Pogoń Szczecin. Radosław Majewski: Z liderem zagramy o przełamanie

Początek sezonu dla Pogoni Szczecin jest koszmarem. Szpital, jaki zapanował w ekipie "Portowców", odbija się na wynikach. Zespół Kosty Runjaicia jeszcze nie wygrał meczu. – Musimy w końcu odpalić – mówi przed starciem z Wisłą Kraków pomocnik Pogoni Radosław Majewski w rozmowie z eurosport.interia.pl. Transmisja z tego spotkania w piątek od 17:30 w Eurosporcie 2.

Z Radosławem Majewskim, rozgrywającym Pogoni Szczecin rozmawia Mateusz Kalina.

Reklama

Mateusz Kalina, eurosport.interia.pl: Nie macie czasem dość? Po takiej dawce pecha niejeden by zwątpił.

Radosław Majewski: - Ostatnio policzyliśmy, że chyba ośmiu chłopaków zmaga się z mniej lub bardziej poważnymi urazami. Delikatnie mówiąc, nie jest to zbyt komfortowa sytuacja. Współczuję naszemu trenerowi. Ustala on pewne rzeczy pod dany skład, a po chwili okazuje się, że kilku zawodników mu wypada. Na pewno pojawia się element frustracji, ale nie można nad tym za długo rozmyślać. Musimy walczyć w każdych warunkach.

Trener Runjaić, w temacie kontuzji w zespole, wprost mówi o bezradności.

- Nie dziwię się trenerowi, ale urazów nie da się przewidzieć. Faktem jest, że ich liczba w naszym przypadku jest bardzo duża. Naprawdę ciężko to wytłumaczyć.

Spotkałeś się już wcześniej z takim "szpitalem"?

- Przypomina mi się sytuacja z Nottingham Forest. W pewnym momencie na L4 mieliśmy aż 13 graczy z pierwszej drużyny. Wszyscy z urazami wyłączającymi z gry na minimum trzy tygodnie. To była chyba najbardziej ekstremalna historia. Teraz w Pogoni niewiele brakuje. Mam jednak nadzieję, że powoli zaczniemy się wygrzebywać z dołka.

Do drużyny niedawno dołączył Michał Żyro, który… również zdążył nabawić się kontuzji. Jak prezentował się na treningach?

- No właśnie, sam widzisz, jak to wygląda. Michał był przewidziany do wyjściowego składu na spotkanie z Koroną Kielce i na przedmeczowej rozgrzewce doznał urazu. Pech. Wracając do pytania, bardzo dobrze wyglądał na zajęciach. Strzelił gola w sparingu, widać, że umie się zastawić. Pamiętajmy jednak, że treningów nie da się porównać z meczem o stawkę. Na razie za wcześnie na to, by go oceniać. Potrenował z nami dziesięć dni, są widoki na to, by był dla nas wzmocnieniem. Szkoda, że przyplątał mu się ten uraz. Teraz znów będzie musiał kilka dni nadrobić. Widać było po nim, że bardzo chce grać. Niestety, musi trochę na to poczekać.

Nie jest wielką tajemnicą, że problemem Pogoni jest obsada linii ataku. Tuż przed inauguracją wypadł sprowadzony z Hansy Rostock Soufian Benyamina, kłopoty ze zdrowiem ma Adam Frączczak, do treningów dopiero wraca Adam Buksa.

- Dodając do tego wspomnianego Żyrę, mamy czterech nominalnych napastników i żaden z nich nie jest w pełni gotowy do gry. Najbliższy powrotu jest chyba Adam Buksa, który wznowił treningi we wtorek. Sytuacja jest trudna. Trzeba szukać nowych rozwiązań.

Może jednym z nowych rozwiązań będzie napastnik Radosław Majewski? W dwóch ostatnich meczach strzeliłeś dwa gole.

- Spokojnie, w odwodzie jest jeszcze młody Adrian Benedyczak. Co do mojej osoby, kiedyś nawet grałem w ataku – jak zaczynałem treningi w Zniczu Pruszków, czyli jak miałem siedem lat (śmiech). Z Górnikiem Zabrze i Miedzią Legnica trener ustawiał mnie bardzo wysoko, praktycznie w roli drugiego napastnika, ale żeby tak samemu na szpicy, to jeszcze nie miałem okazji w dorosłym futbolu. Czemu nie? Lubię wyzwania. Jeśli takie zadanie powierzy mi szkoleniowiec, to będę próbował pakować się gdzieś między obrońcami, żeby coś zdziałać (śmiech).

Ciekawa statystyka – w pięciu ostatnich meczach cztery razy otwieraliście wynik spotkania, a i tak nie byliście w stanie odnieść choćby jednego zwycięstwa. W czym tkwi problem?

- Jak analizowaliśmy te spotkania, wszystkie nasze stracone bramki wynikały z prostych, indywidualnych błędów. Na pewno w pewnych momentach zawodziła koncentracja. Szkoda starcia z Koroną. Może nie graliśmy wielkiego meczu, ale szybko wyszliśmy na prowadzenie i mogliśmy kontrolować przebieg gry. Skończyło się remisem. Potrzebujemy zwycięstwa, żeby się przełamać. Wydaje mi się, że to może być przełomowy moment, by zacząć piąć się w tabeli.

Liga jest nieprzewidywalna i to może być korzyść dla was. W najbliższej kolejce podejmiecie Wisłę Kraków, lidera Ekstraklasy. Jak się przełamywać, to w wielkim stylu.

- Myślałem o tym. Zawsze jak przyjeżdża lider, to potrafi to dodatkowo zmotywować. Nie chcę oczywiście mówić, że na pewno wygramy. Na pewno będziemy walczyć o pełną pulę. Zdajemy sobie sprawę, że przed nami bardzo trudne zadanie.

Zespół z Krakowa, mimo różnych problemów, na boisku prezentuje się rewelacyjnie. Według wielu, "Biała Gwiazda" obecnie gra najładniejszą dla oka piłkę. Jesteś zaskoczony postawą tej drużyny?

- Już w poprzednim sezonie mieli dobry moment. Carlitos robił świetną robotę. Obecnie gra Wisły jakoś bardzo mnie nie dziwi. W sezonie praktycznie każda drużyna ma taki moment, w którym osiąga wyżyny swoich możliwości. Teraz jest czas Wisły. Naszym zadaniem będzie nieco zepsuć ich humory.

Pogoń Szczecin w piątek podejmie lidera Ekstraklasy, drużynę Wisły Kraków. Transmisja w Eurosporcie 2. Początek studia o 17:30

Mateusz Kalina

Ekstraklasa: wyniki, tabela, strzelcy, terminarz

Dowiedz się więcej na temat: Radosław Majewski | Pogoń Szczecin

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje