Śląsk Wrocław - Cracovia 2-0 w meczu 36. kolejki Lotto Ekstraklasy

Śląsk Wrocław pokonał Cracovię 2-0 w 36. kolejce Lotto Ekstraklasy. Obie drużyny zapewniły sobie jednak utrzymanie. Gospodarze dzięki zwycięstwu, goście ponieważ przegrał Górnik Łęczna.

Zobacz zapis relacji z meczu Śląsk Wrocław - Cracovia

Reklama

Tutaj możesz znaleźć zapis relacji na urządzeniach mobilnych ze spotkania Śląsk Wrocław - Cracovia

Śląsk i Cracovia przed sobotnim meczem wiedziały, że wygrana na pewno zapewni im utrzymanie. Obie drużyny przystąpiły do tego spotkania osłabione.

Gospodarze musieli sobie radzić bez pauzującego za czerwoną kartkę Sito Riery, czy kontuzjowanego Adama Kokoszki.

Z kolei "Pasy" zagrały bez nie w pełni sprawnych: Diego, Deleu i Mateusza Cetnarskiego. Do pierwszego składu wrócił za to Marcin Budziński, którego w poprzedniej kolejce nie było nawet na ławce rezerwowych.

W pierwszej połowie to goście częściej byli przy piłce (55 procent), oddali więcej strzałów (8-5), ale bardziej konkretni byli piłkarze Śląska.

Podopieczni Jana Urbana objęli prowadzenie już w 13. minucie. Ryota Morioka zagrał prostopadłą piłkę do Kamila Dankowskiego, ten znalazł jeszcze w polu karnym Kamila Bilińskiego, który strzelił obok Grzegorza Sandomierskiego, zdobywając 10. bramkę w tym sezonie Lotto Ekstraklasy.

Zarówno przy podaniu Morioki, jak i zagraniu Dankowskiego, pojawiły się wątpliwości, czy piłkarze Śląska nie byli na pozycji spalonej, ale sędzia Bartosz Frankowski gry nie przerwał.

Z kolei w 35. minucie prawą stroną przedarł się Łukasz Madej, wygrywając pojedynek szybkościowy z Sebastianem Stebleckim, i dośrodkował w pole karne do Morioki. Japończyk balansem ciała zmylił Piotra Polczaka i następnie nieatakowany przymierzył z 10 metrów.

Chwilę wcześniej Cracovia przeprowadziła bardzo groźną akcję. Zaczął ją dalekim wykopem Hubert Wołąkiewicz, Krzysztof Piątek walczył o piłkę z Mariuszem Pawelcem, podał do Stebleckiego, który z boku pola karnego ograł Aleksandara Kovaczevicia, dośrodkował wzdłuż bramki, gdzie jednak Augusto w ostatniej chwili uprzedził Piątka.

"Pasy" nie tyko straciły dwa gole, ale także Jakuba Wójcickiego. Zawodnik w 26. minucie musiał opuścić murawę z powodu kontuzji, zastąpił go Tomasz Brzyski.

Cracovia w 62. minucie powinna strzelić kontaktowego gola. Zawiedli jednak Piątek i Erik Jendriszek, a dwoma wspaniałymi interwencjami popisał się Mariusz Pawełek.

Najpierw Piątek uderzył głową, piłka odbiła się od słupka, dobitkę napastnika słabej jakości odbił Pawełek, a potem bramkarz Śląska jeszcze powstrzymał Jendriszka, w ostatniej fazie wygarniając futbolówkę tuż sprzed linii bramkowej!

Jacek Zieliński trener gości, dokonywał zmian, wpuścił na murawę Tomasza Vestenicky'ego i Huberta Adamczyka, ale nie przeniosło się to na poprawę gry ofensywnej.

Szansę mieli za to wrocławianie. W 81. minucie Morioka otrzymał piłkę przed pole karnym, minął rywala i oddał  minimalnie niecelny strzał.

"Pasy" kończą więc sezon z tyko jedną wyjazdową wygraną i z dorobkiem zaledwie siedmiu punktów wywalczonych na obcych boiskach. Tak mało "oczek" w delegacjach zebrała tylko Arka Gdynia.

Śląsk i Cracovia się jednak utrzymały. Goście dzięki temu, że Górnik Łęczna przegrał z KGHM Zagłębiem Lubin.

Paweł Pieprzyca

Śląsk Wrocław - Cracovia Kraków 2-0 (2-0)

Bramki - Kamil Biliński (13.), Ryota Morioka (35.).

Śląsk: Mariusz Pawełek - Kamil Dankowski, Piotr Celeban, Mariusz Pawelec, Augusto (71. Mateusz Lewandowski) - Mario Engels, Łukasz Madej (88. Ostoja Stjepanović), Aleksandar Kovaczević, Ryota Morioka, Robert Pich - Kamil Biliński (90. Łukasz Zwoliński).

Cracovia: Grzegorz Sandomierski - Jakub Wójcicki (26. Tomasz Brzyski), Piotr Polczak, Hubert Wołąkiewicz, Paweł Jaroszyński - Mateusz Szczepaniak, Marcin Budziński, Sebastian Steblecki (61. Tomasz Vestenicky), Damian Dąbrowski, Erik Jendriszek (76. Hubert Adamczyk) - Krzysztof Piątek.

Sędziował Bartosz Frankowski (Toruń). Żółta kartka: Augusto, Kovaczević - Wołąkiewicz, Piątek, Jendriszek, Budziński. Widzów 11 867.

Po meczu powiedzieli:

Jacek Zieliński (trener Cracovii): - To był mecz, który miał być podsumowaniem sezonu. Zagraliśmy jednak nie tak, jak w spotkaniach z Ruchem Chorzów czy Arką Gdynia. Trudno mi w tej chwili powiedzieć, dlaczego tak się stało. Po przerwie wyglądało to już lepiej, ale jak się nie wykorzystuje takich sytuacji na strzelenie gola, jakie mieliśmy, to trudno myśleć o korzystnym wyniku. Jedynym pocieszeniem tego weekendu jest wynik z Lublina, gdzie Zagłębie pokonało Górnika.

Jan Urban (trener Śląska): - Chciałbym pogratulować drużynie, bo dzisiaj mnóstwo zdrowia zostawiła na boisku. Wymagała tego sytuacja i okoliczności. Cieszę się, że wykorzystaliśmy naszą sytuację, bo wszystko zależało od nas i dzięki wygranej się utrzymaliśmy, a nie dzięki innym wynikom. Potrafiliśmy wygrać z wymagającym przeciwnikiem, bo Cracovia ma naprawdę mocną drużynę. Efektowna interwencja Mariusza Pawełka na pewno nam pomogła, bo było łatwiej kontrolować grę przy stanie 2:0. Nasza sytuacja nie była łatwa, bo mieliśmy aż pięciu zawodników zagrożonych kartkami i mogło być różnie, gdyby wypadli z gry, a my musielibyśmy jechać po punkty do Płocka. Odetchnęliśmy z ulgą. Cieszmy się, że Ekstraklasa pozostała we Wrocławiu, a o kontraktach będziemy rozmawiać później.

Lotto Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz

Ranking Ekstraklasy - kliknij!

Dowiedz się więcej na temat: Śląsk Wrocław | Cracovia | Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje