• 1 .Lech Poznań (12 pkt.)
  • 2 .Jagiellonia Białystok (12 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (11 pkt.)
  • 4 .Legia Warszawa (10 pkt.)
  • 5 .Piast Gliwice (9 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (9 pkt.)
  • 7 .Wisła Kraków (8 pkt.)
  • 8 .Korona Kielce (8 pkt.)

Ojrzyński po klęsce ze Śląskiem: Nie powinniśmy przegrać

- To może wydać się śmieszne, ale uważam, że nie powinniśmy przegrać - skomentował trener Leszek Ojrzyński porażkę 0-4 swojego Podbeskidzia Bielsko-Biała ze Śląskiem we Wrocławiu.

Wyniki, terminarz i tabela T-Mobile Ekstraklasy

Reklama

- Ciężko cokolwiek mówić, po przegranym 0-4 meczu. Drugi raz w pracy mi się to przydarzyło. To może wydać się śmieszne, ale uważam, że nie powinniśmy przegrać. Według mnie na początku meczu należała się czerwona kartka dla bramkarza gospodarzy. Mieliśmy później swoje sytuacje, ale ich nie wykorzystaliśmy - argumentował Leszek Ojrzyński.

- Uczulaliśmy zawodników, że lewa strona Śląska bardzo dobrze funkcjonuje i właśnie po akcji z tej strony straciliśmy pierwszego gola. Później według mnie Grodzicki powinien dostać drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę. Zamiast tego straciliśmy drugą i trzecią bramkę. Moim zdaniem jeszcze jeden zawodnik gospodarzy powinien przed czasem opuścić boisko za nieprzepisowe zagrania. Przy czwartej bramce byłem blisko sędziego technicznego, który sygnalizował wcześniej faul zawodnika gospodarzy - powiedział trener Podbeskidzia.

- Wszystko było dzisiaj przeciwko nam. Nie udało nam się nawet zdobyć honorowej bramki. Nie poddajemy się jednak. Tak się składa, że kolejny mecz będzie nam sędziował ten sam sędzia. Mam nadzieję, że nie popełni takich błędów ponownie - zakończył Ojrzyński.

- W pierwszej połowie było widać nerwowość w poczynaniach mojej drużyny. Ostatnie wyniki sprawiły, że graliśmy dzisiaj pod dużą presją. Po pierwszej bramce ciężar spadł nam z serca. Musimy teraz zabrać szybko siły i dalej mocno pracować, bo za dwa dni gramy spotkanie w Gdańsku i tam czeka nas jeszcze trudniejszy mecz - ocenił Stanislav Levy, trener Śląska Wrocław.
- Trudno mi ocenić sytuację z Kelemenem z początku meczu. Z ławki niewiele było widać. Sędzia podjął taką decyzję i nie ma już po co do tego wracać. Nawet jeżeli się pomylił, to takie sytuacje się zdarzają. W spotkaniu z Zawiszą sędzia nie widział spalonego i przegraliśmy - przypomniał Levy.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje