Sandecja Nowy Sącz - Wisła Kraków 0-0 w meczu 30. kolejki

Po bardzo słabym meczu Wisła Kraków dopięła swego i zagra w grupie mistrzowskiej, z kolei Sandecja coraz głębiej zakopuje się na dnie tabeli. Sądeczanie nie wygrali meczu od września ubiegłego roku i ich sytuacja robi się nie do pozazdroszczenia.

Zobacz zapis relacji na żywo z meczu Sandecja Nowy Sącz - Wisła Kraków!

Reklama

Relacja na urządzenia mobilne

Plan Wisły był prosty - wygrać z ostatnią drużyną tabeli i nie oglądać się na konkurencję. Bo gdyby krakowianie jednak w Niecieczy polegli, to musieliby trzymać kciuki za porażkę Zagłębia Lubin z Cracovią lub stratę punktów Arki Gdynia z Lechią Gdańsk.

Krakowianie nie wyglądali jednak, jakby za wszelką cenę chcieli zdobyć bramkę i uspokoić sytuację. Wręcz przeciwnie - od początku przeważała Sandecja, a goście mieli problemy ze zbliżeniem się do pola karnego.

Już na początku spotkania Maciej Małkowski wpadł w pole karne, mocno uderzył, ale nie na tyle precyzyjnie, by Julian Cuesta miał problemy z odbiciem piłki. Chwilę później Adrian Danek w dobrej okazji nie trafił w bramkę, a po dośrodkowaniu Koleva Kasprzak z kilku metrów uderzał głową, ale prosto w ręce Cuesty.

Tymczasem Wisłę jakby usypiały wiadomości podawane przez spikera, który informował o kolejnych bramkach Lechii strzelanych Arce. A to oznaczało, że tylko cud może jeszcze włączyć gdynian do walki o "ósemkę".

Krakowian próbował poderwać Rafał Boguski, który z boku pola karnego uderzył soczyście, ale Michał Gliwa. Było to 27. minuta i dopiero pierwsze celne uderzenie piłkarzy Joana Carrilli.

Wisła nie dość, że miała problem z konstruowaniem akcji, to jeszcze popełniała błędy w obronie. Jeden z nich przydarzył się Cueście, który nie złapał piłki po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, po czym zakotłowało się w polu karnym, a wszystko zakończył niecelnym uderzeniem Małkowski.

Druga połowa zaczęła się od rzucenia serpentyn ze trybuny Sandecji w ramach protestu przeciwko Polskiemu Związkowi Piłki Nożnej. Protest okazał się jednak średnio udany, bo po minucie na murawie był już porządek i sędzia wznowił spotkanie. Za moment jednak znów upomniał kibiców, by nie rzucali na boisko... gwizdków. To jednak nie był koniec chuligańskich popisów, bo chwilę później na murawie wylądowało kilkanaście rac.

A wydarzyło się to akurat w momencie, gdy Sandecja złapała rytm i miała świetną okazję, ale żaden z jej zawodników nie zdołał dojść do bardzo dobrego dośrodkowania.

Później metra zabrakło Kolevowi, aby dopaść do piłki zagranej przez wprowadzonego Damira Szovszicia i wyjść sam na sam z Cuestą. Okazję miał też wprowadzony Tibor Halilović, ale zdecydował się na złe rozwiązanie.

Trenerzy przeprowadzali zmiany, wprowadzali kolejnych ofensywnych zawodników, bo każdy z nich chciał zgarnąć pełną pulę. Tego samego nie można jednak było powiedzieć o zawodnikach, którzy nie byli w stanie stworzyć sobie dogodnej okazji i po przeciętnej pierwszej połowie i jeszcze słabszej drugiej Sandecja zremisowała z Wisłą 0-0.

Sandecja - Wisła Kraków 0-0

Żółte kartki: Kraczunow (59.) - Palczicz (54.), Bartkowski (69.), Llonch (90.).

Sandecja: Gliwa - Szufryn (78. Brzyski), Benga, Kraczunow, Danek - Kasprzak, Trochim, Ksionz (87. Piszczek), Mraz, Małkowski (73. Szovszić) - Kolev.

Wisła: Cuesta - Palczicz, Velez, Wasilewski, Bartkowski - Mitrović, Cywka, Llonch, Imaz (71. Halilović), Boguski (83. Ondraszek) - Carlitos (90. Bałaniuk).

Widzów: 1684.

Z Niecieczy Piotr Jawor

Wyniki, terminarz i tabela Ekstraklasy

Dowiedz się więcej na temat: Sandecja Nowy Sącz | Wisła Kraków

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje