pozycję wychodził Dominik Nagy, ale przewrócił się po starciu z Marcinem Pietrowskim. Początkowo sędzia nie przerwał akcji, ale gdy piłka opuściła boisko, skorzystał z systemu VAR. Kontakt Pietrowskiego z Nagy’em był delikatny, ale wyraźny i arbiter Mariusz Złotek bez wahania pokazał prawemu obrońcy czerwoną kartkę.

Początek drugiej części meczu wyglądał jednak dokładnie tak, jakby to Legia grała w osłabieniu. Przez pierwszy kwadrans legioniści praktycznie nie opuszczali własnej połowy. Piast wściekle atakował i szybko doprowadził do wyrównania.

Bramka dla Piasta mogła się podobać - z dystansu uderzył płasko Patryk Dziczek, a Papadopulos błysnął sprytem i trącił piłkę piętą, czym zmylił Arkadiusza Malarza. 1-1!

Vuković zareagował błyskawicznie i dokonał podwójnej zmiany, wpuszczając na boisko Carlitosa i Cafu.

Najlepszy strzelec poprzedniego sezonu szybko powinien przywrócić Legii prowadzenie, ale jego strzał fenomenalną paradą obronił Jakub Szmatuła. Obrona kolejki? Prawdopodobnie tak.

Drugą znakomitą szansę Carlitos miał w 84. minucie, ale jego strzał z woleja ponownie padł łupem gliwickiego bramkarza. Na szczęście dla Hiszpana jego niewykorzystane okazje nie zemściły się na Legii. Na cztery minuty przed końcem regulaminowego czasu gry piłkę głową do bramki skierował Jose Kante, wykorzystując dośrodkowanie z rzutu rożnego.

W końcówce Piast otworzył się, co wykorzystała Legia. Świetne prostopadłe podanie do Nagy’a posłał Carlitos, a skrzydłowy Legii wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem, czym przypieczętował wynik meczu.

Legia wygrała, choć nie przekonała. Piast nawet w osłabieniu potrafił być długimi momentami zespołem lepszym, jednak tym razem poza dobrym wrażeniem nie ugrał ani jednego punktu

Wojciech Górski

Piast Gliwice - Legia Warszawa 1-3 (0-1)

Bramki: 0-1 Jędrzejczyk (22.), 1-1 Papadopulos (57.), 1-2 Kante (86.), 1-3 Nagy (90+5.)

Żółta kartka - Piast Gliwice: Patryk Dziczek, Joel Valencia. Legia Warszawa: Jose Kante. Czerwona kartka - Piast Gliwice: Marcin Pietrowski (45. - faul).

Sędzia: Mariusz Złotek (Stalowa Wola). Widzów 7 120.

Piast Gliwice: Jakub Szmatuła - Marcin Pietrowski, Jakub Czerwiński, Aleksandar Sedlar, Mikkel Kirkeskov - Mateusz Mak (80. Tom Hateley), Patryk Dziczek, Joel Valencia, Tomasz Jodłowiec, Jorge Felix (46. Martin Konczkowski) - Michal Papadopulos (71. Piotr Parzyszek).

Legia Warszawa: Arkadiusz Malarz - Artur Jędrzejczyk, Mateusz Wieteska, Inaki Astiz, Mateusz Hołownia - Dominik Nagy, Krzysztof Mączyński (58. Cafu), Domagoj Antolic, Mateusz Żyro (68. Jose Kante), Michał Kucharczyk - Miroslav Radovic (57. Carlitos).

Po meczu Piast Gliwice - Legia Warszawa (1:3) powiedzieli:

Aleksandar Vuković (trener Legii): "Wszyscy wiemy jaka jest sytuacja Legii. To był dla nas bardzo trudny i bardzo ważny mecz przed czwartkowym spotkaniem Ligi Europejskiej, które jest kluczowe dla klubu. Dlatego też podjąłem kilka decyzji personalnych powodujących, że kilku zawodników mogło odpocząć przed tym czwartkowym spotkaniem. W pierwszej połowie gra wyglądała tak jak się spodziewaliśmy. Grający u siebie lider zaatakował, a my broniliśmy lepiej niż poprzednio i czekaliśmy na swoje szanse. Do tego doszła czerwona kartka u rywali, która z jednej strony była nam na rękę, ale z drugiej spowodowała, że po przerwie stało się coś, co nie powinno. Totalnie straciliśmy kontrolę mając jednego zawodnika więcej i zasłużenie zostaliśmy za to ukarani. Rzuciliśmy wszystkie siły do ofensywy, chcieliśmy to spotkanie wygrać i okazało się, że rezerwowi doprowadzili do tego. Dużo mnie to wszystko kosztowało, chciałem zostawić drużynę z pozytywnym wynikiem i cieszę się, że to się udało. Nie będę dalej prowadził zespołu. Wszystko wyjaśni się jutro. Wszyscy chcemy, aby Legia przestała 'dołować'. Ja przez te 10 dni zrobiłem wszystko, by drużyna odzyskała właściwy stan psychiczny i fizyczny".

Waldemar Fornalik (trener Piasta): "Na pewno wszyscy ostrzyliśmy sobie apetyty na wygraną z Legią. Pierwsza połowa wskazywała, że jesteśmy w stanie to uczynić. Błąd przy stałym fragmencie kosztował nas utratę bramki. Mieliśmy swoje okazje, których nie udało się wykorzystać. Doszła jeszcze nieszczęsna czerwona kartka Marcina Pietrowskiego. Plusem było to, że grając w dziesiątkę potrafiliśmy zaatakować i wyrównać. Być może w końcówce zabrakło nam sił, zawodnicy nie byli skoncentrowani przy rzucie rożnym i przegraliśmy mecz. Na pewno z wyniku nie jesteśmy zadowoleni, ale postawa drużyny w meczu napawa optymizmem. Rezultat był zły, ale nasza gra w wielu fragmentach dobra. Trochę to przypominało pojedynek bokserski. Legia punktowała, a my nie potrafiliśmy wykorzystać naszych podań, dośrodkowań, 'główek', by zamienić je na bramki".
Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Ranking Ekstraklasy - sprawdź!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje