Ekstraklasa: Pogoń Szczecin - Śląsk Wrocław 2-2

W pierwszym niedzielnym spotkaniu T-Mobile Ekstraklasy Pogoń Szczecin zremisowała ze Śląskiem Wrocław 2-2. Byliśmy świadkami naprawdę niezłego jak na polską ligę meczu, obfitującego w piękne gole. Po pierwszej połowie "Duma Pomorza" prowadziła 2-0, jednak Śląsk w drugiej części zdołał odrobić straty. W czterech meczach tego sezonu "Portowcy" wygrali tylko raz, Śląskowi to się jeszcze nie udało.

Spotkanie rozpoczęło się dość spokojnie, obie drużyny wzajemnie się badały, a piłka rozgrywana była w środku pola.

Reklama

Już w 12. minucie prawą stroną popędził Takafumi Akahoshi, wrzucił piłkę w pole karne, gdzie strącił ją lekko Tomasz Chałas, a do pustej bramki wpakował Wojciech Golla. 1-0 dla "Portowców"! Strzelony gol zdecydowanie uskrzydlił gospodarzy, którzy napędzali kolejne akcje ofensywne. W 17. minucie z dystansu minimalnie przestrzelił Maksymilian Rogalski.

Obserwowaliśmy zdecydowaną przewagę optyczną Pogoni, która była świeższa i bardziej dynamiczna. WKS z kolei sprawiał wrażenie, jakby "miał jeszcze w nogach" czwartkowe spotkanie z Club Brugge. Zupełnie niewidoczny był Waldemar Sobota, gdy tylko otrzymywał piłkę, zaraz miał przy sobie dwóch, trzech zawodników rywala.

Dopiero w 27. minucie, pierwszą klarowną sytuację do zdobycia bramki stworzyli podopieczni Stanislava Levego. Strzał Sylwestra Patejuka pięknie jednak obronił Radosław Janukiewicz. Trzy minuty później kolejną akcję przeprowadzili wrocławianie. Znakomitym podaniem Sebastian Mila wypuścił Marco Paixao i Portugalczyk znalazł się w sytuacji "sam na sam" z Janukiewiczem! Golkiper Pogoni na raty obronił jednak strzał rywala. Było groźnie!

Lepszy okres gry miał Śląsk, jednak defensywa "Portowców" spisywała się znakomicie. W 34. minucie odbiór piłki przez gospodarzy w środkowej strefie boiska. Prawą stroną urwał się Chałas.  Napastnik próbował przelobować Mariana Kelemena, ale nieskutecznie. Na pięć minut przed zakończeniem pierwszej połowy, gospodarze mogli podwyższyć wynik spotkania. Dobrze piłkę jednak zatrzymał golkiper Śląska.

W ostatniej minucie pierwszej części spotkania, kibice "Dumy Pomorza" mieli kolejny powód do radości. Bartosz Ława przejął piłkę w środkowej strefie boiska, odegrał do Akahoshiego, a ten, spokojnie uderzył piłkę pod Kelemenem i mieliśmy już 2-0.

Po pierwszej połowie zasłużone prowadzenie Pogoni, która była drużyną lepszą - szybszą, skuteczniej kreującą akcje ofensywne i konsekwentnie grającą w obronie. Byliśmy świadkami niezłego jak na polską ligę spotkania, sporo akcji, przyzwoite tempo.

W przerwie w ekipie Śląska Sebino Plaku zmienił Patejuka. W drużynie "Portowców" - bez zmian.

W 48. minucie świetną okazję na podwyższenie wyniku miał Chałas, ale uderzył ponad bramką. Pięć minut później kapitalna akcja Śląska, ale Paixao nie trafił do pustej bramki. Niedługo potem trener Dariusz Wdowczyk przeprowadził pierwszą roszadę. W miejsce wspomnianego powyżej Chałasa, wszedł Przemysław Pietruszka. Chwilę później z dystansu uderzał strzelec drugiej bramki, Japończyk Akahoshi. Kelemen obronił jednak, z drobnymi kłopotami.


W drugiej części spotkania role odwróciły się. Śląsk atakował z większym animuszem, a Pogoń wyczekiwała momentu do kontrataków. Czas działał jednak na korzyść gospodarzy, bo podopieczni Levego z każdą minutą tracili siły. Kibice nie mieli jednak powodów do narzekania, bo spotkanie naprawdę mogło się podobać. Akcje przenosiły się z jednej pod drugą bramkę.

W 75. minucie pięknie z rzutu wolnego uderzał Sebastian Mila, jednak Janukiewicz stał na posterunku. Minutę później był już bezradny. Po zamieszaniu w polu karnym, pięknym strzałem z przewrotki pokonał go Przemysław Kaźmierczak. 2-1! Śląsk Wrocław wrócił do gry!

Na jedenaście minut przed końcem, drugą zmianę przeprowadził Dariusz Wdowczyk. Ławę zmienił Abdul Moustapha Ouedraogo. Reagował także Levy. Zeszli Krzysztof Ostrowski i Dalibor Stevanović, weszli Tomasz Hołota oraz Jakub Więzik.

W ostatnich minutach Śląsk rzucił wszystkie siły na zdobycie wyrównującej bramki. Efektem tego, w 87. minucie, po świetnym podaniu Kaźmierczaka nie do obrony z kilkunastu metrów strzelił Tomasz Hołota! 2-2!

Do końca spotkania, wynik nie uległ już zmianie. Podział punktów na Stadionie im. Floriana Krygiera.

Ze Szczecina Marcin Szymański

Powiedzieli po meczu:

Stanislav Levy (trener Śląska Wrocław): "Dla nas to był oczekiwany trudny mecz. Pogoń grała agresywnie. Dobrze nas rozczytała. Szybko straciliśmy bramkę, zabrakło dobrego krycia przy stałym fragmencie gry. Na dodatek przed przerwą dostaliśmy do szatni gola na 2-0. Później pokazaliśmy super charakter, a były sytuacje na zwycięstwo. Okazało się, że - mimo męczącego tygodnia, czwartkowego meczu w Brugii i podróży powrotnej do Polski - nie brakło nam sił. Po tym jak ten mecz się dla nas zaczął, wynik jaki stąd wywozimy uważam, że jest dla nas dobry".

Dariusz Wdowczyk (trener Pogoni Szczecin): "Żałujemy, Jest niedosyt. Było dużo fajnych akcji i dobrej gry. Prowadziliśmy 2:0 i wypuściliśmy to z ręki. Dwa punkty nam uciekły. Oddaliśmy w drugiej połowie inicjatywę. Czyhając na kontry, które były groźne i mieliśmy szanse na kolejne bramki. Po pierwszej połowie powiedziałem chłopakom, że jestem dumny z ich gry. Po drugiej mogę powiedzieć, że jestem zadowolony. Wrażenia artystyczne dobre, tylko że zdobyty jeden punkt, a dwa stracone".

Pogoń Szczecin - Śląsk Wrocław 2-2 (2-0)

Bramki: 1-0 Wojciech Golla (12.), 2-0 Takafumi Akahoshi (45.), 2-1 Przemysław Kaźmierczak (76.), 2-2 Tomasz Hołota (87.)

Sędzia: Krzysztof Jakubik. Widzów: 4000.

Ekstraklasa: wyniki, terminarz, strzelcy, tabela. NA ŻYWO

Dowiedz się więcej na temat: Pogoń Szczecin | Śląsk Wrocław | Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje